Niedzielnik #25 | wyzwanie foto na Instagramie, PKP i książka pełna emocji

niedzielnik

W końcu nadeszła pora na niedzielnik! Wiem, dałam ciała i zamiast tygodniowej przerwy musiałyście czekać na niego aż dwa tygodnie. Dość intensywna końcówka października i masa spraw w pierwszym tygodniu listopada, trochę pokrzyżowały mi plany. Za to mam Wam masę rzeczy do opowiedzenia! Przygotowałam też małe, krótkie wyzwanie fotograficzne na Instagramie, o które ostatnio Was pytałam. Zainteresowanie było ogromne, więc to chyba dobry moment żeby spróbować prawda? Wszystkie informacje o wyzwaniu znajdują się na końcu niedzielnika.

niedzielnik

Jesienna chandra

Nie dopada mnie chandra, brak weny czy spadek energii. Rzadko kiedy czuję się tak jak teraz. Naprawdę nie cierpię na tak duży spadek energii i lubię te dni, kiedy nie mam w co ręce włożyć. Ostatnio jednak robię wszystko, żeby odkładać obowiązki na ostatnią chwilę. Pierwsze co zawsze przychodzi mi na myśl, to koc, książka i herbata. Może jakiś dobry film i smaczna przekąska. Jak tylko myślę o tym, co muszę zrobić nie mam siły wychodzić spod kołdry. Od kilku dni towarzyszy mi dziwne uczucie. Jakbym ciągle była niewyspana, zmęczona, jakby nic mi się nie chciało i co gorsza, nic nie miało sensu. Nie chcę się użalać, po prostu mówię co czuję.

Myślę, że to wszystko przez pogodę. Chociaż kocham jesień i wciąż uskuteczniam #projektjesień starając się chwytać chwile, to… Brakuje mi jakiejś motywacji. Jest mi smutno, mam dziwne samopoczucie i sporo negatywnych myśli. Nie wiem dziewczyny, strasznie mnie chyba przytłoczyła ta szarówka za oknem. Pomarudziłam sobie kilka dni i doszłam wczoraj do wniosku, że to ostatni moment, w którym mówię o moim kiepskim samopoczuciu. Wygadałam się, powiedziałam co mi leży na wątrobie i od nowego tygodnia wracam ze zdwojoną siłą. Szykuje nam się wyjazd nad morze, plany na Sylwestra prawie gotowe, więc nie ma co się przybijać. Prawda? 🙂

niedzielnik

niedzielnik

Książka, którą MUSICIE przeczytać

Nie wiem czy już Wam kiedyś o tym mówiłam, ale z natury jestem bardzo wrażliwa. Mam w sobie sporo empatii, współczucia i czasem mam wrażenie, że czuję za dużo, za mocno. Zazwyczaj mi to nie przeszkadza, ale jeżeli czytam książkę jedząc śniadanie i nie mogę przełknąć nawet gryza kanapki, bo zalewam się łzami, to już nie jest tak przyjemnie. Albo kiedy nie mogę zasnąć bo łzy cisną mi się do oczu w trakcie czytania i zamiast się wyciszyć, tylko się rozbudzam. Przeżywam każde zdanie i wczuwam się w życie bohaterów. To są te momenty, w którym mogłabym nabrać trochę dystansu, ale nie potrafię.

Właśnie tak było z „Promyczkiem” Kim Holdem.  Tę książkę pochłonęłam bardzo szybko, a jest dość długa (ponad 500 stron) i z każdym rozdziałem coraz bardziej nie chciałam jej skończyć. Od pewnego momentu czułam jakie będzie zakończenie tej historii i mimo, że byłam praktycznie pewna, prawie do samego końca miałam nadzieję, że będzie inaczej. Kim Holdem niesamowicie potrafi człowieka rozbawić, rozłożyć na łopatki poczuciem humoru bohaterów, ale potrafi też ścisnąć za serce. Tak ścisnąć, że czytając książkę zaczynasz się zastanawiać nad swoim życiem i swoimi decyzjami.

Promyczek, czyli Kate to główna bohaterka tej książki. Jest… po prostu jak promyczek. Niesamowicie pozytywna, pełna energii, miłości, empatii. Kocha życie i kocha swoich przyjaciół. Jej niesamowitą zaletą jest to, że chce przeżyć życie na maksa, chce wyciągnąć z niego jak najwięcej, niczego nie żałować, nie mieć wyrzutów sumienia i czerpać radość z każdego dnia. Kate spotyka na swojej drodze niesamowitych ludzi i chociaż sama ma za sobą trudne przeżycia, potrafi odmienić ich codzienność i sprawić, że całkowicie odmienia się ich życie. Jej najlepszym przyjacielem jest Gus, z którym właściwie się wychowała. Kiedy wyjeżdża na studia ich relacja wciąż się nie zmienia, a Kate w nowym miejscu poznaje ludzi, z którymi bardzo szybko się zaprzyjaźnia, a oni nie potrafią już bez niej żyć. Chciałabym poznać taką Kate. Chciałabym kiedyś spotkać osobę tak pełną życia jak ona. Nie zdradzę Wam o czym jest ta książka, co dzieje się z Promyczkiem i jej przyjaciółki. Same musicie się o tym przekonać, bo wiecie co? Tę książkę naprawdę, NAPRAWDĘ warto przeczytać. Bardzo się cieszę, że po nią sięgnęłam (w sumie dzięki Wam) i długo będę o niej pamiętać.

Przed chwilą skończyłam też czytać kontynuację „Promyczka”. Książka nosi tytuł „Gus” i to nie jest w żaden sposób kolejna część jakiejś sagi. To po prostu dalsze życie bohaterów. Nie zachwyciła mnie już tak jak „Promyczek”, bo to bardzo prosta historia, ale wiecie co? Kim naprawdę potrafi wycisnąć z człowieka ostatnie krople łez. Nawet zwykła codzienność opisana przez tę autorkę potrafi zrobić wrażenie. Myślę, że „Gus”, to nie jest obowiązkowa lektura, ale po „Promyczka” powinnyście sięgnąć jak najszybciej. Żeby uniknąć pytań, ebooki dostaniecie na virtualo.pl.

niedzielnik



Zdecydowanie podróżowanie pociągiem nie jest dla każdego. Sama nie jestem idealna, ale wydaje mi się, że będąc w podróży staramy się innym ułatwiać niż utrudniać życie. Wszyscy musimy przeboleć te kilka godzin w ciasnym przedziale, przetrwać tę niezręczną ciszę w najbardziej komfortowych warunkach jak to tylko możliwe. Osobiście nie jestem konfliktowa, raczej uprzejma i spędzam podróż czytając książkę i słuchając muzyki. W każdym razie – nikomu nie zawadzam. Niestety ludzie są różni i nie każdy lubi ułatwiać innym życie. Dlatego czasem zdarzy się Pani, która siedząc koło Ciebie rozmawia sama ze sobą. Śmieje się pod nosem, podgląda Twoje reakcje i udaje, że wcale nie widzisz co robi. Ewentualnie trafisz do przedziału, gdzieś przez 4h będziesz musiała kiwać głową, bo babcia na przeciwko stwierdza, że wyglądasz jak ktoś, kto ma ochotę poznać całe jej życie. Więc opowiada, a Ty słuchasz. O kupkach wnuczka, o nowym psie  sąsiadki, który podsikuje jej wycieraczkę przed drzwiami. Albo o siostrze, która już nie żyje, ale za życia była wredną krową, chociaż bardzo ją kochała i tęskni. Ewentualnie trafisz na faceta, który jest kretynem i nie rozumie, że zakaz palenia nad drzwiami przedziału oznacza… ZAKAŻ PALENIA i co pół godziny wychodzi do toalety (z której Ty też niestety musisz czasem skorzystać) na papierosa, gdzie również jest wielki znak z zakazem palenia. Wspomniałam, że wszędzie wiszą informacje i trąbią o tym, że w całym pociągu obowiązuje całkowity zakaz palenia?
Aha. Bo Pan nie zrozumiał.

Podobnie jak panowie, którzy postanowili urządzić sobie imprezę na końcu wagonu. Oczywiście z piwkiem i papieroskiem. Nie miałabym generalnie nic do tego. Każdy obiera swoją drogę życia, ale panowie postanowili zapraszać co ładniejsze Panie korzystające z ubikacji, aby dołączyły do imprezy. Tak, ja również miałam ten zaszczyt. Nie, nie skorzystałam. Choć brzmiało kusząco.


Mimo wszystko kocham podróżować. Fajnie jest mieć o czym opowiadać, z czego się pośmiać i wspominać dziwne sytuacje. Nawet jeżeli to jedynie podróż do Warszawy, a Ty nie przewidziałaś imprezy w pociągu i nawiedzonej współpasażerki. Historia starszej Pani może okazać się niesamowitą opowieścią pełną emocji, palący Pan może raz dwa wysiąść z pociągu, a Ty możesz poznać w pociągu kogoś naprawdę fajnego, No i oczywiście zostają wspomnienia. To właśnie jest fajne w podróżowaniu!

FOTOGRAFICZNE WYZWANIE NA INSTAGRAMIE

To był tak spontaniczny pomysł, że dalej jestem w szoku jak bardzo Wam się spodobał! Kompletnie nie spodziewałam się takiego odzewu! Na InstaStories ponad 200 osób wykazało zainteresowanie taką zabawą i mam nadzieję, że chociaż część z nich (z Was) weźmie udział w tym krótkim, ale kreatywnym wyzwaniu. Nie do końca wiedziałam jak się do tego zabrać, żeby to miało ręce i nogi więc wybaczcie mi, jeżeli całość wyjdzie chaotycznie. Jeżeli mój pomysł wypali, i będziemy to robić regularnie, to pewnie będę bardziej zorganizowana. To teraz przejdźmy do szczegółów wyzwania!


O co chodzi?
Chodzi o to, żeby poruszyć własną kreatywność i wyjść ze strefy komfortu. Pokombinować, pobawić się zdjęciami, kompozycją, dodatkami i własnymi możliwościami. Niezależnie od tego czy robicie zdjęcia wypasioną lustrzanką, czy po prostu aparatem w telefonie, jeżeli macie konto na Instagramie – możecie brać udział! Nie przejmujcie się niczym, po prostu postarajcie się zrobić ładne, pasujące do tematyki zdjęcie.

Jak wziąć udział w wyzwaniu?
Wystarczy, że każdego dnia wyzwania opublikujecie  zdjęcie na swoim koncie na Instagramie. Każdy dzień będzie odpowiadał innemu tematowi abyście mogły trochę pokombinować. Dla mnie jest bardzo ważne żebyście każde zdjęcie oznaczyły hashtagiem #fotowyzwanieagwer (foto wyzwanie agwer), żebym mogła Was znaleźć. Chciałabym wszystkie Wasze prace pokazać na Insta Stories lub, jeżeli zbierze się ich trochę więcej, na blogu. Postaram się też każdego dnia wyzwania pokazywać na Stories prace, które podobają mi się najbardziej albo wszystkie – to zależy ile osób się wkręci w zabawę. Jak chcecie poinformować o wyzwaniu na swoim Instagramie lub pod zdjęciami, koniecznie to zróbcie! Im nas więcej tym lepiej 🙂 Żeby Was zachęcić, ja również wezmę udział w wyzwaniu i mam nadzieję, że podołam!

Harmonogram i tematy wyzwania
Chciałam żebyście miały czas na przygotowanie zdjęć. Nie musicie robić ich danego dnia, bo wiadomo, że z czasem bywa różnie. Jeżeli macie możliwości w danym momencie przygotować kilka zdjęć – bardzo proszę! Będziecie miały gotowe na zapas! Ja starałam się wybrać tematy które możecie interpretować bardzo dowolnie. Każdy dzień to inne hasło, które czeka na Waszą interpretacje.
Wyzwanie będzie trwało 20-26.11, a ja postaram się w ciągu tygodnia od jego zakończenia przygotować podsumowanie na Insta Stories lub na blogu. 

1) poniedziałek 20.11 – Dzień dobry
2) wtorek 21.11 – Uśmiechnij się
3) środa 22.11 – Mamy jesień
4) czwartek 23.11 – Niezbędnik
5) piątek 24.11 – Rozejrzyj się
6) sobota 25.11 – Ja
7) niedziela 26.11 – Coraz bliżej święta
Mam nadzieję, że sam pomysł, propozycje tematów i forma wyzwania Wam się podoba. Bardzo chciałam, aby w wyzwaniu panowała dowolność interpretacji, abyście mogły dopasować zdjęcia do siebie i swoich kont. Aha! Jeżeli któregoś dnia nie zdążycie opublikować zdjęcia, nie przejmujcie się, nic straconego! Po prostu zróbcie to później. Ważne abyście dodały 7 różnych zdjęć na 7 różnych tematów do 26 listopada. Chyba wszystko prawda? Jeżeli o czymś zapomniałam, dajcie znać!

niedzielnik

Do przeczytania:

Zdjęcia na instagram – fotografia Flat lay – czyli krótki poradnik, jak robić ładne zdjęcia na Instagram w stylu flat lay. Może się Wam to przydać jak będziecie się przygotowywać do wyzwania!
5 kroków do lepszych zdjęć na bloga – i Instagram też, czyli o czym warto pamiętać i co trzeba wiedzieć, aby robić ładne zdjęcia. Praktyczne porady dla początkujących.
7 tanich kosmetyków, które warto kupić – można powiedzieć, że to taka złota siódemka, do której lubię wracać. Polecane kosmetyki są ze mną od bardzo dawna, powinnyście je poznać!
Aktualizacja włosów – oraz efekty kuracji przyspieszającej porost. Czyli coś dla włosomaniaczek i tych z Was, które borykają się z nadmiernym wypadaniem lub nie mogą zapuścić włosów.
Przegląd pędzli M brush – jeżeli chcecie się dowiedzieć, czy warto zainwestować w pędzle zaprojektowane przez Maxineczę, koniecznie zajrzyjcie do postu.

Uff! To był naprawdę długi niedzielnik. Nie wiem czy nie najdłuższy ze wszystkich, które się do tej pory pojawiły. Mam nadzieję, że się za mną stęskniłyście, bo ja za Wami tak! Koniecznie dajcie znać, czy bierzecie udział w wyzwaniu. Jestem mega ciekawa co nam z tego wyjdzie! Przy okazji komentarza, jeżeli znacie książki podobne do „Promyczka”, to zostawcie tytuł i autora, chętnie przeczytam coś w podobnym kimacie.


Jakie macie plany na nowy tydzień?

- aGwer