Ten wpis jest dla mnie. 2025 rok był najtrudniejszym rokiem w moim życiu. Nigdy się nie spodziewałam, że mogę czuć się tak, jak czułam się przez większość roku. Nie sądziłam, że jest coś, co może mnie złamać. A jednak… Okazuje się, że życie naprawdę potrafi zaskakiwać. I to nie zawsze pozytywnie.
25 faktów z 2025 roku
Ten rok zaczął się dla mnie okropnie. Pod koniec 2024 roku cały mój świat się rozsypał, a ja rozpadłam się na milion kawałków. Przez większość czasu próbowałam się pozbierać, stanąć na nogi, wrócić do życia. To był mój główny i właściwie jedyny cel na ten rok: przetrwać.
Cały czas szukałam w swojej codzienności pozytywów, aby mieć siłę żeby wstać z łóżka. Pomimo roztrzaskanej psychiki dawałam z siebie 110% – dla siebie. Żeby cieszyć się życiem, korzystać z siły, którą jeszcze mam, doceniać życie i świat. Dlatego ten rok, obfitował u mnie w podróże i mnóstwo rozpraszaczy.

Kierunek Berlin
Rok zaczęłam od weekendowego wypadu do Berlina. Nie była to moja pierwsza wizyta w tym mieście, ale na pewno nie ostatnia. Celem było sprawdzenie berlińskich kebabów i cóż – mogę potwierdzić. Są pyszne! Znaleźliśmy dwa miejsca, do których z przyjemnością kiedyś wrócimy. Było zimno, ale przyjemnie. Nie spodziewałam się, że to nie będzie moja jedyna podróż w tym roku.
Pierwszy raz na Zakhyntos
W tym roku pierwszy raz poleciałam na wakację All Inclusive i nie wiem czemu nie robiłam tego wcześniej. To było takie wygodne! Wszystko załatwione, transport, nocleg, jedzenie – zero zmartwień. To był też mój pierwszy raz w Grecji, a ponieważ Zakhyntos mnie zachwyciło – na pewno tam kiedyś wrócę. Nie tylko wypoczęłam, ale odkrywałam uroki Greckiej wyspy, zakochałam się w kolorach Grecji i po prostu cieszyłam się życiem. Więcej o samych wakacjach opowiadałam Wam w niedzielniku.



Reset w Albanii
Wyjazd do Albanii to był totalnie inny rodzaj wypoczynku. W Grecji wybraliśmy się na 3 dość intensywne wycieczki, więc nasz wypoczynek był połączony z fajną aktywnością, ale w Ablanii postawiliśmy na absolutny chillout. Bardzo podobały mi się zmartwienia w stylu: co jemy na śniadanie, najpierw plaża czy basen, którego drinka wybrać i czym połechtać podniebienie na obiad. Było DOSKONALE. Zero pośpiechu, zero presji, żadnej listy „to do”, po prostu błogi relaks, którego bardzo, bardzo potrzebowałam. W dodatku dorwaliśmy super ofertę, bo poszliśmy do biura i powiedzieliśmy: poprosimy wyjazd all inclusive z wylotem nawet dzisiaj i padło na Albanię w bardzo przystępnej cenie. Czego chcieć więcej?





Nowy iphone
Po prawie 3 latach z moim Iphonem 13 pro przyszła pora na zmianę telefonu. Trochę wynikało to z zachcianki, trochę z ciekawości. Nie miałam absolutnie nic do zarzucenia mojemu poprzedniemu telefonowi. Doskonale się spisywał, robił piękne wideo i do dziś jestem z niego bardzo zadowolona. To był najlepszy telefon, jaki miałam do tej pory, ale przyszła pora na zmianę. Trochę się jej obawiałam, bo wiem, że to różnie bywa, ale 17 pro całkowicie spełnia swoje oczekiwania. Mam go już 3 miesiące i choć jeszcze uczę się aparatu, żeby wyciągnąć z niego 100%, to jestem nim po prostu zachwycona 🙂 Teraz tylko muszę sprzedać gdzieś moją 13 pro, bo póki co leży i się kurzy. Zmiana na plus!

Rok z Tytusem
Nie mogę uwierzyć, że ten przystojniak jest już ze mną ponad rok! Niesamowite jest to, że ten mały, puchaty kotek nie zdaje sobie nawet sprawy, jak bardzo mi w tym roku pomógł. Jest moim oczkiem w głowie i tak, dalej mam na jego punkcie obsesję! Jest bardzo inteligentny, towarzyski i jest totalnym atencjuszem, sporo broi i podgryza różne rzeczy, ale w ogóle mi to nie przeszkadza. Kocham mojego ziomeczka!


Nowa długofalowa współpraca
Po odejściu z Clochee nie miałam żadnego dużego, stałego zlecenia jako social media manager, co zmieniło się w kwietniu tego roku. To była bardzo spontaniczna akcja, szybka decyzja, której absolutnie nie żałuję. Mam świetny zespół i pomimo tego, że jest czasami bardzo intensywnie, to uwielbiam tę pracę. Kiedy pojawiła się ta możliwość miałam sporo obaw, ale jestem dumna, że podjęłam się tego wyzwania i wytrwałam w nim już 9 miesięcy!
Nowa lampa do zdjęć i wideo
Z takich mniejszych rzeczy, ale mających na mnie wpływ był zakup małej, poręcznej lampy do zdjęć i wideo. Dzięki niej mogę bawić się punktowym oświetleniem i kombinować z nowymi ujęciami. To był kolejny mały krok w stronę rozwoju, a tego nigdy dość! Jeżeli chcecie, opowiem Wam o niej coś więcej.
Ogromna zmiana wewnętrzna
Ten rok nauczył mnie bardzo wiele. Bardzo pracuję nad sobą w głowie, żeby przede wszystkim czuć się dobrze w sytuacji w jakiej jestem. Staram się tworzyć dobre wspomnienia, dbać o relację, doceniać codzienność, cieszyć się z małych rzeczy i pamiętać o sobie. Widzę ogromną przemianę w sposobie myślenia i podejściu do wielu spraw. Nie analizuję, nie przeżywam nadmiernie, odpuszczam i uczę się stawiać siebie na pierwszym miejscu. Ten rok mogłabym określić jednym słowem: zmiana.
Poprawa kondycji
Pierwsza część roku upłynęła mi głównie na przetrwaniu każdego dnia, w małych krokach. Starałam się jednak nie zapominać o zdrowiu i wróciłam do regularnych spacerów. Zauważyłam poprawę kondycji i w połączeniu z mniejszym spożyciem kalorii (nie na diecie, raczej ze stresu) zaowocowało to…
Waga na minusie
…spadkiem wagi. Nie zaszła we mnie żadna diametralna zmiana wizualna, nic co nadaje się na „metamorfozę”, ale widzę różnicę zarówno na wadze, jak i w ciuchach. Tak że… Szukając pozytywów w trudnej sytuacji – chociaż trochę schudłam 😀
Nowa obsesja
W tym roku podświadomie szukałam rozpraszaczy. Okazało się, że kolorowanie jest do tego doskonałe! Wycisza głowę, uspokaja, rozwija kreatywność, pozwala się wyżyć, poszerzyć swoje umiejętności, wyczucie kolorów. UWIELBIAM! Całkowicie przepadłam, koloruję praktycznie codziennie (chociaż odrobinę :D) od lipca tego roku i nie mogę przestać. Obsesja rośnie! Na pewno przygotuję na blogu post o kolorowaniu – jakie pisaki do czego, co do detali, jakie kredki, papier, gdzie co kupić itd. Wypatrujcie!





Powrót do switcha i miłość do Zeldy
Po kilkumiesięcznej przerwie wróciłam do grania na Switchu (tak, kolejny rozpraszacz) i zakochałam się w Zelda Breath of the wild. Odkrywanie świata, ewolucja postaci, szukanie skarbów… Totalnie mój klimat! Co prawda… Walki są dla mnie czasami zbyt trudne i szybko się zniechęcam, ale jestem całkowicie oczarowaną tą grą. Ten świat jest olbrzymi i co chwila czymś zaskakuje, ale to jest właśnie w nie piękne! Mówiąc szczerze znów ostatnio odłożyłam Switcha do szuflady, ale to nie znaczy, że nie wrócę do tej gry!
Grzywka po conajmniej 10 latach
Jestem doskonałym przykładem tego, że jak coś złego dzieje się w życiu kobiety – potrzebuje zmiany. Dlatego w styczniu wybrałam się do fryzjera i zrobiłam grzywkę, po co najmniej 10 latach! Czułam się w niej doskonale i na jesień wróciłam. Co prawda do wersji „na bok”, ale coś czuję, że w styczniu znów zetnę się na prosto. To była super zmiana!
83 miejsce w top 100 blogach w rankingu see bloggers
Blogowanie wciąż sprawia mi ogrom radości i choć mam na to trochę mniej czasu niż kiedyś, to wciąż cieszą mnie takie wyróżnienia! Mój blog znajduje się w pierwszej setce najpopularniejszych blogów w Polsce. Nie jestem na pierwszym miejscu, ani w pierwszej dziesiątce, ale co z tego? Daję z siebie tyle ile jestem w stanie i uważam, że miejsce w pierwszej setce to powód do dumy!
Powrót na rower po 15 latach
Powrót na rower chodził mi po głowie już od dawna, aż w końcu przestałam to odkładać na później. Wycieczek nie było dużo, ale i tak jestem dumna, że do tego wróciłam. Muszę tylko wymienić siodełko na szersze i tak naprawde mogę szaleć. Na wiosnę planuję ponowny powrót!
Sor i szpital
Wszystko zaczęło się w zeszłym roku, ale to w 2025 w końcu trafiłam do szpitala. Byłam na sorze co najmniej 5 razy, zanim zostawili mnie w na badania i obserwację. Na szczęście okazało się, że mam „tylko” problemy z pęcherzykiem żółciowym i stąd wynikały moje dolegliwości. Dowiedziałam się, że to dość powszechny problem w tych czasach, ale niestety kwalifikuję się na zabieg.

Pierwszy pobyt w szpitalu
Jako 36 latka po raz pierwszy trafiłam na dłuższy czas do szpitala. Mówiąc dłuższy mam na myśli dłużej niż 8h 😀 Podczas pierwszej wizyty miałam zrobione szerokie badania i wtedy padła decyzja o konieczności wycięcia pęcherzyka. Pół roku później leżałam już pod narkozą. Nie powiem, dość mocno się stresowałam, bo nigdy wcześniej nie byłam pod narkozą i nigdy nie miałam żadnej operacji, ale na szczęście obyło się bez powikłań. Niestety musiałam odpuścić wszelkie aktywności fizyczne ze względu na rekonwalescencję, ale już od marca znów mogę szaleć!
Częste wizyty w Warszawie
Ten rok obfitował w częste wizyty w naszej stolicy. Wynikało to z obowiązków zawodowych i choć myślałam, że za tym tęsknię, to jednak utwierdziłam się w przekonaniu, że nie mogłabym tam mieszkać. Za duży zgiełk, za dużo ludzi, bardzo dziwne zachowania. Totalnie nie moja bajka. Jednak fajnie było po wielu latach spotkać się ze znajomą – widzicie? Szukam pozytywów!
Wyjście ze strefy komfortu
To dla mnie jedno z największych osiągnięć tego roku. Latem ubierałam się tak, żeby było mi wygodnie! Tak, to dla mnie sukces, bo przez większość życia chowałam się latem w jeansach, długich rękawach. Nie pozwalałam sobie na krótkie spodenki, sukienki czy krótki rękawek. No bo przecież jestem gruba. W tym roku, jako pokłosie pracy z zeszłego – korzystałam lata w 100%. Nosiłam to, na co miałam ochotę, w czym czułam się dobrze. Sukces.
Kąpiele w morzu
Kolejnym krokiem milowym w tym roku była kąpiel w morzu i w basenie podczas wakacji. Znów – dla kogoś to może być normalne, dla mnie to był OGROMNY progres i mnóstwo pracy w głowie. Strój kąpielowy wśród ludzi? Basen w towarzystwie innych gości hotelu? Absolutnie wykluczone! W tym roku obiecałam sobie, że niż nie będę sobie niczego odmawiać. Będę robić to na co mam ochotę, próbować rzeczy, które sobie odbierałam i wrócę do aktywności, które kiedyś kochałam. A kocham pływać. To był ogromnie przyjemne doświadczenie i już nie mogę się doczekać kolejnych wakacji.


Pokochałam lato
Pokłosiem wyjazdów, zmiany nastawienia, kąpieli i próbowania nowych rzeczy latem – pokochałam tę porę roku! Już nie są mi straszne wysokie temperatury, uwielbiam sukienki, wiatr we włosach, słońce na twarzy, plaże, morze, piasek i kąpiele. Przykro mi, że tyle lat odbierałam sobie tę przyjemność. Choć wciąż w środku jestem jesieniarą, to lato znalazło nowe, lepsze miejsce w moim sercu. I jestem sobie za to wdzięczna 🙂
Skończyłam 36 lat
Trochę ciężko mi uwierzyć, że jest mi już bliżej do czterdziestki niż dwudziestki, no ale peselu nie oszukam. Nie mogę powiedzieć, że czuję się wciąz na 20 lat, ale na pewno nie czuję się na 36. Szczególnie, że ostatnie dwa lata są dla mnie trochę zamglone. Jednak z drugiej strony czuję się bardziej dojrzała emocjonalnie, podejmuję bardziej świadome decyzje i bardziej „panuję” nad sytuacją. Czuję się też coraz pewniej w swojej życiowej sytuacji, a myślę, że takie rzeczy dzieją się jednak z wiekiem. Nie zmienia to jednak faktu, że serio? 36 lat? Nie wiem gdzie to zleciało.
Zaniedbałam bloga i social media
Cóż, to jest fakt niezaprzeczalny. W tym roku nie miałam przestrzeni w głowie na rozwój bloga czy Instagramu, a kiedy miałam więcej czasu wolałam po prostu odpocząć. Nie zmienia to jednak faktu, że za tym tęsknię i wciąż mam sporo pomysłów, które chciałabym zrealizować. Obiecuję sobie, że w 2026 będzie mnie tu więcej, ale… Nie chcę rzucać słów na wiatr, więc zobaczymy co czas przyniesie.
Przeczytałam 19 książek
Nie jest to mój najlepszy wynik, ale biorąc pod uwagę wszystko co działo się w moim życiu w 2025, to naprawdę nie jest źle! Bywały lata, kiedy potrafiłam przeczytać i 60, ale cóż, nie tym razem. Cieszę się z tego wyniku, bo przeczytałam kilka naprawdę fajnych pozycji 🙂 W 2026 mam w planach słuchać audiobooków więc liczę, że ta liczba trochę wzrośnie.

Przetrwałam
I uważam to za sukces. To był kurewsko trudny rok. Bywały dni, że nie miałam siły wstawać z łóżka i myśleć o codziennych sprawach. Jestem dumna, że wyszłam z niego cało albo chociaż… w częściach, ale o własnych siłach. Podołałam wielu wyzwaniom, przekroczyłam wiele granic i choć doznałam wielkiego smutku, to przetrwałam. Czy silniejsza? Nie wiem. Na pewno mądrzejsza.
Życzę Wam, żeby 2026 był po prostu dobry. Nie najlepszy, nie WASZ, nie przełomowy. Żeby był po prostu dobry. Pełen spokoju, oddechu, pięknych relacji, wspaniałych wspomnień, podróży, spełniania marzeń. Żeby to by ł rok na Waszych warunkach, na Waszych zasadach. Po Waszemu.








