Chyba wszyscy w sieci już znają kosmetyki The Ordinary. Od kilku lat robią wokół siebie dużo szumu i zebrały naprawdę sporo grono wielbicielek. Ja niestety do nich nie należę i przy okazji pokazania Wam kilku nowości, opowiem dlaczego tak jest.

kosmetyki the ordinary

Kosmetyki The Ordinary

Jakiś czas temu dzięki uprzejmości perfumerii Sephora trafiły do mnie kosmetyki The Ordinary. Nigdy nie byłam jakąś wielką fanką tych produktów, a sama marka niespecjalnie mnie kręciła. W ciągu ostatnich lat miałam dwa lub trzy produkty, ale żaden z nich nie wywołał u mnie efektu WOW. Właściwie wręcz przeciwnie. Postanowiłam jeszcze raz dać im szansę, żeby zobaczyć co z tego wyjdzie. Wiem, że marka co jakiś czas pracuje nad składami, więc podeszłam do tego z pozytywnym nastawieniem. Kosmetyki The Ordinary stosuję mniej więcej od miesiąca, więc umówmy się, że to będą jeszcze pierwsze wrażenia.

ZOBACZ: Przegląd nowości ostatnich miesięcy

the ordinary squalane cleanser

The Ordinary Squalane Cleanser

Czyli nawilżająca emulsja oczyszczająca. To jeden z produktów, który bardzo długo robił furorę w internecie i… ja właściwie nie wiem dlaczego. Okej, zmywa makijaż, oczyszcza skórę, nie ściąga jej i nie wysusza. Ale tak naprawdę nic nadzwyczajnego nie robi. Emulsja jest całkowicie poprawna, bezzapachowa i radzi sobie ze standardowym makijażem. Dla mnie jej wadą jest to, że po “rozgrzaniu” w dłoniach zmienia się w olejek, bo nie przepadam za tym uczuciem na twarzy. Nie wydaje mi się, żeby przez ten miesiąc jakoś znacznie wpłynęła na stan mojej skóry, plus za to, że nie wywołała też efektów niepożądanych. Zużyję ją do końca, ale czy będę za nią tęsknić jak się skończy? Raczej nie. To bardzo poprawny produkt, ale nie do końca rozumiem zachwyty.

INCI: Squalane, Aqua (Water), Coco-Caprylate/Caprate, Glycerin, Sucrose Stearate, Ethyl Macadamiate, Caprylic/Capric Triglyceride, Sucrose Laurate, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Sucrose Dilaurate, Sucrose Trilaurate, Polyacrylate Crosspolymer-6, Isoceteth-20, Sodium Polyacrylate, Tocopherol, Hydroxymethoxyphenyl Decanone, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Malic Acid, Ethylhexylglycerin, Chlorphenesin.

The Ordinary Caffeine Solution 5% + EGCG

The Ordinary Caffeine Solution 5% + EGCG

O tym serum opowiadałam już kilkukrotnie, bo to 3 opakowanie jakie do mnie trafiło. Niestety dla mnie Caffeine Solution 5% + EGCG jest całkowitym niewypałem. Przy pierwszej buteleczce stosowałam je regularnie pod oczy, codziennie wieczorem chyba przez 3 miesiąc i efektów nie widziałam żadnych. W sensie… Nic się nie zmieniło, a oczekiwałam, że skóra pod okiem nabierze większej elastyczności, trochę się odżywi, może nawet odrobinkę rozjaśni. Miałam nadzieję na zniwelowanie albo chociaż zmniejszenie porannej opuchlizny… Nic z tego. Serum okazało się u mnie totalną klapą i nie dam mu kolejnej szansy. Słyszałam, że spoko sprawdza się po prostu na twarz, bo faktycznie rozjaśnia przebarwienia, ale już nie mam do niego zaufania.

INCI: Aqua (Water), Caffeine, Maltodextrin, Glycerin, Propanediol, Epigallocatechin Gallatyl Glucoside, Gallyl Glucoside, Hyaluronic Acid, Oxidized Glutathione, Melanin, Glycine Soja (Soybean) Seed Extract, Urea, Pentylene Glycol, Hydroxyethylcellulose, Polyacrylate Crosspolymer-6, Xanthan gum, Lactic Acid, Dehydroacetic Acid, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Propyl Gallate, Dimethyl Isosorbide, Benzyl Alcohol, 1,2-Hexanediol, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol.

the ordinary natural moisturizing factors

The Ordinary Natural Moisturizing Factors + Ha

Bardzo nie chciałam, żeby ten post był jedynie narzekaniem na te produkty, ale… No nie mogę po prostu. Moja skóra lubi kwas hialuronowy i to nawet bardzo. Wszystkie kosmetyki dotychczas jakie z tym składnikiem używałam świetnie się u mnie sprawdzały (np. Silnie nawilżające serum z Clochee albo BasicLab Esteticus Serum), a tutaj? Za KAŻDYM razem jak używam tego kremu, to, zabrzmi to dość dziwnie, “pocę” się nim. Niby już się wchłonął, niby skóra jest przyjemnie miękka i nawilżona, ale niezależnie od zastosowanej ilości bardzo czuję go na twarzy. Mam wrażenie, że moja skóra go wręcz wypycha pozostawiając dziwne uczucie spocenia, a ja bardzo tego nie lubię. Co ciekawe producent obiecuje nawilżenie bez tłustego filmu, a ja go czuję i to całkowicie go dla mnie skreśla. Liczyłam na fajny, lekki krem na lato, a tu taka niemiła niespodzianka…

INCI: Aqua (Water), Caprylic/Capric Triglyceride, Cetyl Alcohol, Propanediol, Stearyl Alcohol, Glycerin, Sodium Hyaluronate, Arginine, Aspartic Acid, Glycine, Alanine, Serine, Valine, Isoleucine, Proline, Threonine, Histidine, Phenylalanine, Glucose, Maltose, Fructose, Trehalose, Sodium PCA, PCA, Sodium Lactate, Urea, Allantoin, Linoleic Acid, Oleic Acid, Phytosteryl Canola Glycerides, Palmitic Acid, Stearic Acid, Lecithin, Triolein, Tocopherol, Carbomer, Isoceteth-20, Polysorbate 60, Sodium Chloride, Citric Acid, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Pentylene Glycol, Triethanolamine, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Chlorphenesin.

The Ordinary Multi Peptide Serum for Hair Density

The Ordinary Multi Peptide Serum for Hair Density

Okej, mam nadzieję, że w końcu nadszedł czas na trochę pozytywów! Nigdy wcześniej nie stosowałam tego serum, ba nawet nie byłam świadoma, że The Ordinary ma w swojej ofercie pielęgnację do włosów. Peptydowe serum zwiększające objętość włosów ma stymulować mikrokrążenie wpływając na wzrost włosów, zmniejszyć ich wypadanie i wzmocnić cebulki. Biorąc pod uwagę moje doświadczenia z kosmetykami The Ordinary nie oczekuję cudów, ale zobaczymy. Pierwsze co rzuca się w oczy (a właściwie w nos) to bezzapachowa, wodnista formuła, która nie obciąża włosów. Nie zauważyłam, żeby wcierka przyspieszała przetłuszczanie, ale stosuję ją za krótko, żeby coś na ten temat powiedzieć. Na ten moment jest po prostu ok, zobaczymy jakie efekty przyniesie za kilka tygodni.

INCI: Aqua (Water), Propanediol, Butylene Glycol, Glycerin, Caffeine, Biotinoyl Tripeptide-1, Acetyl Tetrapeptide-3, Larix Europaea Wood Extract, Pisum Sativum Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Triticum Vulgare Germ Extract, Glycine Soja Germ Extract, Trifolium Pratense Flower Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Apigenin, Oleanolic Acid, Arginine, Glycine, Calcium Gluconate, Zinc Chloride, Lactic Acid, Gluconolactone, Dextran, Maltodextrin, Hydroxyethylcellulose, Xanthan gum, Pentylene Glycol, Dimethyl Isosorbide, Polysorbate 20, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Sodium Metabisulfite, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Chlorphenesin.

kosmetyki the Ordinary co wybrać

Żebyśmy się źle nie zrozumiały. Ja nie mówię, że te kosmetyki są złe, że sugeruję omijać je szerokim łukiem bo to jakiś badziew. Absolutnie! Po prostu nie są dla mnie i dla mojej skóry. Nie ma w tym drugiego dna czy mojej chęci robienia komuś na złość. Przez moje doświadczenia nie rozumiem czemu kosmetyki The Ordinary zrobiły taką zawrotną karierę, no ale widocznie COŚ w sobie mają. Rozumiem, że komuś te produkty mogą pasować, ale w moim przypadku właściwie większość z nich była niewypałem.

Znacie kosmetyki The Ordinary? Jakie są Wasze doświadczenia?