Ulubieńcy lutego: Nabla, Airspun, Lani

ulubieńcy lutego

Początek nowego miesiąca aż prosi się o post z ulubieńcami. Obiecałam sobie i Wam, że tego typu posty będą pojawiać się tylko wtedy, kiedy coś naprawdę mnie zachwyci, a w lutym własnie tak było! Przed Wami ulubieńcy lutego, a w nim dużo fajnych nowości!

Ulubieńcy lutego

Od dwóch miesięcy jestem w trakcie przeprowadzki (na mieszkaniu tymczasowym) i mój makijaż oraz pielęgnację sprowadziłam do absolutnego minimum. Oczywiście, że dalej eksperymentuję, testuję i bawię się makijażem, ale nie robię tego tak często i intensywnie jakbym chciała. Dlatego mam dzisiaj dla Was same perełeczki. Moi ulubieńcy lutego to siedem kosmetyków, które musicie poznać!

ZOBACZ: RATUNEK DLA KAŻDEJ SKÓRY

ulubieńcy lutego 2020

Airspun, Loose Face Powder, Translucent extra coverage

Jego zakup chodził za mną bardzo, bardzo długo. Ciągle sobie odmawiałam bo przecież nie jest mi potrzebny kolejny puder. Jednak pod wpływem impulsu i promocji w jednej drogerii online skusiłam się właśnie na puder Airspun (kupiłam też sypki puder Fit Me, ale tutaj raczej miłości nie będzie) i jest naprawdę super! Podoba mi się to, że nie przyciemnia podkładów, bardzo dobrze wtapia się w skórę, świetnie utrwala makijaż i nie wygląda ciężko – a tego się bałam. Zaraz po aplikacji skóra jest mocno matowa, ale po kilku godzinach ten efekt łagodnieje. Nie zauważyłam, żeby nieestetycznie zbierał się w załamaniach albo osadzał na skórkach. Pozostawia skórę delikatnie wygładzoną i całkiem nieźle wygląda pod oczami! Czyżbym znalazła godnego zastępce mojego ulubieńca, pudru Laura Mercier Loose Setting Powder? Na to pytanie odpowiem przy okazji zbliżającej się wielkimi krokami recenzji Airspun. Mam tylko do niego jeden zarzut: ma zdecydowani za mocny i zbyt duszący zapach – dobrze, że szybko wietrzeje. Cena: 30-60zł

Nabla, Skin Glazing, Ozone

To rozświetlacz dla wszystkich bladziochów, które nie zawsze lubią mocny efekt rozświetlenia. Już parę razy pokazywałam Wam Ozone od Nabli, bo naprawdę bardzo go lubię. Wracam do niego bez zastanowienia bo wiem, że mogę na niego liczyć w każdej sytuacji. Ma bardzo jasny odcień szampana z minimalną nutką chłodnego złota. Formuła, którą zaserwowała nam Nabla sprawdza się do delikatnego, subtelnego muśnięcia policzków blaskiem. Rozświetlacz jest również idealny wtedy, kiedy mamy ochotę na ekstremalny błysk bo umożliwia swobodne wzmocnienie efektu. Mówiąc krótko: ten rozświetlacz pozostawia na skórze bardzo elegancki blask, którego można się spodziewać po produktach z bardzo wysokiej półki. Cena: 99zł

ulubieńcy lutego nabla

Banana Beauty, Lip Liner Caramelita

Nie wyobrażam sobie malowania nudziakowych ust bez użycia konturówki. Mam dość niesymetryczne usta, więc taka kredka to dla mnie ratunek. Marka Banana Beauty jest moim odkryciem z lutego i konturówka w odcieniu Caramelita skradła moje serce bardzo szybko. Jest mega kremowa, bardzo dobrze napigmentowana i nawet solo trzyma się na ustach bardzo dobrze. Ma piękny, karmelowo-beżowy kolor, który fantastycznie wtapia się w moje usta. Dzięki swojej kremowej konsystencji jest bardzo wydajna i myślę, że jeszcze długo będę się nią cieszyć. Cena: 85zł

Banan Beauty, płynna pomadka Nananaked

Jestem wielką fanką matowych ust i zakochałam się w pomadce Banana Beauty Nananaked. Można powiedzieć, że to jednocześnie ciepły i chłodny nudziak, który pasuje do każdego makijażu. Jest na tyle nienachalny, że możemy poszaleć z oczami lub zmalować coś bardzo delikatnego. Nie zauważyłam, żeby pomadka nadmiernie wysuszała usta, równomiernie się zjada i nie zostawia śladów na skórze czy szklankach. Myślę, że to bardzo uniwersalny kolor, który będzie pasował do wielu karnacji. Cena: 99zł

ZOBACZ: PRZEPIS NA IDEALNE USTA NUDE

ulubieńcy kosmetyczni lutego
Banana Beauty Caramelita

Semilac, Casual Beige

Ostatnio na Stories wspominałam, że hybrydy Semilac 5w1 to moja ulubiona seria tej marki. Każdy lakier jest jednocześnie bazą, kolorem topem oraz daje możliwość nadbudowania i wydłużenia paznokcia. No kocham! Bardzo się ucieszyłam, że niedawno pojawiły się 4 nowe kolory i wśród nich absolutnie przepiękny Casual Beige. To kolor naturalnej płytki, delikatnie pokrytej odżywką. Kojarzycie o co mi chodzi? Bardzo kobiece paznokcie, subtelne i nie rzucające się w oczy, a jednak eleganckie. Z przyjemnością noszę ten odcień na paznokciach i na pewno będę do niego regularnie wracać. Niedługo na blogu pokażę Wam wszystkie lakiery z linii 5w1 bo uważam, że warto mieć je w swoim domu. Cena: 39,99zł

ZOBACZ: SEMILAC – LAKIERY DLA ZAPRACOWANYCH

Semilac Casual Beige 5 w 1

Lani, Tropical Hair Treatment

Moja historia z tym olejkiem jest dość ciekawa. Jeszcze do niedawna nie miałam o nim pojęcia. Zaczęło się od tego, że pokazałam metamorfozę moich włosów i jedna z Was mi go poleciła. Zapytałam wujka Google i olejek bardzo mnie zaciekawił, więc wpisałam na wishlistę. Parę godzin później napisała do mnie właścicielka sklepu naturmania.pl z propozycją przesłania olejku. Skorzystałam i nie żałuję bo to faktycznie fantastyczny produkt! Używam go już ponad miesiąc głownie jako kurację na noc. Nakładam go przede wszystkim większą ilość na końcówki i idę spać, rano emulguję odżywką lub maseczką i normalnie myję głowę. Efekt? Sypkie, miękkie, mięsiste włosy i… zdrowe końcówki! Podczas ostatniej wizyty u fryzjera lekko je rozjaśniałam, więc dostały trochę w kość, a dzięki temu olejkowi wyglądają rewelacyjnie! Do codziennego zabezpieczenia wciąż używam serum z Gosha bo z olejkiem łatwo jest przesadzić, a moje włosy uwielbiają taką mieszankę. Lani też sprawdza się do codziennego zabezpieczania końcówek, ale trzeba uważać z ilością. Dajcie znać czy macie ochotę na szerszą recenzję – chętnie ją przygotuję!

INCI: Camellia Oleifera (Camellia) seed oil, Cocos Nucifera (Coconut) oil (składnik organiczny) Aleurites moluccana (Kukui) nut oil, Macadamia Integrifolia (Macadamia) nut oil.

Pure By Clochee, Wygładzający Peeling enzymatyczny

Jako posiadaczka cery naczynkowej zawsze sięgam po peelingi enzymatyczne, żeby jej dodatkowo nie podrażniać. Propozycja Pure By Clochee bardzo mi przypasowała bo świetnie działa i przepięknie pachnie. Peeling zawiera w składzie enzym z dyni i ananasa, ekstrakt z kiwii i masło shea. Dlatego jest dla skóry bardzo odżywczy i jednocześnie skutecznie pozbywa się martwego naskórka. Po każdej aplikacji skóra jest gładka, mięciutka, dobrze oczyszczana i bardzo przyjemna. Miłością do tego peelingu zarażam nie tylko koleżanki, ale również kolegów! Jest na tyle delikatny, że i oni się do niego przekonali.

INCI: Aqua, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Tribehenin, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Cucurbita Pepo (Pumpkin) Seed Oil, Ananas Sativus Fruit Extract, Bromelain, Lactobacillus/Pumpkin Fruit Ferment Filtrate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Actinidia Chinensis (Kiwi) Fruit Extract, Tocopherol, Phytic Acid, Sodium Citrate, Citric Acid, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, Sodium Hydroxide, Benzyl Alcohol, Parfum, AlphaHexylcinnamaldehyde, Linalool, D-Limonene, Citronellol.

kosmetyczne hity lutego

Jak zwykle przedstawiłam Wam kosmetyczną esencję minionego miesiąca. Mam nadzieję, że moja mała gromadka Wam się spodobała, a teraz pora na Was! Jakie kosmetyki znalazły się wśród Waszych ulubieńców?

- aGwer
Udostępnij to: