Wiem, że kremowe konturowanie to jeden z tematów, który zazwyczaj sprawia więcej problemów niż konturowanie na sucho. Dlatego pomyślałam, że przy okazji recenzji broznera Too Faced Chocolate Soleil Stick podpowiem Wam, jak używać kremowy bronzer w sztyfcie (lub innej formie), jak go aplikować, żeby robić to szybko i bez większych problemów.

Jeśli dopiero zaczynacie przygodę z kremowymi produktami, to re kilka prostych trików sprawi, że przestanie to być czarną magią!

kremowy bronzer

Dlaczego warto sięgać po kremowy bronzer?

Powód jest dość prosty: odpowiednio nałożony daje bardziej naturalny efekt niż produkty pudrowe i wbrew pozorom jest łatwiejszy w aplikacji. Przede wszystkim, co dla wielu z Was może być zaletą, kremowym bronzerem znacznie łatwiej jest osiągnąć delikatny efekt, wygląda bardziej „skórzanie”, łatwo się blenduje, bardziej naturalnie wtapia w skórę i jednocześnie pozwala na mocniejsze modelowanie twarzy. Dla tych, którzy lubią bardziej wyraźny efekt: kremowy bronzer dodatkowo podbija ten efekt.

Jak nakładać kremowy bronzer – krok po kroku

1. Nakładaj go na podkład

Kremowy bronzer najlepiej wygląda i najłatwiej się rozprowadza, gdy aplikujemy go po nałożeniu podkładu. Wtedy skóra jest bardziej „śliska” i łatwiej jest go rozcierać. Oczywiście osoby bardziej zaawansowane mogą go nałożyć bezpośrednio na skórę razem z korektorem i wszystko razem rozblendować. Najważniejsze jest to, żeby nałożyć go przed przypudrowaniem.

2. Nakładaj go tam, gdzie pada cień

Głównym zadaniem bronzera jest podkreślanie rysów twarzy i imitowanie cieni – czyli optyczne wyszczyplenie twarzy. Dlatego bronzer aplikujemy tam, gdzie naturalnie pada cień, aby wzmocnić ten efekt. Gdzie najczęściej? Minimalnie poniżej kości policzkowej, przy skroniach, po bokach nosa (chociaż tu bym nie szalała), pod dolną wargą i dla chętnych – na linii żuchwy.

Najlepiej zrobić delikatną kreskę lub kropeczki bronzerem w sztyfcie lub za pomocą pędzelka, a następnie rozetrzeć pędzlem lub gąbką.

3. Skup się na blendowaniu

Im lepiej roztarty bronzer, tym lepiej. Zawsze warto robić to ruchem w górę, aby uzyskać efekt uniesienia. Lepiej, żeby był wyblendowany odrobinkę wyżej, niż za nisko. W dodatku trzymałabym się zasady: im mniej tym lepiej. Zawsze można go dołożyć, a wytarcie kremowego bronzera to dodatkowy czas, a przecież zależy nam na czasie. Więc: aplikacja – blendowanie i tak do uzyskania zadowalającego efektu.

4. Wybierz odpowiednią formułę

Moim zdaniem dobra formuła kremowego bronzera to klucz. Sugeruję wybrać taką, która jest tłusta pod palcami. Im bardziej kremowa, tym lepiej. Jeżeli formuła jest szybko zastygająca – może to być problematyczne, szczególnie dla osób początkujących. Na start wybrałabym taką, która nie zastyga, jest plastyczna i pozwala na swobodnie dokładanie koloru.

ZOBACZ: 3 kremowe bronzery z drogerii, które musisz wypróbować

bronzer w sticku

Too Faced Chocolate Soleil Stick

Jeżeli chodzi o formułę – kremowy bronzer w sztyfcie Too Faced Chocolate Soleil Stick Crémeux (cena: 159 zł/szt.) wyróżnia się przede wszystkim bardzo przyjemną, miękką, kremową konsystencją, która bajecznie się rozciera. Nie jest szybko zastygająca, pozwala na manipulowanie efektem i wzmacnianie go, jeżeli jest taka potrzeba.

Odcień Chocolate Souffle jest przyjemnie neutralny. Nie osiągniemy nim jakiegoś mocnego efektu opalonej skóry, ale nie wybrałabym go do typowego modelowania. Moim zdaniem jest fajnie codzienny, użytkowy dla większości typów urody. Z bliska możecie zobaczyć go na moim Instagramie: @AGWERBLOG.

Efekt na skórze i trwałość

Ten kremowy bronzer w sztyfcie ma klasyczne dla marki Too Faced eleganckie opakowanie i delikatny czekoladowy zapach, który jest charakterystyczny dla całej serii Chocolate Soleil. Dlatego jego użytkowanie jest bardzo przyjemne.

Bronzer doskonale stapia się ze skórą, nie robi plam, łatwo blenduje się zarówno gąbeczką, jak i pędzlem, choć ja preferuję to pierwsze narzędzie. W tym przypadku bardzo łatwo można nim osiągnąć naturalny, ładny efekt, ponieważ ma satnowe, lekko „mokre” wykończenie. Ja raczej nie nakładam bronzera bezpośrednio na skórę, więc ucinam kawałeczek i robię kropki w odpowiednich miejscach, a następnie blenduję całość. Tutaj jest to bezproblemowe.

Jego ogromną zaletą jest również trwałość. Nie zdarzyło mi się, żebym musiała go poprawiać w ciągu dnia. Efekt utrzymuje się bardzo dobrze, szczególnie jeżeli nałożymy na niego również bronzer w kamieniu. Dlatego śmiało mogę powiedzieć, że to bronzer praktycznie idealny. Jego jedyną wadą jest wysoka cena.

ZOBACZ: Too Faced Chocolate Soleil, słodka miłość czy gorzka nienawiść?

too faced chocolate soleil stick

Dla kogo będzie dobry ten bronzer w sztyfcie?

Moim zdaniem bez obaw mogą sięgnąć po niego osoby, które zaczynają swoją przygodę z makijażem lub chcą spróbować konturowania na mokro. Ten bronzer sprawdzi się szczególnie u osób, którym zależy na czasie podczas porannego makijażu, bo praca z nim jest po prostu prosta, przyjemna i błyskawiczna.

Czy polecam? Zdecydowanie tak, bardzo go lubię!

Miałyście okazję używać tego bronzera? Dajcie znać w komentarzach!