Nie muszę chyba wszem i wobec oznajmiać, że kocham Sleeka od kiedy kupiłam ich pierwszą paletkę? I że moja miłość do tej firmy tylko rośnie i mimo małych potknięć wciąż mnie nie zawodzi i co rusz wzbudza we mnie nowe poziomy miłości? Skoro to już jest jasne, to przejdę do następnego kosmetyku tej firmy, który totalnie mnie pochłonął… Jeżeli chodzi o malowanie ust to jestem bardzo wybredna, kolory, konsystencja i wiele innych czynników mają wpływ na to, jaki kosmetyk wybiorę. Błyszczyki totalnie odpadają, klejące się mazidła totalnie odpadają. Dlatego ta
Będąc w Berlinie jak wiecie byłam w drogerii DM (któż mógłby się powstrzymać?!) i w moje ręce wpadła szminka firmy p2, jako że już mam inną od nich wiem, że są super i ta od razu rzuciła mi się w oczy, gdyż poszukuję ciemnej fioletowo czerwonej pomadki. Ta wydawała się idealna. Niestety nie jest to ten kolor, którego poszukuję ale jest bardzo bliski mojemu ideałowi, który sobie wymyśliłam. Sama szminka ma taki właśnie kolor, no może odrobinę ciemniejszy ale na ustach wygląda zupełnie inaczej. Nie zmienia to faktu, że efekt jaki daje
Przyszedł czas na comiesięczną aktualizację włosów, tym razem jednak połączę ją z dwoma kwestiami. Mianowicie farbowaniem włosów farbą Color&soir oraz sposobem farbowania na olej, o czym wam troszeczkę za moment opowiem. Zanim jednak do tego przejdę chcę Wam powiedzieć do jakich wniosków ostatnio doszłam. Jak wiecie póki co zależy mi na przyspieszonym poroście aby osiągnąć moją upragnioną długość, oczywiście w między czasie stawiam na zagęszczenie i poprawienie kondycji włosów jak i coraz więcej baby hairs. Aczkolwiek jak mówię, na pierwszym miejscu jest długość. Coraz lepiej mi idzie zapuszczanie, bo włosy
Muszę się przyznać bez bicia, że totalnie wypadła mi z głowy notka podsumowująca rok prowadzenia bloga. Planowałam ją, ale w dniu kiedy upłynęło równo 365 dni od pierwszego posta byłam w Berlinie. Przewiało mnie tam i jakoś tak nie pomyślałam nawet o tym. W każdym razie ostatnio dużo myślałam o tym co pomysł założenia bloga zmienił w moim życiu. Przyznam szczerze, że takich zmian jest bardzo dużo. W tym wpisie chciałabym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami co do blogowania, co do zmian jakie wywołało ono u mnie i co
Wiem, że ulubieniec listopadowy tak naprawdę już był, aczkolwiek wczoraj doszłam do wniosku, że nie mogę zabrać tego tytuły innym kosmetykom, które genialnie się sprawdziły w listopadzie. Trochę się tego nazbierało, ale jestem bardzo, bardzo zadowolona z każdego z nich. Pierwszy listopadowy ulubieniec był z pielęgnacji, chodzi o odżywkę Balea Oil repair, o której poczytacie w tym poście. Więc nie dziwi mnie, że w tej części jest dużo kolorówki bo ostatnio fascynuje mnie bardzo makijaż, techniki jego wykonania jak i moje zmagania z nauką malowania. Pokochałam dwa pędzle z Hakuro
Tak jak poprzednio również i w tym miesiącu starałam się wykańczać kosmetyki, a nie otwierać nowe co oczywiście jak zawsze było wielce kuszące. Jednakże na mojej półce znajdowało się kilka specjałów, które chciałam już wykończyć i mieć z głowy żeby dłużej ich nie męczyć. W tym miesiącu denko nie jest bardzo duże jak miesiąc temu, ale też nie należy do najmniejszych. Znalazło się w nim kilka kosmetyków, które na pewno kupię ponownie jak i takie o których na pewno nie będę chciała pamiętać. Na szczęście nie otworzyłam wiele nowych kosmetyków, a to już postęp! Jeżeli jesteście ciekawe, które to które










