Fenty beauty pro filt’r foundation – najlepszy podkład EVER?!

fenty beauty pro filt'r foundation

Muszę Wam coś powiedzieć. Marka Fenty Beauty z jednej strony bardzo mnie kusi, z drugiej strony trochę rozczarowuje. Mam wrażenie, że hype na nią jest bardzo przesadzony. Kilka produktów uwielbiam, ale część nie zdała u mnie egzaminu. Kiedy do sprzedaży weszły podkłady byłam bardzo, ale to bardzo sceptyczna. Po mojej przygodzie z pomadką Stunna Lip Paint, obawiałam się kolejnego rozczarowania. Jednak moja blogerska natura nie dała za wygraną i poleciałam do Sephory w dniu premiery marki w Polsce. W ten oto sposób trafił do mnie podkład Fenty Beauty Pro Filt’r Foundation w odcieniu 130. Dziś będziecie mogły w końcu o nim poczytać!

Zobacz: Fenty Beauty Stunna lip paint, Uncensored – idealna czerwień?

fenty beauty pro filt'r foundation 130

Fenty Beauty Pro Filt’r Foundation

To, co przemawia na korzyść podkładu Fenty Beauty Pro Filt’r Foundation, to mnogość dostępnych odcieni. Jest ich aż 40 i co ciekawe – wszystkie są dostępne w Polsce. Podkład reklamuje się jako Photoshop w butelce, o długotrwałym efekcie wygładzenia, wyrównania i matu. To podkład kryjący, którego krycie można budować. Bardzo zaciekawiła mnie informacja, że podkład zawiera specjalnie opracowaną, inteligentną formułę, która dopasowuje się do panujących w danej chwili warunków atmosferycznych. Nie straszna mu wilgoć, pot, łzy czy suche skórki.

Za tego podręcznego Photoshopa musimy zapłacić 139zł/32ml. Zatrzymajmy się na chwilę przy opakowaniu tego produktu. Jest wizualnie pociągające: matowa, zgrabna szklana buteleczka z białymi, minimalistycznymi napisami i… tandetna biała plastikowa nakrętka. I to jest coś czego nie rozumiem. Marka promuje się jako ekskluzywna, a tutaj taki słaby element opakowania.

fenty beauty pro filt'r foundation opinie

Fenty Beauty Pro Filt’r Foundation – Photoshop w butelce?

No dobra, chyba trochę przesadzili co? Dokładnie tak samo sobie pomyślałam, ale z drugiej strony – w sumie, czemu by się nie przekonać na własnej skórze? Tak też zrobiłam. Podkład testowałam bardzo długo przez wiele dni pod rząd. Nawet jak siedziałam w domu, po prostu żeby dobrze poczuć go na skórze. Trzy rzeczy zwróciły moją uwagę już na samym początku:

  • Krycie! Doskonałe, naprawdę świetnie wyrównuje koloryt skóry, zakrywa wszelkie niedoskonałości, przebarwienia, nawet jaśniejsze pieprzyki, ale skóra wciąż „przebija” od spodu. Mocne+, które swobodnie możemy budować.
  • Wygładzenie! Naprawdę skóra wygląda jak pociągnięta pędzlem w Photoshopie, ale wciąż naturalnie! Pory są delikatnie wygładzone, struktura skóry wyrównana, efekt delikatnego blura widoczny. Same plusy!
  • Lekkość! I tutaj byłam totalnie zaskoczona. Przy tak dobrym kryciu i właściwościach wygładzających, nie spodziewałam się takiej lekkości na skórze. Przez cały dzień jest kompletnie niewyczuwalny.

Zobacz: Rozświetlacz Fenty Beauty, Killwatt Lightning Dust & Fire Crystal

fenty beauty pro filt'r foundation 150

fenty beauty pro filt'r foundation swatches

Konsystencja, aplikacja i trwałość

Muszę przyznać, że konsystencja Fenty Beauty Pro Filt’r Foundation nie odbiega od tych, które najczęściej spotykamy w przypadku produktów tego typu. Jak wszystkie podkłady, które używam – aplikowałam go za pomocą gąbeczki i nie zauważyłam tutaj żadnych trudności. Świetnie się wtapia, robi efekt drugiej skóry i nie musimy się martwić, że będzie wyglądał ciężko. Co więcej, nie wchodzi w żadne załamania! Ani przy nosie, ani w linii uśmiechu, z którymi miałam problem przy poprzednich podkładach. Nie osiada się na suchych skórkach – no bajka.

Do tego ta trwałość!! Dziewczyny, doskonale wiecie, że ja do Fenty mam dosyć duży dystans, ale trwałość tego podkładu jest bezapelacyjnie najlepsza. Jest dokładnie na równi z moim numerem jeden: Makeup Atelier Paris, którego używam do makijaży ślubnych od 3 lat. Przez 12-14h podkład trzyma się na twarzy właściwie perfekcyjnie. Mniej więcej w okolicy 8-10h, w zależności od intensywności dnia, muszę sięgnąć po bibułkę i puder na strefę T, ale to świetny wynik. Mój nos wygląda praktycznie nieskazitelnie, nic się na nim nie warzy, nie ciastkuje – po prostu bajka. Nie jest odporny na pot, ale wystarczy go delikatnie odcisnąć i całość wciąż prezentuje się bez zarzutu.

fenty beauty pro filt'r foundation recenzja

fenty beauty pro filt'r foundation blog

Jedno „ale”…

Ma niestety jedną wadę. Długo zastanawiałam się, czy to faktycznie wina tego podkładu i z moich obserwacji wynika, że niestety tak. Podkład Fenty Beauty Pro Filt’r Foundation może zapychać. Ja nie mam do tego tendencji, więc tym bardziej byłam zdziwiona. Jak używałam go codziennie ponad tydzień, na moich policzkach zrobiły się takie malutkie, podskórne krostki. Odstawiłam podkład na 2-3 dni i zniknęły. Później znów nosiłam go codziennie i wróciły po kilku dniach. Wnioskuję, że po prostu w moim przypadku, to będzie podkład na większe wyjścia, bo przy częstym stosowaniu robi mi małe niespodzianki. Nie było to nic strasznego, czy mocno uciążliwego, ale jednak inne podkłady nie wywołały u mnie podobnych niedoskonałości.

Fenty beauty pro filt'r foundation opinie

Czy Fenty Beauty Pro Filt’r Foundation sprawdzi się u każdego?

Na pewno nie. Nie ma produktu, który pasowałby każdej istniejącej osobie na ziemi, ale szczerze? Ja mam zupełnie inną cerę niż Ala (ta co ma kota), a ona również uwielbia ten podkład. Jedynie uważałabym przy cerach dojrzałych, które jednak najlepiej wyglądają w podkładach typu Smashbox Studio Skin albo Benefit Hello Happy, ale… myślę, że też mógłby się u nich sprawdzić. Uważam, że jest to jeden z lepszych podkładów dostępnych na naszym rynku i jest wart każdej złotówki. Nie jest najtańszy, ale uważam, że spełnia wszystkie obietnice producenta i przez wiele, wiele godzin wygląda bardzo dobrze. W dodatku jest całkiem wydajny. Mimo zapychania, będę po niego sięgać regularnie i na pewno dokupię inne kolory.
Lubicie produkty Fenty, czy raczej nic Was nie zachwyca?

Widziałyście recenzję tych podkładów?

To już koniec! To był ostatni post z podkładowego tygodnia. Bardzo Wam dziękuję, że byłyście tutaj ze mną! Na moim Instagramie – @agwer_blog wiele z Was pisało, że bardzo Wam się podoba ten tydzień. Co powiecie na to, żeby na blogu pojawiało się coś takiego regularnie? Pierwsza taka seria pojawiła się na blogu 2 lata temu i co jakiś czas staram się wracać do takiej formy. Dajcie znać jakie produkty chciałybyście zobaczyć w takim tygodniu!

- aGwer