Czy warto wydać 500 zł na paletkę? Recenzja Natasha Denona Sunset Palette

natasha denona sunset palette

Wydałybyście prawie 500 zł na paletkę? Jeszcze kilka lat temu odpowiedziałabym, że mnie nie poje…ało, żeby takie pieniądze wydawać na kosmetyki. No cóż, jak widać ludzie się zmieniają. Zapraszam Was na post o palecie Natasha Denona Sunset Palette.

natasha denona sunset palette opinie

Natasha Denona Sunset Palette

Moje oczekiwania wobec palet tej marki były i w sumie wciąż są bardzo wysokie. Nie ukrywajmy, że nasze wymagania rosną wraz z upływającą z konta gotówką. Palety Natashy Denony wzbudzały zachwyty w świecie beauty od wielu, wielu lat. Bardzo długo jedynie do nich wzdychałam bo mocno powstrzymywała mnie bardzo wysoka cena – za luksus się płaci, a co! Postanowiłam jednak, że jestem gotowa wydać taką kwotę na paletę i oto jest. Natasha Denona Sunset Palette, którą kupiłam w listopadzie 2019 doczekała się recenzji!

Sunset Palette mieści w sobie 18 cieni, które mają wykończenia matowe, metaliczne, błyszczące oraz duochromowe. Wizualnie jest bardzo przyjemna, chociaż wykonana z dziwnego materiału. Środek okropnie się brudzi i wręcz niemożliwe jest jej idealne doczyszczenie. Z zewnątrz zakładam, że jest ekoskóra, która wygląda bardzo ekskluzywnie. Widać, że to produkt z wysokiej półki.

Natasha Denona Sunset Palette kolory

Kupując tę paletę sugerowałam się tym, że jeżeli wydaję na nią tak dużo to chcę, żeby była użytkowa. Nie mogę powiedzieć, że zawarte w niej kolory są niepraktyczne, bo to nieprawda. Jednak olbrzymim minusem jest to, że te cienie są strasznie do siebie podobne. Są tak sprytnie rozmieszczone, że nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale kiedy zaczynają się swatche lub makijaż od razu to widać.

W środku są same ciepłe barwy, lekkie złota podbite czerwienią i pomarańczą. Doskonała propozycja dla posiadaczek niebieskich lub zielonych oczu. Będą cudownie podkreślać takie kolory tęczówek.

ZOBACZ: BOHEMA BY LAMEKAUPEBELLA

Piegmentacja, praca z cieniami i trwałość

Po doświadczeniu z Mini Sunset Palette trochę bałam się kolejnego rozczarowania. Na szczęście okazało się, że duża paleta ma lepszą jakość niż wspomniany maluszek. Pigmentacja większości cieni jest naprawdę bardzo mocna, ale niestety nie wszystkich. Takie cienie jak Ice cold, Sundazed, Bermuda, Panjin, Igneous i Sol są bardzo trudne w pracy. Znikają podczas blendowania, robią się nimi dziwne plamy i kiepsko się do siebie kleją… Byłam mocno zdziwiona, bo cienie błyszczące zazwyczaj nieźle przyczepiają do powieki niezależnie od bazy, a maty nawet w tańszych paletach zachowują się przyzwoicie. Tutaj niestety jest sporo problemów. Pomijając fakt, że kilka odcieni jest mega podobnych (np. Sun i Terra i Horizon czy Mandarine i Aubade), to ciężko jest uzyskać między nimi płynne przejścia bo zlewają się w jedność… Te odcienie są tak do siebie zbliżone, że niemożliwym jest, żeby rozróżnić je tworząc blendowanie.

Jestem w stanie wyciągnąć z tej palety dużo. Jak już cienie przestaną się zlewać w jedną całość efekty są naprawdę bardzo przyjemne. Tylko czy faktycznie trzeba było tam wciskać aż trzy prawie takie same brązy? Wydaje mi się, że niekoniecznie. To na pewno nie jest paleta dla początkujących. Nie podsunęłabym jej osobie, która uczy się makijażu, bo trzeba znaleźć na nią swój sposób, nauczyć się pracy z takimi cieniami.

ZOBACZ: 3 DROGIE KOSMETYCZNE ROZCZAROWANIA

Natasha Denona Sunset Palette opinia

Nie jestem z niej zadowolona w 100%. Biorąc pod uwagę, że kosztuje tyle co niektórzy dostają w ramach 500+ to oczekiwałam od niej po prostu znacznie więcej. Wiedziałam, że cienie mogą być trudniejsze ze względu na mocny pigment czy konsystencję kolorów, ale one po prostu są „OK”. Trwałość cieni jest przeciętna – nie bledną i nie tracą intensywności. Chociaż błyski dość szybko zaczynają się rolować i znów, to całkiem normalne, ale czy Wy też nie oczekiwałybyście, że w takiej palecie będzie jakaś REWELACJA? Ja wciąż jej szukam, no ale nie widzę, nawet po kilku miesiącach. Chociaż tyle dobrego, że na pewno ją wykorzystam i, że można nią robić zarówno mocniejsze makijaże, jak i dzienne – nie zmarnuje się.

Moim zdaniem paleta nie ma w sobie tego WOW, którego oczekiwałam. Spodziewałam się czegoś więcej kupując tak luksusową paletę.

Czy żałuję, że wydałam prawie 500 zł na paletkę Natasha Denona Sunset Palette? Trochę tak i trochę nie. Gdybym jej nie kupiła to zżerałaby mnie ciekawość i już wiem, że raczej cienie tej marki sobie odpuszczę, bo nie mają w sobie nic szczególnego. Z drugiej strony szkoda, że tyle kasy wydałam na paletę, która nie robi na mnie większego wrażenia. Znacznie lepiej pracuje mi się np. cieniami glamshop, Nabla czy chociażby Too Faced. No nic, człowiek uczy się na błędach 🙂

Miałyście jakieś paletki Natashy Denony, czy póki co powstrzymujecie się od zakupów? Dajcie znać, jestem ciekawa jakie macie podejście do tak drogich produktów.

PS. Zaglądajcie jutro na bloga, bo będzie kolejna recenzja! Sprawdźcie też co pojawiło się wczoraj 🙂

- aGwer
Udostępnij to: