Rimmel Magnif’eyes Spice Edition – recenzja

Rimmel Magnif'eyes Spice Edition

Rzadko kiedy w moje ręce trafiają drogeryjne palety. Raczej sięgam po te z wyższej półki, bo zawsze wydawało mi się, że w drogeriach nie ma czego szukać. Postawiłam sobie jednak za punkt honoru, że znajdę fajną paletę drogeryjną, która nie będzie rujnowała portfela. Pierwsza w kolejce była paleta z Wibo, która okazała się totalnym rozczarowaniem. Później nadeszła pora na Rimmel Magnif’eyes Spice Edition. Zapraszam Was na recenzję, w której opowiem Wam o niej nieco więcej.

Rimmel Magnif'eyes Spice Edition cena

Rimmel Magnif’eyes Spice Edition

Paletka Rimmel Magnif’eyes Spice Edition dostępna jest w szafach marki w większości drogerii Rossmann czy SuperPharm. Ja nabyłam swoją paletę podczas ostatniej akcji promocyjnej w Rossmannie. Poza promocją za 12 cieni o łącznej gramaturze 14,16g. musimy zapłacić ok. 60zł. W tej cenie otrzymujemy średniej jakości plastikowe opakowanie. Nie lubię takich kasetek, bo bardzo szybko się rysują i niszczą. Łatwo jest je połamać i mam wrażenie, że cienie nie są zbyt dobrze chronione. Wizualnie paleta jest bardzo minimalistyczna i bez zbędnych ozdobników. Do cieni dołączony jest dwustronny pędzelek z pacynką – moim zdaniem nie najlepszej jakości.

Kolorystycznie bardzo przypomina paletę Heat z Urban Decay, co niestety jest ogromną wadą. Ja zorientowałam się jak ktoś napisał mi o tym na IG i faktycznie – jest właściwie identyczna. Wciąż nie rozumiem takich działań i nie podoba mi się to. Wolałabym żeby Rimmel wypuścił coś autorskiego.

Kolorystyka i wykończenie

Myślałam, że mam już dosyć ciepłych kolorów w makijażu. Okazało się jednak, że byłam w błędzie. Są momenty kiedy nie mam na nie ochoty, ale szczerze? To właśnie ciepłe brązy wybieram najczęściej. Rimmel Magnif’eyes Spice Edition, to właściwie same brązy w różnych odcieniach. Znajdziemy tutaj 6 bardzo przyjemnych matów, od lekkiego brązu po kolor transferowy i cieplutkie wpadające lekko w czerwień i pomarańcz, brązy. Przedostatni cień z palety podbity jest delikatnie fioletem, co mnie osobiście bardzo się podoba. Jednocześnie jest to, niestety, najsłabszy cień z całej palety. Dość suchy i trzeba dokładać go więcej, żeby osiągnąć zamierzony efekt. Pozostałe 6 cieni miały zapewne imitować folie, ale moim zdaniem mają wykończenie perłowe.

Zobacz: 9 sposobów na osypywanie cieni

Rimmel Magnif'eyes Spice Edition cienie do powiek

Rimmel Magnif'eyes Spice Edition opinie

Pigmentacja, blendowanie, trwałość

Zaraz po zachwycie nad kolorami, pojawiło się u mnie zauroczenie jakością cieni w palecie Rimmel Magnif’eyes Spice Edition. Maty są mięciutkie, aksamitne – podobnie jak cienie perłowe. Jestem te pozytywnie zaskoczona pigmentacją. Nie jest mocna jak w palecie Jeffree Star Blood Sugar, ale nie jest też przerażająco słaba jak w palecie Wibo. Jest bardzo poprawna, w stronę mocniejszej. Kolory nie tracą na intensywności podczas blendowania, nie zauważyłam aby wyglądały sucho (poza fioletowym brązem) lub robiły plamy. Bardzo, bardzo dobrze się nimi pracuje! Można je budować, bo świetnie się do siebie kleją. Brakuje mi tu matowego beżu, ale reszta jest super. Nie mogę też się przyczepić do ich trwałości, bo po prostu jest świetna. Na bazie z korektora, jak i na tej ze Smashboxa trzymają się nienagannie przez długi czas.

U kogo się sprawdzi?

Myślę, że będzie dobra dla osób, które zaczynają się uczyć makijażu i nie chcą wydawać majątku już na start. To bardzo fajna paleta na co dzień do szybkich, łatwych makijaży. Kolory są przemyślane (szkoda tylko, że nie wymyślone samodzielnie) i pasują do większości karnacji. Przyda się do niej puder lub matowy beżowy cień, ale poza tym jest świetnie!

Zobacz: Makijaż dla początkujących | co kupić na początek?

Rimmel Magnif'eyes Spice Edition rossmann

To bardzo dobra paleta drogeryjna, którą podczas promocji można kupić za śmieszne pieniądze. Regularnie mogłaby być nieco tańsza lub opakowanie trochę lepsze. Początkowo nie skojarzyłam jej z paletką Urban Decay, bo nie śledzę nowości tej marki zbyt intensywnie. Przykro mi, że Rimmel też robi kopie innych marek, bo firma z taką renomą może pozwolić sobie na własne produkty.  Znacie tę paletę?
Macie swoją ulubioną paletę z drogerii?

- aGwer