6 rzeczy, które zawdzięczam blogowaniu – 6 lat bloga

rzeczy które zawdzięczam blogowaniu

To niesamowite, że aGwerblog jest już w sieci 6 lat! Co prawda kiedyś blog figurował pod inną nazwą, ale to nieistotne w tej chwili. W grudniu minęło 6 lat od kiedy na tym blogu powstał pierwszy post. 6 lat od kiedy pojawiłam się w sieci po raz kolejny. W związku z tą małą uroczystością pomyślałam sobie, że przygotuję dla Was post z moimi przemyśleniami odnośnie blogowania. Może dzięki temu, może zachęcę Was do tego, żebyście i Wy stworzyły swoją stronę internetową.

6 rzeczy, które zawdzięczam blogowaniu

Gdyby nie to, że 6 lat temu założyłam bloga, nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem teraz. Nie mam pojęcia co mogłabym robić, czym zajmować się na co dzień, jaką wykonywać pracę. Będąc jeszcze na studiach nie wiedziałam co chcę w życiu robić. Założenie bloga rozbudziło we mnie miłość do makijażu i właśnie dlatego zaczęłam zajmować się wizażem. Zdjęcia są ze mną właściwie od dzieciństwa i zawsze kochałam fotografować. Tworzenie swojego miejsca w sieci, pozwoliło mi połączyć obie pasje i stale się w nich realizować.

Zobacz: Jak przetrwać w blogosferze? 7 złotych rad

rzeczy które zawdzięczam blogowaniu agwerblog

Nieustanny rozwój

Zaglądanie do starych wpisów daje mi niesamowitą satysfakcję. To namacalny dowód na to, jak bardzo się rozwinęłam, jak zmieniłam się ja i moje umiejętności. Prowadzenie bloga umożliwia rozwój na bardzo wielu płaszczyznach i właśnie za to jestem wdzięczna. Blogowanie nie ma ograniczeń, nie stawia żadnych barier i niczego nie utrudnia. Otwiera drzwi, pozwala poznawać nowe możliwości, odkrywać nowe dziedziny i po prostu… rozszerzać horyzonty. Cieszę się, że założyłam bloga i jestem dumna z tego, jaki postęp poczyniłam od tego momentu w fotografii, pisaniu tekstów, w social media, a nawet w marketingu.

Zobacz: 5 powodów, dla których Twój blog się nie rozwija

Lepsze zdjęcia

Na blogu do tej pory znalazło się ponad tysiąc tekstów (swoją drogą, dacie wiarę?!) i każdy z nich jest uzupełniony zdjęciami. To chyba dość sporo żeby nabrać wprawy i wyrobić swój styl, nie uważacie? Blogowanie sprawiło, że mój zmysł fotograficzny i obycie z aparatem wskoczyło na znacznie wyższy level. Widzę rozwój, znaczną różnicę nie tylko w jakości samych zdjęć, ale i samych kompozycji. Dużo lepiej znam swój aparat i umiem korzystać z jego możliwości. Jestem dumna z tego jak bardzo się rozwinęłam w tej dziedzinie i wciąż chcę więcej! Miałam nawet okazję prowadzić wykład o fotografii na Instagram podczas konferencji Meet Beauty, co bez prowadzenia bloga byłoby niemożliwe.

Praca marzeń

Mówiłam to już nie raz i powiem po raz kolejny. Nigdy nie przeszło mi przez głowę, że będę mogła pracować w domu. Będąc jeszcze dzieckiem mówiłam, że jak będę dorosła (kurde, to już?) chcę prowadzić własną firmę. Nie wiedziałam wtedy co będę robić i w jakiej branży działać. Byłam pewna, że będę robić „coś” swojego. Tym oto sposobem, od 3 lat działam pod własnym nazwiskiem. W sieci i nie tylko. Chęć rozwoju, która towarzyszy prowadzeniu bloga doprowadziła mnie do szkoły wizażu i w ten oto sposób założyłam firmę. Aktualnie prowadzenie bloga i wykonywanie makijaży, to moja codzienność, którą kocham. Na ten moment nie wyobrażam sobie być w innym miejscu.

Samodyscyplina

Będąc w liceum czy nawet na studiach, nie spodziewałam się, że będę tak dobrze zorganizowana. Mając mnóstwo wolnego czasu (teoretycznie) mogłabym przecież wstawać o 12:00, chodzić spać o 3:00 nad ranem i pracować kiedy chcę. No bo czemu nie! Bo mogę, bo przecież nie muszę codziennie rano meldować się w pracy. Kiedy człowiek zajmuje się tym co ja, pracuje pod własnym nazwiskiem i sam tworzy „swoją markę”, nie może sobie pozwolić na taki chaos i brak zorganizowania. Samodyscyplina pozwala mi realizować pewne założenia, domykać priorytetowe kwestie i doprowadzać ważne sprawy do końca. Nigdy bym się tego po sobie nie spodziewała, a okazało się, że jestem w tym całkiem niezła. Poniekąd „zmusiła” mnie do tego codzienność jaką prowadzę, ale cieszę się, że jestem w stanie samodzielnie ogarnąć naprawdę sporo spraw związanych z działalnością na blogu, prowadzeniem kont na Instagramie czy po prostu ogarnianiem firmy.

Zobacz: 5 sposobów na to, jak pokonać kryzys twórczy

Kopalnia doświadczeń

W moim życiu wydarzyło się kilka rzeczy, które nie miałyby miejsca, gdyby nie blog. Pierwszym przykładem jest praca, którą dostałam parę lat temu, właśnie dzięki blogowi. Wspomniałam tam o tym, że szukam i kilka dni później siedziałam na nowym stanowisku. Nie otrzymałabym nagrody Beauty# (i to dwa razy!), nie prowadziłabym wspomnianego wcześniej wykładu o fotografii, nie skończyłabym studiów podyplomowych z social mediów. Nie miałabym okazji być na konferencjach marketingowych, blogerskich czy chociażby tych beauty. Nie prowadziłabym Instagramów marek, nie tworzyłabym materiałów dla różnych firm. Nie poznałabym tylu ludzi, nie wiedziałabym co to SEO i jak pisać teksty pod wyszukiwarki. Nie byłabym w stolicy tyle razy i nie miałabym na koncie tylu szkoleń i wyjazdów. Mogłabym wymieniać i wymieniać. Blogowanie, to masa niesamowitych doświadczeń!

Ludzie

Banalne prawda? Nie jestem fanką tłumów, źle się czuje poznając nowych ludzi. Krępuje mnie to, jestem wtedy bardziej spięta niż normalnie i zawsze myślę, że nikt mnie nie lubi. Udało mi się ograniczyć ten irracjonalny strach i chociaż wciąż nie czuję się dobrze w dużych skupiskach ludzi, to jest mi łatwiej niż kiedyś. Udział w konferencjach i nawiązywanie kontaktów z blogerami na takich wydarzeniach, zmienił moje podejście. Poza tym… Poznałam naprawdę dużo niesamowitych ludzi! Zdarzały się też ludzkie parapety (sorry not sorry), ale w znacznej większości nawiązałam nowe przyjaźnie i znajomości na całe życie. Gdyby nie blog, nie poznałabym też Ali Co Ma Kota, która teraz jest ogromną częścią mojego życia prywatnego.

https://www.instagram.com/p/Bqk_zZ3lwOi/

Nie mogę też zapomnieć o Was! Wy, moje czytelniczki i moi czytelnicy. Gdyby nie blog, nie poznałabym Was wszystkich, a wiem, że jest tu kilka osób, które są ze mną od saaaamiutkiego początku. Dziękuję, dziękuję, dziękuję, że byliście i jesteście ze mną! Nie ważne czy 6 lat, 2, 3 lata albo kilka miesięcy. Jesteście moją siłą napędową, dzięki której chce mi się działać i robić to, co robię każdego dnia. Wspaniale, że jesteście ze mną! 🙂

Kompletnie się nie spodziewałam, że kiedyś będę pisać ten post i muszę Wam powiedzieć, że jestem bardzo szczęśliwa, że mój mały, spontaniczny pomysł przetrwał tyle czasu! 

PS. Jeżeli zastanawiacie się czemu pytałam Was na IG z czym kojarzy Wam się mój blog, chciałam upewnić się, że jest tak jak myślę. Wybrałam produkty, które kojarzyły Wam się ze mną najczęściej. Dziękuję za udział! 🙂

- aGwer