13 faktów z 2020 roku, czyli małe podsumowanie

Nie mogłam się doczekać napisania tego podsumowania! W 2020 roku odebrałam w końcu swoje mieszkanie i w sumie wokół tego tematu kręcił się mój świat. Chociaż… Nie tylko. Zapraszam Was na małe podsumowanie 2020 roku.

Podsumowanie 2020 roku

Co to był za rok! Chyba nie ma sensu mówić, że pandemia uderzyła również we mnie, bo takich osób jak ja jest mnóstwo. Na szczęście mimo przerwania lub zawieszenia kilku projektów wciąż miałam pracę, jestem zdrowa (moja rodzina na szczęście też) i nie mam na co narzekać. Chociaż, tak jak pisałam Wam na Instagramie, mam trochę wrażenie, że coś straciłam. Ten rok przeleciał mi przez palce, nie osiągnęłam nic nadzwyczajnego i jako osoba, która uwielbia się rozwijać czuje, że stanęłam w miejscu. Jednak to nie był zły rok. Pomimo wielu trudności będę go dobrze wspominać, bo w styczniu 2020 odebrałam swoje mieszkanie!

Zapraszam Was na małe, trochę osobiste, trochę blogowe podsumowanie 2020 roku. Ostrzegam jednak, że jest tutaj trochę prywaty. Więc jak Was to nie interesuje – zajrzyjcie do pozostałych postów na blogu, a jest ich ponad 1000!

ZOBACZ: MAŁE PODSUMOWANIE 2019 ROKU

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez flatlay.beauty.makeup&coffee. (@agwerblog)

Przeprowadzka po 7 latach

Mój rok zaczęłam od wyprowadzki z mieszkania, które wynajmowałam przez 6 czy 7 lat. Z jednej strony było mi smutno, bo lubiłam samo mieszkanie (choć było też BARDZO irytujące), okolicę i samo miejsce, ale z drugiej strony byłam szczęśliwa, że to JUŻ! Będę dobrze wspominać czas, który tam spędziłam, ale wyprowadziłam się stamtąd z olbrzymim uśmiechem na twarzy.

Powrót do rodziców na 3 miesiące

W związku z tym, że nowe mieszkanie nie było jeszcze gotowe do zamieszkania musiałam przekoczować u rodziców. Powiem Wam, że powrót po 7 lub nawet 8 latach był trochę szokujący. Przypomniało mi się jacy są moi rodzice na co dzień (choć widujemy się dość często), ale czy zdecydowałabym się po raz drugi z nimi zamieszkać? Chyba niekoniecznie. Kocham ich, ale jestem już dorosła i pewne rzeczy był dla mnie trudne do przeskoczenia. Jednak nie narzekam! Jestem im OGROMNIE wdzięczna, że mnie przygarnęli, pomogli i wspierali w trakcie całego procesu kupna i wykańczania mieszkania. Mamo, tato – dziękuję z całego serca!!! Bardzo Was kocham, a wiem, że to czytacie 🙂

Pożegnanie z kotem

Może dla kogoś wyda się dziwne, że piszę o śmierci kota, ale… Kacper był z nami prawie 20 lat. Był zdrowym, silnym, pięknym kotem i jego śmierć wstrząsnęła nami wszystkimi. Odszedł ze starości, po prostu organizm nie dał już rady. Jestem jednak pewna, że miał wspaniałe, pełne miłości życie, bo u nas niczego mu nigdy nie brakowało. Dziwnie było wracać do domu bez kociego przywitania, bez miauczenia w trakcie posiłków… Tęsknię za nim czasami i cieszę się, że był z nami tak długo.

Nowe mieszkanie

Tutaj zdecydowanie powinnam pisać caps lockiem, bo 17 stycznia 2020 roku spełniłam swoje największe marzenie i w końcu odebrałam klucze do swojego mieszkania. To było tak niesamowite uczucie, że dalej nie wiem jak to opisać. Ta satysfakcja, że się udało, że zaraz się wprowadzę, że koniec w wynajmem, że teraz wszystko może być po mojemu… NIESAMOWITE!

Ale beton!

Niestety z przyczyn ode mnie niezależnych wykańczanie mieszkania trochę się przedłużyło i zamiast czekać dwa miesiące, trwało to ponad 3. Ze względu na pandemię obawialiśmy się, że pozamykają sklepy budowlane i wiele rzeczy musieliśmy kupić zaraz natychmiast. Wystaliśmy też swoje w kolejkach np. do Leroy Merlin. Mimo kilku problemów, złych otworów na drzwi, opóźnień w pracach w końcu się udało! Wprowadziłam się dopiero na początku kwietnia, a i tak przez tydzień miałam jeszcze beton w salonie. Dowód poniżej:

Schudłam 13kg

W końcu mogę powiedzieć, że dotrzymałam jedno z moich corocznych postanowień noworocznych! Schudłam w tym rok 13 kg i jestem z siebie niesamowicie dumna! Nie widzę jeszcze wielkiej zmiany, ale już z różnych źródeł słyszałam, że widać – ogromnie mnie to cieszy! Ja powoli zaczynam dostrzegać zmiany w ciuchach i mam nadzieję, że ten flow potrwa przez następne miesiące. Mam go zgubienia bardzo dużo kilogramów, nikogo to chyba nie dziwi, ale wierzę, że mi się uda. Mój sposób? Redukcja i jedzenie zgodnie z IO (insulinoopornością). Nie będę póki co opowiadać o tym więcej, bo jeszcze daaaaleka droga przede mną, ale może za jakiś czas podzielę się z Wami moją “przygodą”.

Wyciszenie i spokój

Poniekąd byłam zmuszona przez pandemię trochę zwolnić tempo. W 2019 pracowałam bardzo dużo, miałam wtedy mnóstwo zleceń i praktycznie ZERO czasu dla siebie. 2020 przyniósł mi spory oddech, możliwość zrobienia sobie przerwy i wykorzystałam to na maska. Skupiłam się tylko i wyłącznie na najważniejszych rzeczach, a resztę… Po prostu odpuściłam. Jak myślę o tym z perspektywy czasu, to było mi to naprawdę bardzo potrzebne. Mam jednak nadzieję, że to koniec mojego “urlopu” od życia i 2021 znów będzie szalony – uwielbiam jak coś się dzieje!

Cztery ściany i ja

Niestety, podobnie jak wieeele z Was i mi pandemia pokrzyżowała plany wyjazdowe. W tym roku miałam pojechać do Londynu, do Watford i Harrego Pottera z okazji mojej trzydziestki rok wcześniej. Niestety wszystkie poszły się.. Wiadomo co robić. W ogóle w tym roku nie byłam nigdzie poza Świnoujściem, które odwiedziłam na początku roku. Jestem typem domatora, więc nie ubolewam nad tym jakoś wybitnie, ale powiem Wam, że już brakuje mi podróży. Już bym gdzieś pojechała, bo ileż można siedzieć w domu 😀

Ścięłam włosy o 10 cm

Bardzo długi zbierałam się do takiej zmiany i nie żałuję żadnego ściętego centymetra. W nowej długości czuję się rewelacyjnie i uważam, że wyglądam lepiej niż wcześniej. Dzięki temu wydaje się, że jest ich więcej, są bardziej uniesione, a ja wyglądam jakoś tak… lekko. Tak, podoba mi się ta zmiana!

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez flatlay.beauty.makeup&coffee. (@agwerblog)

Kulinarne rozwinięcie skrzydeł

Jeżeli czytacie mnie już od dłuższego czasu, to na pewno wiecie, że nigdy nie byłam fanką gotowania i dość kiepsko mi to wychodziło. Jednak kiedy ma się już swoją kuchnię, swoje sprzęty to jakoś tak lepiej się gotuje. Robię to znacznie częściej, eksperymentuję, bawię się kuchnią i choć zdarzają mi się wpadki, to jest o niebo lepiej niż kiedyś! Teraz większość dań jest serio zjadliwa 😀

32 książki w 52 tygodnie

Co roku stawiam sobie wyzwanie przeczytania 52 książek w 52 tygodnie i tak było też w 2020. Robię tak już od 5 lat i 32 przeczytane książki w ciągu 12 miesięcy to mój najgorszy wynik od lat. Przyznaję się bez bicia, że nie miałam weny, ani ochoty na czytanie. Przez to, co działo się w Polsce i na świecie, w moim życiu zawodowym i prywatnym byłam bardzo rozkojarzona. Nie mogłam się skupić, a wiele pozycji po prostu mnie nie wciągnęło. Czy jestem na siebie zła? Absolutnie nie! To i tak bardzo dobry wynik biorąc pod uwagę, że wiele osób nie czyta w ogóle. Planuję wrócić do regularnego czytania w 2021 roku i skreślić z listy 52 pozycje! A dla tych co nie wiedzą, w 99% czytam tylko ebooki i Kindle jest miłością mojego życia!

ZOBACZ: CZYTNIK KINDLE – CZY WARTO GO KUPIĆ?

8 lat bloga

Kiedy to zleciało?! Czy Wy wiecie, że agwerblog ma już 8 lat?! W dodatku w ciągu ostatnich 12 miesięcy odwiedziłyście bloga ponad 8 mln razy! Za każdym razem jak o tym myślę, nie mogę w to uwierzyć! Jestem osobą, która generalnie dość szybko się nudzi, ale blogowanie to tak dynamiczne, zmieniające się zajęcie, że ciężko jest się nudzić! Uwielbiam to i myślę, że jeszcze bardzo długo będę się panoszyć w sieci 😉 Dziękuję za kolejny wspólny rok.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez flatlay.beauty.makeup&coffee. (@agwerblog)

105 postów na blogu

Biorąc pod uwagę ile treści spłodziłam w poprzednich latach, to wcale nie jest najlepszy wynik. Jednak muszę przyznać, że większość swojego czasu poświęcałam pracy poza blogiem, czyli w social media marketingu. Zawsze byłam na siebie zła, kiedy postanowiłam, że coś na bloga przygotuję, a brakowało mi czasu, chęci czy weny i trochę mnie to dobijało. Bywały dni, kiedy zastanawiałam się czy ma to jeszcze sens, ale wtedy Wy dodawałyście mi powera nawet o tym nie wiedząc. Wasze wiadomości i komentarze zawsze są dla mnie na wagę złota! Mimo wszystko myślę, że te 105 tekstów, to i tak dobra robota! Na końcu podrzucę Wam 5 najpopularniejszych w tym roku postów! 🙂

Dziękuję, że byłyście ze mną kolejny rok i mam nadzieję, że zostaniecie na kolejne! Życzę Wam, żeby 2021 przyniósł Wam tylko dobrze rzeczy, spełnione marzenia, ZDROWIE, uśmiech i szczęście. Najlepszego!

Najlepsze teksty 2020 roku:

- aGwer
Udostępnij to: