Paleta Jaclyn Hill po roku użytkowania – czy warto?

paleta Jaclyn Hill

Paleta Jaclyn Hill stworzona we współpracy z marką Morphe Brushas była moim prezentem ode mnie dla mnie na 28 urodziny. Mówiąc dokładniej, mam ją już prawie rok i używam bardzo, bardzo często. Myślę, że nie muszę Wam przedstawiać ani firmy Morphe Brushes, ani przypominać kim jest Jaclyn. Jako fanki makijażu na pewno już to wiecie! Ponieważ byłyście ciekawe czy dalej jestem z niej zadowolona i czy warto ją kupić, koniecznie przeczytajcie dzisiejszy post.

Zobacz: Makijaż mineralny: bronzery, róże i rozświetlacze Lily Lolo

Paleta Jaclyn Hill Morphe

Paleta Jaclyn Hill Morphe Brushes

Ponieważ wszystkie kwestie techniczne zamieściłam w prezentacji palety rok temu, dziś wspomnę naprawdę tylko o podstawach. Paleta jest kartonowa i mieści 35 cieni o różnym wykończeniu. W Polsce można ją zamówić od 230zł do 270zł, choć na stronie Morphe kosztuje 38$ (za 56,2g. produktu). Z tego co się orientuję, to jedyna paleta wykonana z kartonu w asortymencie marki (poza nowościami, które zaraz wychodzą!) i to w jasnym, kobiecym kolorze. Nie posiada lusterka, jest całkiem spora, ale jej wykonanie jest naprawdę fantastyczne i dopracowane w każdym calu. Po więcej detali i swatche wszystkich kolorów zajrzyjcie do poprzedniego postu ↓

Zobacz: The Jaclyn Hill Palette, Morphe| Najbardziej pożądana paleta na świecie

Użytkowanie, kolory i jakość

Paleta od samego początku przyciągała mnie swoimi kolorami. Mamy tutaj idealną mieszankę podstawowych ciepłych i neutralnych brązów, jasne, lekko różowe odcienie do rozświetlania, kilka cieni transferowych, ale i odrobinę szalonych kolorów. Kompozycja jest jednocześnie ryzykowna, bo nie każdemu może się spodobać, ale z drugiej strony daje niesamowicie dużo możliwości. Jak zwykle przyczepię się braku matowego beżu, ale to po prostu już moje zboczenie. Można się też przyczepić, że jest kilka bardzo podobnych odcieni, ale szczerze? Ja i tak ich wszystkich używam, bo każdy z nich daje nieco inny efekt na skórze. Nie pasują mi tutaj tylko te dwie zielenie, ale to dlatego, że nie przepadam za tym kolorem w makijażu.

Nie ponarzekam sobie również na pigmentację, bo jest po prostu rewelacyjna. Tak jak pisałam poprzednio – różni się w zależności od cienia, ale akurat w przypadku tej palety kompletnie mi to nie przeszkadza. Cienie są miękkie, dobrze się rozcierają, nie tworzą plam, łączą się bajecznie zarówno ze sobą jak i z produktami innych marek. Nie odnotowałam problemów z ciemniejszymi cieniami, choć niestety czerń jest dość sucha.

Dla niektórych rozmiar tej palety może być wadą i faktycznie, kiedy używamy jej tylko w domu może to być trochę niepraktyczne. Ja jednak tę paletę zabieram ze sobą również na wyjazdy do klientek i sprawdza się w tej roli rewelacyjnie. Biorąc ją mogę zabrać ze sobą tylko 2 inne palety i jestem w stanie wykonać właściwie każdy makijaż. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś kupi ją sobie na własny użytek, nie będzie już potrzebował niczego więcej.

Zobacz: Blendowanie cieni: 7 najpopularniejszych błędów

Jaclyn Hill Morphe swatches

Jaclyn Hill Moprhe po roku użytkowania

Trochę zaokrągliłam, bo do sierpnia jeszcze dwa miesiące, ale myślę, że mi to wybaczycie. Od kiedy ją kupiłam, sięgam po nią niezwykle często, a palet w swojej kolekcji mam naprawdę całkiem sporo. Cienie mają świetną jakość, doskonale się nimi pracuje, mają piękne, nasycone kolory i na oku trzymają się bez szwanku przez wiele godzin. Nie mogę się przyczepić do jakości cieni. Mają nienaganną pigmentację, można uzyskać nimi lekki, subtelny efekt, ale i mocny intensywny kolor.  Trochę pylą podczas aplikacji na pędzel i minimalnie się osypują podczas makijażu. Minusem może być jasny kolor palety, więc trudno jest go doczyścić, ale jak widzicie na zdjęciach (robiłam je dzisiaj), da się – tylko trzeba się trochę pomęczyć.

Miałam dwie paletki morphe: Morphe Brushes 35C oraz Morphe Brushes 35F i choć tę drugą suma summarum sprzedałam, to obie bardzo lubiłam. Podoba mi się praca z tymi cieniami i uważam, że każdy sobie z nimi poradzi, bo są po prostu świetnej jakości. Uważam, że paleta Jaclyn Hill sprosta wymaganiom zarówno laika jak i profesjonalisty. Nie żałuję zakupu, ciesze się, że ją mam i moje Panny Młode też są zadowolone! 😉

paleta Jaclyn Hill opinie paleta Jaclyn Hill makijaż

Czy warto ją kupić?

To oczywiście zależy od Waszych oczekiwań, ale ja uważam, że jak najbardziej tak. Nawet w tej wyższej cenie, pojedynczy cień jest śmiesznie tani (6-7zł/szt.), więc zdecydowanie warto. Jeżeli chcecie ją kupić tylko do użytku domowego – na pewno się sprawdzi, bo daje po prostu nieograniczone możliwości. Można oko podkreślić delikatnie, subtelnie i bardzo naturalnie, ale i zaszaleć z kolorem na wieczór. Paleta Jaclyn Hill X Morphe, zdecydowanie znajduje się w mojej TOP 5 palet do makijażu oczu.

Jaką paletę chciałybyście mieć najbardziej na świecie?

PS. Pamiętajcie, że możecie śledzić mnie na Instagramie! Jestem tam codziennie 🙂

- aGwer