Ulubieńcy kosmetyczni września | MIYO, Fenty Beauty, Clochee

ulubieńcy kosmetyczni września 2018

Dawno nie miałam takiego poślizgu z publikacją ulubieńców i tu nawet nie chodzi o późną godzinę. Stwierdziłam jednak, że na pewno jesteście ciekawe więc, czemu nie pokazać Wam moich ulubieńców mimo wszystko? Niektóre z tych produktów mogłyście już na blogu zobaczyć, ale tak bardzo się z nimi polubiłam, że muszę Wam opowiedzieć o nich trochę więcej żebyście i Wy się nimi zainteresowały. Wiem, że jest druga połowa października, ale uznajmy, że gubiłam kalendarz i zapraszam Was na ulubieńców września!

Zobacz: Ulubieńcy sierpnia 2018

ulubiency kosmetyczni wrzesnia blog

Ulubieńcy kosmetyczni września

MIYO, Insta Glam

Paletka, która powstała we współpracy z Vanessą w dniu premiery wzbudziła ogromne zainteresowanie. Sama czekałam aż do 2:00 w nocy żeby móc ją zamówić. Na szczęście przyszła bardzo szybko i od razu zachwyciła mnie swoimi kolorami. Bałam się, że tylko na tym się skończy, ale jakość naprawdę mnie zaskoczyła. Paleta zawiera 15 cieni o różnym wykończeniu i jej cena regularna to 59,99zł. Od razu Wam mówię, że na blogu na pewno pojawi się jej recenzja, więc dziś nie będę Wam zdradzać wszystkiego.

Cienie w palecie są fajnie napigmentowane i ich intensywność bez problemu można budować. Folie wyglądają na oku bardzo ładnie, a dołączony prasowany brokat (Calla) wygląda naprawdę bardzo intrygująco! Nie jest to jednak paleta idealna, bo cienie się dość mocno sypią, a folie lubią się zrolować. To nie jest jednak nic, z tym nie poradzi sobie nawet osoba początkująca. Poza tym kolory są naprawdę super, można wykonać nią masę kreatywnych makijaży! Dwa pokazałam Wam na Instagramie: @agwer_blog. Blendują się bardzo dobrze, nie robią się dziury, ani jednolite plamy. Bez problemu można osiągnąć kolorystyczne przejścia – między innymi dlatego bardzo się z nią polubiłam!

Zobacz: 9 najlepszych pędzli do blendowania

ulubieńcy kosmetyczni września blog kosmetyczny

https://www.instagram.com/p/BoH5SecFHfu/

Too Faced, Born This Way, Multi-use sculpting concealer

Wydaje mi się, że już wszyscy wiedzą, że ten korektor z Too Faced jest naprawdę dobry! Sięgam po niego automatycznie i wiem, że mój makijaż będzie nieskazitelny i trwały. Świetnie zakrywa cienie pod oczami, ma dobre krycie i bardzo użytkowe kolory. Jakbyście były zainteresowane, recenzja korektora Too Faced, Born This Way znalazła się już na blogu, więc zachęcam do przeczytania.

Fenty Beauty, Pro Filt’r Soft Matte Longwear Foundation

Nie chcę robić spoilerów na podkładowy tydzień, który niedługo pojawi się na blogu, ale to naprawdę dobry podkład! Jestem w szoku, że mimo tak dobrego krycia (średnie +, do mocnego) wygląda na skórze tak lekko i nie podkreśla załamań skóry. Zastyga po aplikacji, daje efekt drugiej skóry i nawet bez żadnej bazy jest naprawę trwały! Kosztuje 145zł/32ml, jest naprawdę wydajny i starczy na długo. Śmiało mogę powiedzieć, że z pudrem Laura Mercier, to duet do zadań specjalnych. Fenty Beauty, Pro Filt’r Soft Matte Longwear Foundation, to mój ulubieniec i aktualnie podkład numer jeden! Tak, póki co zdetronizował mojego dotychczasowego ulubieńca Smashbox, Studio Skin.

Tune Cosmetics, Wetlight Skin Illuminator

Pierwszy rozświetlacz marki Tune Cosmetics zrobił na mnie bardzo, bardzo dobre wrażenie. Ma przepiękny cielisty kolor – nie wiem jak określić go inaczej. Jest jednocześnie jasno beżowy i lekko szampański, ale to nie jest typowy odcień rozświetlacza. Faktycznie wygląda po prostu jak skóra. Wetlight jest wyjątkowy, bo sprawdzi się tak naprawdę dla każdego. Jedna warstwa daje bardzo delikatne, naturalne, nienachalne, ale widoczne rozświetlenie. Jako fanka mocnego błysku dokładam jedną lub dwie warstwy albo aplikuje mokrym pędzelkiem i uzyskuję efekt mokrej skóry – ale również naturalny sposób. Ciężko to opisać, bo ten rozświetlacz zarówno w dużej jak i małej ilości wygląda bardzo naturalnie!

Zobacz: Gdzie nakładać rozświetlacz? Wskazówki i triki

ulubieńcy kosmetyczni podkład fenty

Semilac, Go Bolivia 539 i Go Venezuela 540

Kiedy przedpremierowo przyszła do mnie kolekcja nowych lakierów Semiac America Go! wiedziałam, że te dwa skradną moje serce. Oczywiście one w pierwszej kolejności trafiły na paznokcie i tak już zostało. Uwielbiam oba kolory! Go Bolivia 539, to przygaszona malina zmieszana z brudnym bordo i maleńką kropelką fioletu – bardzo oryginalny kolor, idealny na jesień! Natomiast Go Venezuela 540, to lakier skierowany dla fanek niebieskich paznokci. Niesamowity odcień intensywnego, brudnego granatu – mnie kojarzy się z odcieniami burzy. Oba kolory zawładnęły moją jesienią i chętnie będę do nich wracać w ciągu następnych miesięcy.

ulubiency kosmetyczni wrzesnia wlosy

Clochee, nawilżająca maseczka z glinką czerwoną

Nigdy wcześniej nie używałam maseczek z glinką. Może dlatego zakochałam się w tych oferowanych przez markę Clochee. Niebawem na blogu pojawi się post o wszystkich trzech maseczkach, ale póki co – chcę Wam powiedzieć, że ta z glinką czerwoną jest rewelacyjna! Widocznie nawilża, po jej zmyciu skóra jest mięciutka, gładka i taka… przyjemna w dotyku. Bardzo lubię stosować ją przed makijażem, bo po zaaplikowaniu całej pielęgnacji, wszystko na skórze wygląda nieskazitelnie. Uwielbiam ją i Wam również polecam się nią zainteresować.

Insight, Styling Hair Repair Complex

Opowiadałam Wam o tym serum przy okazji postu o pielęgnacji moich włosów po fryzjerskiej katastrofie. Bardzo polubiłam się z tym serum i między innymi dlatego jedzie ze mną do UK! Ładnie wygładza włosy, ułatwia ich rozczesywanie, nabłyszcza i nie obciąża. Ma delikatny, przyjemny zapach i jest całkiem wydajne, biorąc pod uwagę to, że używam go codziennie, a czasem nawet dwukrotnie Jestem z niego naprawdę zadowolona!
Czy Wy w ciągu ostatnich tygodni odkryłyście nowych ulubieńców?

- aGwer