Wykończą mnie! Epizod 1: złote rady

wykończenie mieszkania

Powiem Wam, że wykończenie mieszkania wykańcza nie tylko portfel, lecz także psychikę. Jak bardzo już zwariowałam i ile złotych rad pomogło mi podjąć na pewno słuszne decyzje? O tym w dzisiejszym poście w mini cyklu mieszkaniowym. Zapraszam Was na pierwszy post z serii, na której tytuł wpadłam bardzo spontanicznie. Wykończą mnie, czyli perypetie z wykańczania mieszkania. W dzisiejszym epizodzie: 4 złote rady dla wykańczających mieszkanie… które lepiej olać

#WYKOŃCZĄ MNIE – czyli wybitnie istotne złote rady

Macie za sobą zakup mieszkania? Może miałyście już okazję wykańczać swoje pierwsze M lub robić generalny remont? Tak? To na pewno znacie wszystkie złote rady, które – oczywiście z dobroci serca – wszyscy nieustannie dają. Najchętniej ci, którzy ostatnie prace mieszkaniowe robili jakieś 30 lat temu. Lub ci, których zdanie jest kompletnie nieistotne, ale koniecznie muszą dorzucić swoje 3 grosze. Ostrzegam, wykończenie mieszkania to nie przelewki!

Opóźnienie murowane!

Zakładaliśmy, że mieszkanie będzie gotowe do zamieszkania (bez kuchni) pod koniec marca. Mieliśmy oczywiście nadzieję, że może będziemy mogli się przeprowadzić trochę wcześniej, ale od samego początku szykowaliśmy się na drugą połowę miesiąca. Już na start mieliśmy opóźnienie dwa tygodnie, ale byliśmy o tym poinformowani wcześniej i jakby… Byliśmy tego świadomi. Denerwowało mnie ciągłe zwracanie uwagi W KAŻDEJ MOŻLIWEJ RZECZY, że będzie opóźnienie. Szafka? Opóźnienie? Kafle? Na pewno nie będą na czas! Podłoga? Zapomnij, już na pewno nie kupisz…

Nawet nie wiecie ile razy słyszeliśmy z KAŻDEJ możliwej strony, że na pewno będzie duże opóźnienie. Że w marcu nie dacie rady, że najprędzej to w kwietniu -na bank pod koniec – bo przecież jeszcze nie macie tego i tamtego… Wróżyli nam apokalipsę! No jakbyśmy nie wiedzieli, że to może się przesunąć w czasie. A kafle już położone, puszki z farbą czekają na pomalowanie ścian, a panele na położenie. Jedyne opóźnienie to szyba do kabiny prysznicowej, ale wiecie co? PRZEŻYJEMY!

ZOBACZ: ZAPRASZAM DO MOJEGO MIESZKANIA!

wykończenie mieszkania blog

Niech wszystko zrobi fachowiec

Od momentu, kiedy zaczęliśmy rozmawiać o zakupie mieszkania braliśmy pod uwagę, że część rzeczy zrobimy sami. Zakładaliśmy, że malowanie ścian i podłogi zostawimy dla siebie. I powiem Wam, że żałuję, że komuś o tym powiedzieliśmy wiecie czemu? Bo większość ludzi (na szczęście poza naszymi znajomymi) zakładała, że… nie damy rady. Wykończenie mieszkania nas przerośnie i wszystko powinien zrobić fachowiec, bo przecież my na bank zrobimy coś źle. Moja odpowiedź zawsze była taka sama: jeżeli masz na zbyciu dodatkowe kilka tysięcy to tutaj jest mój numer konta. Ludzie! Ja rozumiem, że osoby, które nam to mówiły chciały dobrze, ale przecież to nasza decyzja jak chcemy wykończyć mieszkanie dysponujemy pieniędzmi i na co je przeznaczamy… Poza tym z całym szacunkiem, ale nie zarabiamy milionów, a nie chcieliśmy brać pięciu kredytów tylko po to, żebym mogła się pochwalić na Instagramie dwa dni po przeprowadzce, że już mam całe wyposażenie.

A! No i fachowcy na pewno zamurują nam śmierdzące jajo, najlepiej jakbyście stali nad nimi cały czas i patrzyli im na ręce. Dobrze, że nasza ekipa jest rzetelna, a praca wykonana perfekcyjnie!

To się nie tak robi

Bo tutaj, to co chcecie zrobić to jest źle. To się robi inaczej. To nie jest najlepszy pomysł, radzę Wam to przemyśleć. W porządku, chętnie poznamy to inne rozwiązanie, czyli jakie? Wiele osób, które bardzo chciały nam pomóc w wykańczaniu mieszkania miało dużo do powiedzenia na temat naszych pomysłów. Jednak rzadko kiedy proponowali konkretne rozwiązanie. Bardzo potrzebowali coś skrytykować, coś wytknąć lub po prostu życzliwie doradzić, tylko brakowało wiedzy…

Oczywiście najczęściej były to osoby, których żadne z nas nie zapytało o zdanie. Po prostu musiały COŚ powiedzieć.

ZOSTANIE JUŻ Z WAMI NA ZAWSZE!

Na koniec zostawiłam sobie moje ulubione, czyli to, które wkurzało mnie najbardziej! Nie kupujcie nic tymczasowo bo już Wam zostanie na lata. Nasze podejście do urządzania i wyposażania mieszkania jest następujące: wolimy poczekać aż kupimy coś porządnego niż wybierać coś za 5 zł, żeby za chwilę to wyrzucić. Doszliśmy do wniosku, że warto się pomęczyć przez chwilę, żeby potem mieć dobrej jakości produkt na wiele lat bez zapożyczania się nie wiadomo gdzie. Jeżeli będziemy czegoś potrzebować na już, to wtedy będziemy się martwić i kombinować.

Nie chcemy generować nadprogramowo dodatkowych śmieci, jeżeli nie jest to konieczne, a przecież obejdziemy się bez stolika kawowego, szafki pod telewizor czy chociażby szafek nocnych przez kilka tygodni. Będę miała tak dużo kartonów, że zbuduję nawet mój prywatny fort! Poza tym… Jakby kogoś to interesowało, dwa miesiące będziemy mieszkać bez kuchni więc jakby… Da się! Pewnie będzie ciężko, ale w końcu na swoim!!!

ZOBACZ: INSPIRACJE NA ŁAZIENKĘ + PROJEKT

wykończenie mieszkania porady

ŻEBY NIE BYŁO…

Ludzie bardzo lubią oceniać decyzje innych i tym sposobem okazuje się, że będziemy mieć całe mieszkanie zrobione tymczasowo na zawsze. Na pewno wszystko będzie trwało pół roku, fachowcy zamurują nam jajko, a my będziemy mieszkać bez ubikacji w wiecznym brudzie. No serio!

Powiem Wam jedno: podczas wykończania mieszkania rozmawiajcie z ludźmi, ale przepuszczajcie sobie wszystko przez filtr. Nie bierzcie wszystkiego do siebie, bo po prostu zwariujecie. Zwracajcie uwagę na to, co jest dla Was naprawdę istotne, ale przede wszystkim rozmawiajcie ze swoją ekipą! Jeżeli poświęcicie trochę czasu na poszukiwania to na pewno traficie na świetnych ludzi, którzy Wam po prostu pomogą.

Disclaimer: Żeby nie było, że jestem ignorantką. Ja bardzo doceniam wszystkie praktyczne rady osób, które mają za sobą kilka wykończonych mieszkań. Najchętniej słucham wszystkich, którzy NIEDAWNO to robili, którzy mają na koncie kilka takich realizacji lub po prostu się na tym znają. Nie interesowały mnie opinie czy porady osób, które nawet nie znały naszego podejścia do tego tematu. Wszystkie rady od osób, które koniecznie chcą mi doradzić nie mając o tym zielonego pojęcia, od ciotek-klotek i innych babć traktowaliśmy z przymrużeniem oka. Wiem, że chcieli dobrze, ale… mając 30 lat naprawdę zdajemy sobie sprawę z pewnych rzeczy i jesteśmy w stanie prawidłowo ocenić sytuację.

PS A Ekspertem w dawaniu złotych rad był oczywiście mój tata. Bo nie wiem czy wiecie, ale jest ekspertem od… wszystkiego! 😀

Jestem mega ciekawa jak było u Was! Podzielcie się ze mną w komentarzach wszystkimi śmiesznymi radami, które dostałyście kiedy wykończenie mieszkania było u Was tematem na topie lub kiedy budowałyście dom czy robiłyście remont. Bardzo chciałabym poznać Wasze historie!

- aGwer
Udostępnij to: