Skóra z wiekiem się starzeje. Wszyscy to wiemy i zapewne większość z nas chciałaby ten proces spowolnić. Jako, że już od kilku lat jestem po trzydziestce to wybieram takie produkty, które przede wszystkim: wzmacniają, odżywiają i działają przeciwstarzeniowo. Podobno, nie wyglądam na swój wiek więc chcę to utrzymać, jak najdłużej! Dlatego pomyślałam, że pokażę Wam jak wygląda moja pielęgnacja skóry po trzydziestce i po jakie 5 produktów lubię ostatnio sięgać.

rutyna pielegnacyjna po 30tce

Pielęgnacja skóry po trzydziestce

Potrzeby naszej skóry zmieniają się z wiekiem. Z upływem czasu skóra może stać się bardziej wiotka, podatna na podrażnienia, sucha lub z tendencją do przesuszeń albo zacząć się bardziej przetłuszczać. To jest o tyle szeroki temat, że przede wszystkim powinnyśmy dopasować wybierane produkty do rodzaju cery, jaki aktualnie posiadamy. Aczkolwiek jest kilka stosunkowo uniwersalnych produktów, które sprawdzają się w pielęgnacji skóry po trzydziestce bez względu na rodzaj cery. Znam je wszystkie, sprawdziłam je w różnych warunkach i z przyjemnością dzielę się moimi wrażeniami.

Poznajcie 5 kosmetyków, które genialnie sprawdzają się w pielęgnacji skóry po trzydziestce.

kosmetyki do skory po 30

Krem pod oczy BANDI z peptydem miedziowym

Już od wielu lat mocno skupiam się na pielęgnacji skóry pod oczami. Przetestowałam masę kremów pod oczy i w tej kategorii mam kilka top produktów. Jednym z nich jest krem pod oczy silnie przeciwzmarszczkowy z peptydem miedziowym Bandi. Producent deklaruje, że dzięki zawartości peptydu miedziowego GHK-Cu krem poprawia gęstość skóry, redukuje widoczność każdego rodzaju zmarszczek, redukuje cienie, opuchnięcia, nawilża, odżywia i dba o dobrą kondycję skóry.

Z satysfakcją stwierdzam, że te obietnice mają pokrycie w rzeczywistości. Tego kremu używam z małymi przerwami już ok. 6 miesięcy (+/-) i widzę, że moja skóra pod oczami:

  • stała się bardziej napięta
  • drobne załamania skóry są mniej widoczne
  • jest bardziej nawilżona, miękka

Krem ma taką konsystencję, jaką większość z nas lubi: jest lekka, odżywcza, ale nie obciąża skóry i nie zostawia uczucia „oblepienia”. Stosunkowo szybko się wchłania i nie podrażnia oczu. Stosuję go zarówno na dzień jak i w odrobinę większej ilości na noc. W obu przypadkach się sprawdza. Korektor się na nim nie roluje, nie wchodzi w załamania, a nocą krem nie transferuje do oczu. W dodatku jego pojemność to aż 30 ml, będę go zużywać jeszcze baaardzo długo.

Cena kremu: 90 zł

skladniki dla skory po 30

Rich Sleeping Serum Pariens

Gdybym miała określić siebie jednym produktem pielęgnacyjnym, byłoby to serum. Kocham. W każdej postaci, w każdej formie. To taki krok pielęgnacyjny, który sprawia mi dużo przyjemności? Nie pytajcie, nie znam odpowiedzi na to pytanie. Niedawno ze smutkiem musiałam pożegnać się z Rich Sleeping Serum od Pariens, które stosowałam codziennie na noc. Jakie to serum było cudowne!

Ma lekką, ale dość kremową konsystencję, wspaniale się wchłania i niesamowicie otula skórę. Uwielbiałam to uczucie otulenia, które przynosiło podczas każdego użycia. Zaczęłam je stosować w momencie, kiedy moja skóra jesienią zaczęła być kapryśna i bardzo mi pomogło w pozbyciu się niedoskonałości.

Pielęgnacja skóry po trzydziestce w mojej głowie opiera się głównie na ukojeniu, nawilżeniu i wzmocnieniu. Serum łączy w sobie mnóstwo składników, które mają to robić: koić, odbudowywać naskórek, odżywiać, nadawać miękkości, nawilżać i jednocześnie zmniejszać wydzielanie sebum. Za te działania opowiadają między innymi: ektoina, koenzym Q10, kompleks peptydów (a skóra po trzydziestce kocha peptydy, serio!), ceramidy, prebiotyki, ekstrakty roślinne i wiele więcej. Zresztą serum w 92% zawiera składniki pochodzenia naturalnego.

Nie stosowałam go na dzień, więc nie wiem czy sprawdza się pod makijaż, natomiast na wieczór – perfekcja. Skóra rano była zawsze uspokojona, miękka, napięta i taka przyjemna w dotyku. Jeżeli szukacie fajnego, świetnie działającego serum na noc do skóry 30+, to ja bardzo polecam!

Cena serum: 139 zł

Zobacz: Dlaczego warto używać serum do twarzy?

pielegnacja skory po 30

The Mist Have Yepoda

Kocham toniki podane w formie sprayu. To najwygodniejsza forma ever! A ten z marki Yepoda, o kozackiej nazwie The Mist Have jest świetny ze względu na jeden, główny aspekt działania: turbo nawilżenie. DOSŁOWNIE turbo. Tonik poleciał ze mną do Albanii, gdzie codziennie skóra była wystawiona na promienie słoneczne, wodę w basenie i w morzu, więc dostała w kość. Ten tonik w mgiełce był dla niej plasterkiem na przesuszenie i podrażnienia.

Psikałam nią twarz nałogowo i za każdym razem przynosiła niesamowitą ulgę. Zresztą, ja wcale się nie dziwię, że działa tak dobrze, ponieważ kwas hialuronowy, aloes, zielona herbata czy żeń-szeń świetnie wpływają zarówno na nawilżenie, ukojenie jak i odżywienie skóry. Dużym plusem jest też wygodny atomizer i niewielki rozmiar butelki – sprawdza się na wyjazdy. To taki uniwersalny produkt, który powinien przypaść do gustu większości z Was. Nie tylko po trzydziestce 😉

Cena toniku: 93 zł

rutyna pielegnacyjna po 30

Moisturising Mask Marti Derm

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam maski w płachcie! To szybki i skuteczny sposób na zastrzyk energii dla skóry, szczególnie w momencie „kryzysowym”. Od wieeeelu lat powtarzam, że nawilżenie to absolutna podstawa, jeżeli chodzi o dobrą kondycję skóry na lata. Dlatego wybierając maski w płachcie, jako uzupełnienie pielęgnacji, dodatek, a nie fundament – wybieram zazwyczaj te silnie nawilżające.

Takie właśnie są maski Moisturising Mask od Marti Derm. Komfortowe, wygodne w użytkowaniu, silnie nawilżające i w całkiem przystępnej cenie. Ich działanie opiera się na kwasie hialuronowym i koenzymie Q10, które – jak już zapewne wiecie, mają doskonały wpływ na naszą skórę.

Jaki zostawiają efekt? Wygładzonej, miękkiej, jędrnej, bardzo nawilżonej skóry. Maski są mocno nasączone i po ich zdjęciu warto rozsmarować pozostałości np. na szyję i dekolt i poczekać, aż płyn się wchłonie. Nic się później nie klei, nie czuć żadnego obciążenia czy dyskomfortu. Te maski to też fajny sposób na przygotowanie skóry pod makijaż, Mocne nawilżenie to coś, co nasza skóra pod makijaż lubi najbardziej!

Cena zestawu 10 masek: 74 zł

pielęgnacja skóry po trzydziestce

Ultraregenerująca maska ceramidowa Veoli Botanica

Nie jestem generalnie fanką masek całonocnych – uważam, że jest to chwyt marketingowy, bo to po prostu… krem na noc. Tak też w przewadze stosowałam tę maskę ceramidową z Veoli Botanica. To, co mogę o niej powiedzieć to, że świetnie współgrała z serum z Pariens, nie obciążała skóry, świetnie ją nawilżała, odżywiała i wygładzała. Ze względu na kompleks 3 ceramidów, to świetny produkt do regeneracji skóry, który doskonale sprawdzi się w wieczornej pielęgnacji.

Natomiast równie dobrze sprawdza się właśnie w roli maski. Nałożenie grubszej warstwy na 10-15 minut np. przed wykonaniem makijażu to świetny pomysł. Maska działa dość szybko i sprawia, że skóra wygląda… jak skóra, tylko lepiej. Nie wiem czy wiecie co mam na myśli 😉 To produkt wielozadaniowy i choć w mojej głowie to wciąż bardziej krem na noc niż maska, to z czystym sumieniem mogę Wam go polecić. Szczególnie jeżeli:

  • Wasza skóra ma osłabioną barierę hydrolipidową
  • jest przesuszona, szorstka, podrażniona
  • borykacie się z AZS lub częstymi podrażnieniami

Cena maski: 199 zł

Pielęgnacja skóry po trzydziestce w pigułce

Czego szukać? Składników takich, jak między innymi: ceramidy, peptydy (np. miedziowy), kwas hialuronowy, koenzym Q10, witamina C i takich, które mają właściwości wzmacniające oraz przeciwstarzeniowe. Przede wszystkim najpierw trzeba znać rodzaj swojej cery i co potrzebuje, a następnie dobrać produkty.

Pielęgnacja przeciwstarzeniowa po trzydziestce powinna być dopasowana indywidualnie, a te polecenia są oczywiście subiektywne, bo te kosmetyki sprawdziły się w pielęgnacji mojej skóry, ale wydają mi się o tyle neutralne, że bez obaw sprawdzą się również u Was. Koją, nawilżają, wzmacniają i wszystkie przeciwdziałają starzeniu się skóry. Są dość lekkie, ale jednocześnie otulające, nie obciążają skóry i świetnie działają. A przecież pielęgnacja skóry po trzydziestce właśnie na tym powinna polegać!