Niedzielnik #38: zapomniałam o sobie, dlaczego nie pokochałam nowego Króla Lwa?

 

niedzielnik blog

Jeżeli macie ochotę spędzić ze mną chwilę w to niedzielne popołudnie, to zapraszam Was na kolejną odsłonę niedzielnika! Dziś nie będzie lekko i przyjemnie, bo dzielę się z Wami czymś osobistym, ale mam nadzieję, że mogę liczyć na Wasze zrozumienie. Miłego czytania!

Niedzielnik #38

Pamiętam, że niedzielnik kiedyś pojawiał się co tydzień. Nie wiem jak ja to robiłam, ale bardzo się cieszę, że wciąż lubicie tę serię i często o niej wspominacie podczas rozmów ze mną! Dzisiejszy niedzielnik będzie wyjątkowy. Będzie tutaj trochę prywaty i dość ważnych dla mnie przemyśleń. Nie obejdzie się jednak bez wzmianek o codzienności, więc liczę, że jednak Was nie zanudzę. Trochę się stresuję publikacją tego tekstu, ale mam nadzieję, że po prostu poznacie mnie trochę lepiej.

niedzielnik harry potter

Harry Potter Studios Watford

Postanowione! W tym roku jedziemy do Londynu, a dokładnie do Watford i głównym punktem naszej podróży będzie Harry Potter Studios. Wiem, że są tutaj ze mną fanki Harrego Pottera, więc na pewno część z Was rozumie moją ekscytację. Wyjazd planujemy na początek października licząc, że nie będzie zbyt gorąco i nie będzie tłumów. Choć przypuszczam, że w takim miejscu zawsze są tłumy.

Od lat chciałam tam pojechać, więc 30 urodziny, to chyba dobry powód prawda? To nasz główny cel i mam zamiar na maksa wykorzystać pobyt w tym miejscu! Na pewno zajedziemy również do Londynu, chociaż obstawiam, że nie będziemy mieć czasu, żeby odwiedzić wszystkich miejsc jakie mamy w planach. Jest jednak kilka punktów, które na pewno odhaczymy i już nie mogę się doczekać! Planuję też na ten wyjazd całkowicie odciąć się od internetu, więc pewnie relację z wyjazdu zobaczycie dopiero po moim powrocie do Polski. Z wielu względów potrzebuję przerwy od sociali.

niedzielnik król lew

Nieporozumienie z Królem Lwem

Jestem ogromną fanką bajek Disney’a. Uwielbiam! Wychowałam się właśnie na Królu Lwie, Herkulesie, Pocahontas czy Pięknej i Bestii. W związku z tym, chyba nie do końca trafia do mnie pomysł tworzenia nowoczesnych odpowiedników tych bajek. Rozumiem, że kasa się musi zgadzać, że społeczeństwo ma większe wymagania, ale… No nie rozumiem. Aczkolwiek byłam bardzo ciekawa jak wyszła nowa wersja Króla Lwa i tym oto sposobem widziałam w kinie obie wersje językowe. Cóż, to był błąd.

Niestety polska wersja językowa była dla mnie bardzo słaba. Dlaczego tak bardzo zmienili znaczące dialogi, czemu KLUCZOWE zdania były inne… Wiem, że to jest odświeżona wersja bajki i tak dalej, ale po co psuć coś, co było dobre? Czemu wybrali innych aktorów do podkładania głosów głównych postaci? Nie! Sam film był ok, brakowało kilku drobnych scen, choć nie ukrywam – klimat został zachowany, to jednak jestem absolutnie na nie jeżeli chodzi o polski dubbing. To była porażka… Chciałam wyjść w połowie filmu taka byłam poirytowana. Przykro mi, że Timon, Pumba czy chociażby Skaza mieli inne głowy i że były zmienione ich kwestie… Wyszło słabo i jeżeli ktoś, podobnie jak ja wychował się na tej bajce, to polecam odpuścić sobie polską wersję i od razu obejrzeć angielskojęzyczną.

makijaż dzienny inspiracje blog

Zapomniałam o sobie

Z góry uprzedzam wszystkich czytających, że ta część niedzielnika będzie dość osobista. Dzielę się tu dość intymnymi przemyśleniami i jeżeli nie macie ochoty o tym czytać, nie interesuje Was ten aspekt mojego życia – śmiało możecie przeskoczyć dalej – nie obrażę się! 🙂

Trochę o sobie ostatnio zapomniałam. To zdanie brzmi dość ciekawie, biorąc pod uwagę fakt, że żyję przecież ze sobą i w swoim ciele każdego dnia. Jednak od dłuższego czasu nachodzą mnie dziwne przemyślenia i niepewności, których długo nie potrafiłam wyjaśnić.

Potem obejrzałam filmik Kristi. Mówiłam Wam o tym jakiś czas temu na Facebooku i dziś chciałabym tę myśl rozwinąć. Napisałam wtedy, że jeżeli zastanawiacie się dlaczego wciąż nie możecie kupić mojego ebooka albo wybrać się na warsztaty fotograficzne, to odpowiedź jest właśnie w tym filmie. Kristi opowiedziała DOKŁADNIE to, co siedzi w mojej głowie, a siedzi zdecydowanie za dużo.

Mówiąc krótko: za dużo analizuje, zbyt intensywnie myślę, układam scenariusze, wątpię w swoje możliwości i z góry zakładam, że i tak mi się nie uda. Wybiegam w przyszłość i zaczynam się martwić rzeczami, które mogą mieć miejsce za 5-10 lat… Chcecie kilka przykładów? Bardzo proszę.

Bardzo chcę napisać ebooka i podzielić się wskazówkami o fotografii flat lay. W książce chciałam zawrzeć konkretne porady, przykłady, instrukcje krok po kroku i ćwiczenia. Mam pomysł, ale gorzej z jego wykonaniem. Dlaczego? Bo przecież takich ebooków i książek jest miliard, na pewno nie wniosę niczego nowego. Przecież nikt tego nie będzie czytał, a ja tylko zainwestuję swój czas i pieniądze w stworzenie czegoś, co będzie tylko „kurzyć się” na moim dysku na komputerze. No i przecież na pewno popełnię milion błędów, które wszyscy będą mi wytykać. No i postawienie sklepu internetowego to przecież ogromne przedsięwzięcie, jak ja mam sobie z tym poradzić? Więc po co w ogóle zaczynać, skoro z góry wiem, że to nie przyniesie żadnych pozytywnych efektów – fuck logic.

Drugi przykład to warsztaty. Miały ruszyć w zeszył roku i co? Kto miał okazję w nich uczestniczyć? Nikt? Właściwie wcale mnie to nie dziwi, skoro nie ruszyłam nawet palcem, żeby coś takiego zorganizować. Szukałam już miejsca, nawet miałam pomysł jak to poprowadzić, żebym mogła czuć się mimo wszystko swobodnie, a uczestnicy byli zadowoleni. I co? A nico. Zaczęłam analizować za i przeciw, a efekty widzicie na załączonym obrazku, a właściwie nie widzicie bo warsztatów brak. Mogłabym takich przykładów mnożyć i mnożyć, ale nie mam zamiaru dobijać siebie i Was.

To o co chodzi?

To nie jest kwestia tego, że jestem leniwa – bo to nie prawda. Jestem pracowita, kocham swoją pracę i lubię robić to, co robię. Jednak zdecydowanie za dużo myślę i analizuję, a to mocno blokuje mnie przed jakimkolwiek większym działaniem. Te wszystkie nieralne problemy bardzo, bardzo mnie ostatnio blokują. Tak bardzo, że powoli odechciewa mi się wszystkiego… Boję się tego, że nie jestem idealna i to, co wypuszczę świat będzie takie jak ja – nieidealne. Odkryłam ostatnio, że w pewnym stopniu jestem trochę perfekcjonistką i choć bardzo długo się z tym nie zgadzałam (i w 100% wciąż się nie zgadzam), to chyba jednak mam sporo cech perfekcjonisty.

Rzadko jestem zadowolona z tego, co wypuszczam w świat. Zdjęcie? No jest fajne, ale mogłoby być trochę lepsze. Makijaż? Wyszedł super, ale jak tak sobie myślę, to jedną czy dwie rzeczy mogłam zrobić lepiej. No ludzie! W mojej głowie naprawdę można ostatnio zwariować. Nie wiem, czy to zbliżająca się trzydziestka, czy co… Czuję się ostatnio niewystarczająco dobra. We wszystkim czego dotknę. Właśnie dlatego kiedy obejrzałam filmik Kristi pomyślałam: O BOŻE JA! JA 120%, dziękuję pozdrawiam. Naprawdę mi ulżyło, że nie zwariowałam i inni ludzie czują się podobnie. Nie cieszę się, że tak mają – bo to wcale nie jest przyjemne, ale przynajmniej wiem, że nie jestem nienormalna.

Nie chcę, żeby ktoś sobie pomyślał, że się nad sobą użalam, bo to nie o to chodzi. Po prostu musiałam to z siebie wylać na ekran komputera, żeby poczuć się lepiej. Pisanie i prowadzenie bloga pomaga mi trochę lepiej ogarniać moją rzeczywistość. Ostatnio byłam bardzo przytłoczona wieloma rzeczami i może dlatego trochę się to wszystko nasiliło i poczułam potrzebę podzielenia się tym na blogu.

Jakby ktoś był zainteresowany, poniżej linkuję Wam filmik Kristi.

INTERNET KŁAMIE

Myślę, że to dobry moment, żeby wspomnieć o tym, że w internecie nie wszystko wygląda tak, jak jest w rzeczywistości. My, twórcy pokazujemy Wam jedynie kawałek naszej codzienności. Nie wiecie dokładnie jaki jest ktoś, kogo podglądacie na Instagramie czy na Yotube. Łatwo jest chować się za pięknymi kadrami, śmiechem i montowaniem filmów. Codzienność może być zupełnie inna niż ta przedstawiona w sieci. Nie jestem jedną z tych osób, która dzieli się z Wami każdym szczegółem mojego życia i nigdy się to nie zmieni. Pokazuję Wam dużo, jestem sobą i nikogo nie okłamuję, ale cenię swoją prywatność, więc treści, które Wam pokazuję wybieram z głową. Doceniam wszystkich twórców, którzy pokazują nam swoje życie, ale wiem, że ich świat może tak naprawdę wyglądać zupełnie inaczej. Doskonałym przykładem na to, jest chociażby niedawny filmik Oleśki.

Internet kłamie – to dość mocne słowa, ale warto mieć je na uwadze. Nie wszystko jest tak kolorowe jak nam się wydaje.

Co ostatnio się działo na blogu:

PIERWSZY PROJEKT ŁAZIENKI – seria mieszkaniowa powolutku się rozkręca! Bardzo mnie to cieszy, bo już dawno ją zapowiadałam. Niedawno podrzuciłam Wam post z inspiracjami na naszą łazienkę i pierwszym projektem, który mega mi się podoba. Jeżeli macie jakieś uwagi, albo wskazówki – bardzo proszę o komentarze pod tamtym postem. Wszystko biorę do serca, bo sama nie mam dużego doświadczenia w wykańczaniu mieszkania.

INSPIRACJE NA MAKIJAŻ DZIENNY – czyli jak na maksa wykorzystać paletkę Nabla Secret Palette. Przygotowałam dla Was post z trzema propozycjami, które możecie wykorzystać na co dzień. Jest coś dla fanek bardzo delikatnie podkreślonych oczu i czegoś mocniejszego.

DWIE PROPOZYCJE NA ŚLUBNE PAZNOKCIE – sezon ślubny trwa w najlepsze, więc czemu by nie pokazać Wam mojej propozycji na ślubne paznokcie? Przygotowałam dwie opcje. Obie eleganckie, kobiece i delikatne – idealnie dopasowane do tej wyjątkowej okazji.

Na koniec zostawiam Wam utwór, który ostatnio maltretuję non stop i za każdym razem mam gęsią skórkę!

Dzięki, że przeczytałyście ten tekst. Nie oczekuję żadnego komentarza, porad czy czegokolwiek. Jeżeli macie ochotę podzielić się swoimi przemyśleniami – zapraszam, ale do niczego Was nie zmuszam 🙂

Udanego tygodnia!

- aGwer