Korektor Makeup Revolution Conceal & Define Concealer

Korektor Makeup Revolution

Korektor Makeup Revolution Conceal & Define Concealer wywołał w internecie niesamowite poruszenie. Od dnia premiery było o nim bardzo tak głośno, jak o korektorze Tarte. Nie bez powodu o nim wspominam, bo korektor Makeup Revolution jest inspirowany właśnie produktem tej amerykańskiej marki. Korektor Makeup Revolution Conceal & Define Concealer testuję już od stycznia, więc zdążyłam go sprawdzić pod każdym względem. Dziś przekonacie się czy jest wart całego zamieszania, czy słusznie jest uznany za hit, czy to wielkie rozczarowanie.

Korektor Makeup Revolution Conceal&Define

Korektor Makeup Revolution Conceal & Define Concealer

Korektor Makeup Revolution zamknięty jest w uroczym opakowaniu z zakrętką w kolorze rose gold. Wizualnie jest mówiąc krótko: śliczny, nie ma co ukrywać. Za 3,4ml produktu płacimi 19,90zł i możemy go kupić w większości drogerii internetowych. Wybór kolorów jest całkiem spory, bo marka oferuje aż 18 odcieni dostępnych w Polsce, a za granicą doliczyłam się aż 24 kolorów. To całkiem sporo, więc jestem przekonana, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Nie trudno się domyślić, że korektor Makeup Revolution, jak już wspomniałam na początku, jest mocno stylizowany na kultowy już Tape Shape od Tarte. Aplikator wręcz do złudzenia przypomina ten z oryginału, choć jest nieco węższy. Ostatnio takie duże aplikatory, to standard w wielu korektorach i nie ukrywam, to całkiem wygodne rozwiązanie. Korektor ma delikatny, nienachalny zapach, który ulatnia się szybko po aplikacji. Z kwestii technicznych to chyba już wszystko, zajmijmy się teraz tym jak korektor sprawdził się w pratkyce.

Zobacz: Najpopularniejszy korektor na świecie | tarte, Shape Tape

Korektor Makeup Revolution Conceal&Define concealer Korektor Makeup Revolution Conceal&Define korektor

Korektor Makeup Revolution – konsystencja i krycie

Korektor ma kremową konsystencję, która wtapia się w skórę bez problemu podkreśla każdą możliwą zmarszczkę. Nie powiedziałabym, że jest lekki jak zapewnia producent, moim zdaniem należy do zdecydowanie cięższych korektorów, które obciążają skórę. Niestety formuła zastosowana w korektorze podkreśla załamania i fakturę skóry, wchodzi w każdą fałdkę skóry nawet porządnie przypudrowany. Mam też wrażenie, że uwydatnia każdą możliwą zmarszczkę, nawet te, których normalnie nie widzę. Wygląda ciężko i nieestetycznie, nie zależnie jaką nałożyłabym ilość korektora czy pudru.

Natomiast krycie ma naprawdę bardzo dobre. Wybór odcieni pozwala dobrać kolor, który odpowiedni do karnacji i do zneutralizowania zasinień. Nie mogę odmówić mu pigmentacji, bo radzi sobie nawet z dużymi cieniami, choć te najjaśniejsze kolory niestety dają wrażenie szarości czego bardzo nie lubię. Jeżeli nie wiecie dlaczego nie przepadam za najjaśniejszymi korektorami, koniecznie przeczytajcie mój poradnik jak zakrywać cienie pod oczami. Podlinkowałam go poniżej.

Zobacz: Jak zakryć cienie pod oczami? I robić to dobrze? 

Korektor Makeup Revolution opinie

Korektor Makeup Revolution swatches

Trwałość i użytkowanie

Podczas wykonywania makijażu zazwyczaj najpierw nakładam podkład na całą twarz, a później zakrywam cienie pod oczami.  Korektor Makeup Revolution stapia się z każdym podkładem bez problemu, nakłada się dobrze, nie robi plam i nie ściąga podkładu podczas dokładania koloru. Niestety lubi po kilku godzinach się zważyć i wygląda pod oczami naprawdę brzydko. Zauważyłam, że w trakcie upałów zważony korektor pod oczami to standard, ale w te chłodniejszych dni nie jest już tak źle. Niestety w większości przypadków po kilku godzinach od nałożenia skóra wygląda na starszą, zmęczoną i suchą. Jeżeli chodzi o trwałość – cóż, nie zmienia krycia podczas wielogodzinnego noszenia, nie ściera się i magicznie nie znika. Dlatego tak dobrze spisuje się u mnie w roli bazy pod cienie.

Nie odnotowałam kiepskiej wydajności, którą zarzucają inne dziewczyny, ale może wynikać to z faktu, że używam naprawdę wielu korektorów. Jednak mała pojemność może świadczyć o tym, że dość szybko się skończy.

Zobacz: Kosmetyki bez których nie wyobrażam sobie życia

Korektor Makeup Revolution w płynie

Śledzicie mnie na Instagramie? Jestem tam codziennie! @agwer_blog

Czy warto kupić korektor Makeup Revolution?

Nie rozumiem tych zachwytów, nie wiem jakim cudem on się sprawdza i u kogo wygląda dobrze. Wydaje mi się, że jeżeli skóra pod oczami jest dobrze nawilżona, napięta i pozbawiona zmarszczek – ten korektor może się sprawdzić. Nie ukrywajmy jednak, że nie każda z nas ma 17 lat i może liczyć na idealną skórę pod oczami. Korektor kosztuje tylko 20zł, ale szczerze? Chyba wolałabym dołożyć 10zł i kupić korektor Maybelline, Fit me, który przy okazji ma większą pojemność. Lepiej wygląda pod oczami, jest mega trwały i nie podkreśla zmarszczek.

Korektor Makeup Revolution świetnie spisuje się u mnie w roli bazy pod cienie, bo bardzo dobrze wyrównuje kolor powieki i wydłuża trwałość makijażu. Oczywiście najpierw nakładam na powieki bazę ze Smashboxa i całość dobrze pudruję, bo inaczej korektor podkreśliłby załamanie skóry na powiece. Jakoś muszę go zużyć, bo nie lubię wyrzucać produktów, ale dla mnie to kiepski produkt i żaden z niego zamiennik Shape tape.

Nie jestem fanką tego korektora i myślę, że śmiało można go sobie odpuścić.

Używałyście już korektora Makeup Revolution Conceal & Define Concealer? Jestem ciekawa jakie jest Wasze zdanie na jego temat!

- aGwer