Właśnie zdałam sobie sprawę, że ostatni autoportret pojawił się na blogu w 2022 roku, czyli 4 lata temu. Wiem z czego to wynika, ale żałuję, że podczas ostatnich lat nie dbałam o to, żeby się pojawił. Byłoby do czego wracać. To jedyna, tak osobista seria na moim blogu, którą od samego początku tworzyłam dla siebie. Pierwszy taki wpis pojawił się dokładnie 10 lat temu, w 2016 roku. Dziś, w dniu moich 37 urodzin postanowiłam do tej serii wrócić.

Mam na imię Agnieszka i skończyłam dziś 37 lat, a to jest mój autoportret z 2026 roku.
Jestem kobietą, przyjaciółką, partnerką, córką, ciocią, zwykłą dziewczyną z sąsiedztwa. Jestem wizażystką, social media managerką, content creatorką, fotografką, wideomakerką i kocią mamą.
Jestem kobietą pękniętą, złamaną i taką, która od 2 lat próbuje poskładać się w całość. Pod koniec 2024 wydarzyło się coś, przez co rozpadłam się na miliony kawałeczków. Od tego czasu staram się je pozbierać, żeby stworzyć kompletną, mam nadzieję, że lepszą wersję siebie. Jestem kobietą, która od prawie 2 lat zmaga się z depresją i każdego dnia próbuje po prostu przetrwać.
Jestem na pewno bardziej wolna niż 10 lat temu. Przez ostatnie 2 lata pozwoliłam sobie przekraczać własne ograniczenia i doceniać to, co mam niezależnie od okoliczności. Jestem małą podróżniczką, odkrywam świat na własnych, spokojnych zasadach. Wróciła moja miłość do wody, podróżowania i korzystania z pięknej pogody. Tak, jestem kobietą, która po wielu latach niechęci – pokochała lato! Przez ostatnie 2 lata dwukrotnie byłam w Grecji (Mój pierwszy raz w Grecji, wakacje na KOS) i w Albanii. Przede mną w tym roku kolejna podróż. Gdzie? Jeszcze nie wiem, ale wyjazd już blisko i nie mogę się doczekać.





Mam trudną relację ze swoim ciałem, ale ostatnio coraz lepiej się dogadujemy. Albo… ja jestem bardziej wyrozumiała niż kiedyś. Kilka wizyt w szpitalu i zabiegów pod narkozą dają do myślenia. Jestem sobie wdzięczna, że choć późno, to pozwoliłam sobie doceniać życie bez ograniczeń (albo przynajmniej z mniejszymi).
Jestem mistrzynią rozpraszania własnych myśli. Dlatego cały czas coś robię: dużo pracuję, podróżuję, czytam książki, słucham audiobooków, gram w gry i oczywiście… od ponad roku namiętnie koloruję. Zresztą, właśnie dlatego do tego wróciłam i jestem w tym absolutnie zakochana. To doskonały zagłuszacz myśli, który przy okazji pozwala rozwijać kreatywność.




Jestem przedsiębiorczynią. Od ponad 10 lat prowadzę własną działalność i jestem z tego naprawdę dumna. Wszystko co mam, co osiągnęłam, to w jakim miejscu jestem zawdzięczam własnej pracy, determinacji i dążeniu do konkretnych celów. Czy wciąż robię to chaotycznie? Tak. Czy każdy miesiąc wygląda tak samo? Zdecydowanie nie. Czy bywają trudne momenty? Oczywiście! Ale nie wyobrażam sobie pracować inaczej, to jest mój żywioł.

Jestem wolnym duchem, który potrzebuje swobody, niezależności, ale jednocześnie bezpieczeństwa. Wiem, że potrzebuję zmian i powoli dojrzewam do tego, żeby obrócić swoje życie o 180 stopni.
Zajrzałam do swojego pierwszego autoportretu i pisałam tam, że nie czuję się dorosła. Nic dziwnego, miałam 27 lat. Teraz? Nie czuję się jak dorosły PRO, ale mój mindset bardzo się zmienił. Na pewno dojrzałam, wewnętrznie się uspokoiłam, nabrałam dystansu, olałam mnóstwo spraw i wiele rzeczy po prostu już na mnie nie wpływa. Dopiero niedawno zrozumiałam, jak ważne jest zdanie: nie przejmuj się tym, na co nie masz wpływu i cóż, bardzo się do tego stosuję.
Dużo mówię o tym, jak ostatnie lata mnie zmieniły, ale to prawda. Przez ostatnie 2 lata wydarzyło się tak dużo, że nie mogło być inaczej. Pracuję nad sobą, nad poczuciem swojej wartości i już dziś mogę Wam powiedzieć jedno: jestem kobietą, której nie obchodzi co myślą o niej inni. Jestem, jaka jestem. Nie podoba Ci się? To spadaj.
Widzimy się za rok!








