Przyznaję się bez bicia, że nie pamiętam kiedy ostatni raz na blogu pojawili się ulubieńcy kosmetyczni miesiąca. Trochę ta seria odeszła w zapomnienie, ale ostatnio zatęskniłam za takimi zestawieniami. Dlatego z ogromnym uśmiechem na twarzy zapraszam Was na pierwszych w tym roku ulubieńców! Zaręczam, że są tutaj same perełki!

bandi mgielka do wlosow

Ulubieńcy kosmetyczni czerwiec 2025

BANDI Mgiełka do włosów

Jeżeli czytacie mnie od dawna, to na pewno wiecie, że uwielbiam pielęgnację włosów. Jednym z moich ulubionych produktów są wszelakie odżywki bez spłukiwania i ta od BANDI okazała się strzałem w 10! Odżywka jest bogata w proteiny (z groszku) i humektanty, które znacznie poprawiają wygląd włosów. Co więcej, odżywka ma formę bardzo delikatnej mgiełki, a wygodny atomizer pozwala na dokładne spryskanie włosów.

Co robi?

  • zmniejsza puszenie,
  • bardzo dobrze wygładza
  • znacznie ułatwia rozczesywanie włosów
  • nawilża,
  • dodaje blasku.

Dla mnie ogromnym plusem jest brak obciążenia po zastosowaniu i ułatwienie rozczesywania. Jest bardzo leciutka, przepięknie pachnie i działa właściwie błyskawicznie. Ulubieńcy kosmetyczni to dla mnie produkty, które zdają egzamin na wielu płaszczyznach. Ta mgiełka taka kropka nad i codziennej pielęgnacji włosów. Sprawdziła się!

ANWEN Nabłyszczająco-wygładzające serum silikonowe

Ten produkt doczekał się na blogu pełnej recenzji. Nie bez powodu ANWEN Nabłyszczająco-wygładzające serum silikonowe znalazło się wśród moich ulubieńców. Jest po prostu świetne, szczególnie dla cienkich włosów.

Nie obciąża, nie robi „strąków”, wygładza, nabłyszcza i bardzo dobrze chroni końcówki. Używam go już dość długo i wciąż nie zauważyłam nadmiernie rozdwojonych końcówek. Sprawdźcie podlinkowaną recenzję, po więcej informacji o serum. Zaręczam, że warto!

ulubiency kosmetyczni czerwiec 2025

Weave Cosmetics Serum hialuronowe

Kocham sera, o lekkiej, wręcz wodnistej konsystencji. Takie, które błyskawicznie się wchłaniają, mocno nawilżają i daję efekt takiej zdrowej, wypielęgnowanej skóry. Nie znoszę oblepienia i obciążenia na twarzy, szczególnie latem! Dlatego to serum hialuronowe od Weave Cosmetics tak świetnie wpisało się w moje potrzeby. W dodatku marka pochodzi ze Szczecina!

Jest ultra lekkie, jak woda, wchłania się natychmiastowo i zostawia skórę taką… sprężystą, dobrze nawilżoną. Niweluje suchość, delikatnie napina skórę i jednocześnie ją wygładza. Sprawdza się pod każdy krem (a nakładałam pod różne), nie zapycha i nie obciąża skóry. Jest bezzapachowe więc myślę, że sprawdzi się również dla bardziej wybrednych użytkowników.

Jego kluczowe składniki to: kwas hialuronowy, acetyloglukozamina, kompleks mineralny i to właśnie one odpowiadają za to świetne działanie. Ja jestem w nim zakochana i cieszę się, że mam drugie opakowanie na zapas, bo pierwsze dobija już dna.

kosmetyczni ulubiency blog 2025

it Cosmetic Your skin but better CC+

Jestem chyba ostatnią osobą w internecie, która sprawdziła ten krem CC. Długo czekał na testy, ponieważ kupiłam za ciemny kolor (Light), ale po powrocie z Grecji okazał się idealny.

Początkowo miałam na niego mocne „meh”. Trochę nawet czułam się rozczarowana, po tych wszyyyyyystkich zachwytach w sieci. Wyglądał jakoś tak nijak. Dopiero za 4 czy 5 razem zrozumiałam czemu on jest taki lubiany.

  • Jest lekki i jednocześnie świetnie kryje.
  • Nie czuć go na skórze, bo dobrze się w nią wtapia.
  • Jest naprawdę trwały i nie wymaga dodatkowego pudrowania.
  • Nie zapycha skóry.

Ten krem CC na początku wygląda u mnie dość sucho, matowo. Swoje prawdziwe oblicze pokazuje po 1-2h od aplikacji. Wtedy zaczyna wyglądać dosłownie, jak druga skóra. Określiłabym jego wykończenie jako satynowe, ale takie… eleganckie, naturalne. Bardzo ładnie wygląda! Jego minusem jest tak naprawdę mały wybór kolorów, bo nawet ten najjaśniejszy odcień wcale nie jest taki turbo jasny.

Mam też wrażenie, że od kiedy regularnie go używam, moja skóra wygląda lepiej. Bardzo się z nim polubiłam i ostatnio tylko jego używam do codziennego makijażu.

Yves Saint Laurent Make Me Blush

Tym różem już się na blogu zachwycałam: Yves Saint Laurent Make Me Blush. Zresztą ostatnio używam tak naprawdę tylko jego. Mój odcień nr 44 to taki lekko przygaszony truskawkowy róż z nutami brzoskwini. Jest subtelny, delikatny, bardzo elegancki. Na skórze zostawia bardzo łagodny blask, który ładnie łączy się z rozświetlaczem.

Pigmentacja jest świetna, bo pozwala zarówno na osiągnięcie lekkiego koloru, jak i mocniejszego efektu. Jeżeli szukacie pięknego, uniwersalnego różu – koniecznie sprawdźcie ten od YSL.

Veoli Botanica Time to bronze

Nie wiem, jak kiedyś mogłam żyć bez kremowego konturowania, a szczególnie bez tego bronzera. Veoli Botanica zrobiła super robotę z tym produktem!

Ma bardzo mocny pigment, ale formuła została opracowana w taki sposób, że nie da się z nim przesadzić. Przepięknie się blenduje, wręcz wtapia w skórę bez plam czy „zacieków”. Intensywność można wzmacniać bez efektu błotka czy obciążenia skóry. Jego kolor określiłabym jako neutralny, lekko w stronę ciepłego. Nie robi się pomarańczowy, ani czerwony. Skóra po aplikacji wygląda na naturalnie opaloną – MEGA!

Ma genialną trwałość, bo jego intensywność nie zmienia się nawet przez 10h! To zapewne zasługa matowego wykończenia. Co ciekawe, mimo swojej świetnej trwałości, bronzer nie zastyga błyskawicznie, co pozwala nam na wykończenie makijażu bez stresu. Jak dla mnie to hit i z przyjemnością kupię kolejne opakowanie.

ulubiency czerwca do ust

Golden Rose Sweet Kiss Lipoil

Kocham olejki do ust, więc kiedy zobaczyłam, że Golden Rose wypuszcza nowe wiedziałam, że będę musiała je sprawdzić. No i się nie zawiodłam! Są wręcz doskonałe.

  • Zostawiają efekt mokrych ust.
  • Mają delikatny pigment i naturalne kolory.
  • Nie kleją się.
  • Silnie nawilżają.
  • Nie podkreślają suchych skórek.
  • Nie wylewają się poza kontur ust.

Bardzo podoba mi się efekt, jaki zostawiają na ustach. Nie muszę się też martwić o poprawki bez lusterka, bo te olejki nie wymagają wielkiej precyzji. W ofercie aktualnie jest 8 odcieni, wszystkie pokazywałam na moim Instagramie: olejki do ust i mam ogromną nadzieję, że za jakiś czas pojawi się więcej kolorów.

Czy polecam? Bardzo!

czerwiec ulubiency kosmetyczni

No cóż, tak prezentują się moi ulubieńcy kosmetyczni czerwca! Nie ma tego dużo, ale ja jestem dość wybredna, więc i tak się cieszę, że udało mi się zebrać taką gromadkę.

Znacie te produkty? Dajcie znać w komentarzach!