Jak może już wiecie, lubię testować nowości – zwłaszcza te, które mają potencjał ułatwić nam życie. Ponieważ lato w pełni, a słońce nie bierze urlopu, temat ochrony przeciwsłonecznej wraca jak bumerang. Dziś chcę pokazać Wam coś więcej niż klasyczny SPF – poznajcie nowy tonujący krem SPF 50, który właśnie zadebiutował na rynku.
Czy to nowy must-have dla kobiet, które chcą wyglądać świeżo, naturalnie i być skutecznie chronione przed słońcem? Prawdopodobnie tak!

Czym jest ten krem i co go wyróżnia?
- Nowy SPF 50 Krem do twarzy z filtrem Clochee to hybrydowy krem 3w1:
- ochrona przeciwsłoneczna na poziomie SPF 50
- codzienna pielęgnacja z nowoczesnymi składnikami aktywnymi
- delikatne tonowanie skóry, czyli taki filtr z efektem naturalnego glow
Brzmi jak marzenie? Trochę tak, szczególnie że mikrokapsułki pigmentujące to kosmetyczne czary – w kontakcie ze skórą uwalniają pigment i inteligentnie dopasowują się do odcienia cery. Efekt? Skóra wygląda zdrowo, jednolicie, jak po weekendzie offline nad jeziorem – bez widocznego makijażu, ale z efektem „jestem wypoczęta, dziękuję że pytasz”.


To ochrona i pielęgnacja na serio
Nie jestem wielką znawczynią składów, ale wiem, że Clochee zawsze zamyka w swoich kosmetykach coś extra. Nowy tonujący krem z filtrem SPF 50 nie jest tutaj wyjątkiem! Zobaczcie same:
- CICA (wąkrotka azjatycka) – łagodzi zaczerwienienia, koi wrażliwą skórę, wspiera regenerację
- Ektoina – nawilża, wzmacnia barierę ochronną między innymi przed przed smogiem, stresem środowiskowym, światłem niebieskim i promieniowaniem UV
- Elix-IR™ – walczy z fotostarzeniem, w tym tym wywołanym podczerwienią
- PoreTect™ – poprawia jędrność, napina skórę i daje efekt blur – czyli satynowe wygładzenie i optyczne zwężenie porów
To naprawdę kompleksowa pielęgnacja – nie tylko tarcza przed UV, ale też troska o kondycję i zdrowie skóry na co dzień. Przy okazji, wygląda na skórze naprawdę ładnie!

Moje wrażenia
Byłam bardzo podekscytowana tym kremem! Nie tylko ze względu na ciekawą formułę (krem zmienia kolor podczas aplikacji?! WOW!), ale też ze względu na nowe opakowanie (o którym zaraz). Byłam ciekawa, czy mamy nowy, fajny, lekki krem przeciwsłoneczny do twarzy i się nie rozczarowałam!
- Konsystencja: lekka, przyjemna, szybko się wchłania. Nie lepi się, nie roluje, nie zostawia tłustego filmu czy uczucia obklejenia.
- Nawilżenie: bardzo dobre, pozostawia uczucie miękkości i sprężystości.
- Ochrona: wysoka i stabilna – SPF 50, UVA i UVB + dodatki chroniące przed HEV i IR.
- Wykończenie: satynowe, naturalne, lekko rozświetlone. Skóra wygląda zdrowo, z naturalnym glow.
- Makijaż: świetnie sprawdza się pod puder – nie warzy się, nie ciemnieje zbytnio (choć minimalnie oksyduje, co warto mieć na uwadze).
- Krycie: to nie podkład – mimo zawartości mikrokapsułek pigmentacyjnych nie ukrywa mocnych niedoskonałości, ale wyrównuje koloryt, lekko zatuszuje drobne zmiany, rozświetli cerę i wygładzi jej strukturę. To idealny wybór na dzień bez makijażu lub jako pielęgnacyjna baza pod make-up lub w formie makeup no makeup.
Warto wiedzieć, że ten krem nie zastyga i bez problemu można go dokładać budując zarówno poziom ochrony, jak i krycie. Sprawdzałam go z dwoma kremami pod spodem i bardzo dobrze się w tej roli sprawdził. Podobnie zachowuje się pod makijażem – bez większych problemów.
ZOBACZ: Letni must have z Clochee: moje top 5

Opakowanie – ekologiczne i praktyczne
Clochee jak zwykle stanęło na wysokości zadania. Nowy tonujący krem SPF 50 jest zamknięty w opakowaniu wykonanym z PCR, czyli z materiałów po recyklingu. Jest lekkie, chodzi płynnie, a zastosowanie recyklingowanych materiałów sprawia, że jest bardziej przyjazne środowisku. Do tego system airless – higienicznie, czysto i bez marnowania produktu.
No i to opakowanie z grafiką autorstwa Ewy Kaziszko, jest nie tylko urzekające, ale również kobiece, artystyczne, inne niż wszystko na rynku. Brawo za połączenie pielęgnacji i estetyki.
U kogo sprawdzi się ten krem?
- Dla kobiet szukających szybkiego rozwiązania na dzień: SPF + pielęgnacja + lekki makijaż. Szczególnie, jeżeli preferujecie na co dzień opcje no makeup.
- Dla tych, które nie lubią ciężkich podkładów, ale chcą wyglądać świeżo i promiennie.
- Posiadaczek wrażliwej lub naczyniowej cery skłonnej do podrażnień.
- Wszystkich, które chcą realnej ochrony przeciwsłonecznej – nie tylko na plażę, ale na co dzień i to z efektem WOW.

Podsumowując: hit czy kit?
Dla mnie – hit. Świetnie zbalansowana formuła, dopracowany skład, efekt „no makeup glow” i wszystko, czego wymagam od dobrego SPF-u w miejskiej dżungli. Nie czuć go na skórze i wygląda jak druga skóra. To nie tylko filtr – to pielęgnacja i ułatwienie codziennej rutyny. Uważam jednak, że warto mieć na uwadze fakt, że krem odrobinę ciemnieje. Nie sprawdzi się do bardzo jasnych skór. Raczej sugerowałabym go po urlopowym opalaniu lub dla bardziej śniadych karnacji.
Czy kupię ponownie? Zdecydowanie tak. To nowoczesna odpowiedź na potrzeby współczesnych kobiet: skuteczna, szybka, lekka i piękna – z zewnątrz i od środka. To świetny SPF do codziennego stosowania!
A Wy? Lubicie takie kosmetyczne hybrydy? Miałyście już okazję przetestować ten tonujący SPF?
Dajcie znać w komentarzach – jestem bardzo ciekawa Waszych opinii!
Post we współpracy z marką Clochee








