M brush by Maxineczka | hit czy kit?

m-brush-by-maxineczka
M brush by Maxineczka, to pędzle, które szturmem podbiły świat beauty. Absolutnie mnie to nie dziwi, bo kiedy Asia zapowiedziała swoje pędzle na kanale można było się spodziewać, że jakość będzie rewelacyjna. Jako, że pędzle to narzędzie mojej pracy i mała obsesja, wiedziałam, że będę musiała je wypróbować. Tak się zresztą stało krótko po premierze pierwszych pędzli! W mojej kolekcji znalazło się 6 modeli M brush, mam je już od jakiegoś czasu i to chyba dobry moment, żeby powiedzieć Wam o nich coś więcej. 
m-brush-by-maxineczka

M brush by Maxineczka

Jeżeli zastanawiacie się nad zakupem pędzli zaprojektowanych przez Maxineczkę, to radzę Wam się dobrze zastanowić. Przeanalizować wszystkie za i przeciw, bo jak zdecydujecie się na jeden model, to bez dwóch zdań będziecie chciały kupić kolejne. Dlaczego? Zaraz się tego dowiecie! Róbcie miejsce w toealetkach, bo szykują się Wam zakupy!
W tym momencie kolekcja M brush by Maxineczka zawiera 21 pędzli. Wszystkie modele są dostępne na wyłączność w drogerii mintishop.pl, ale z tego co wiem, niebawem mają pojawić się nowe modele. Koszt pędzli to od 59,90zł do nawet 179,90zł za sztukę. Zdaję sobie sprawę, że pewnie nie jedna z Was pomyśli sobie, że to jakieś szaleństwo i ja Was rozumiem, ale w przypadku pędzli M brush cena jest całkowicie uzasadniona. 
Po pierwsze jakość
Nie będę owijać w bawełnę i powiem to od razu. To są najbardziej miękkie pędzle z jakimi miałam przyjemność pracować. Włosie jest jedwabiste, gładkie, mięciutkie i jednocześnie bardzo elastyczne. Nie wypada, nie drapie i pracuje się z nim po prostu bajecznie. Niezależnie od tego jak często myłam pędzle, jakiego używałam do tego produktu, włosie wciąż pozostaje w idealnym stanie nie tylko jakościowo, ale i kolorystycznie. Musicie wiedzieć, że białe pędzle często szarzeją po pewnym czasie, a tu nic takiego nie zauważyłam. Jedyne co zwróciło moją uwagę to fakt, że najlepiej jest suszyć je w osłonach, bo wtedy nie tracą kształtu.

Po drugie wygląd
Czy musimy to w ogóle komentować? Chyba zgodzicie się ze mną, że pędzle wyglądają bardzo luksusowo. Choć ja jestem raczej zwolenniczką srebra niż złota, to nie mogę odmówić im uroku. Szczególnie, że skuwki są pokryte 24K złotem. Prawda, że są powalające? Bardzo podobają się krótkie trzonki, bo dla mnie są bardziej praktyczne przy codziennym makijażu, jak i przy malowaniu klientek. Jedyne, co mogłabym mieć do zarzucenia to fakt, że niestety numery pędzli oraz logo z czasem się wycierają. Dla mnie to na szczęście nie koniec świata, a z tego co wiem Asia postarała się o to, aby te elementy zostały pokryte dodatkową warstwą ochronną, aby temu zapobiec. Więc problem z głowy.
m-brush-by-maxineczka

M brush, 03

Idealny model do nakładania bronzera, różu i rozświetlacza. Model M brush 03 charakteryzuje odpowiednio wyprofilowane, bardzo gęste włosie, idealnie ścięty kształt i delikatnie spłaszczona skuwka. To pędzel średniej wielkości, który ma nieco krótsze włosie niż większość pędzli tego typu dzięki czemu jest bardziej precyzyjny. Kształt tego modelu pozwala na idealne konturowanie twarzy, ale nadaje się również do aplikacji różu czy rozświetlacza. Uwielbiam go! Cena: 129,90zł

M brush, 09

Model, który mam najdłużej w swojej kolekcji. Jak widzicie, wciąż wygląda rewelacyjnie. To pędzel wielozadaniowy, bo poza przypudrowaniem strefy pod oczami, można nim nakładać rozświetlacz, róż albo pudrować mniejsze partie twarzy. Ma kształt „kociego języczka”, jest nieco spłaszczony i cieniowany, przez co idealnie rozprasza produkty. Ja ostatnio używam go do przypudrowania całej powieki lubię go też do konturowania nosa. Cena: 124,90zł

M brush, 11

Ten model powinna mieć każda z Was. To klasyczny, puchaty pędzel z okrągłą skuwką z nieco dłuższym włosiem. Jego rozmiar umożliwia wygodną i dokładną pracę z cieniami. Pięknie rozciera, a blendowanie nim to bajka, poza tym pozwala na uzyskanie idealnej chmurki koloru. Jest mięciutki i elastyczny, co sprawia, że chciałybyśmy pracować nim długie godziny. Jest idealny, to jeden z dwóch ulubieńców wśród mojej szóstki. Cena: 79,90zł

M brush, 06

To pędzel do blendowania w spłaszczonej skuwce. Ma nieco krótsze włosie i kształtem troszkę przypomina słynny model MAC 217, choć jest bardziej spłaszczony. To świetny model do blendowania w załamaniu powieki. Bez problemu pracuje się nim na mniejszych przestrzeniach, w miejscach wymagających dokładniejszych, bardziej precyzyjnych ruchów. Bardzo lubię rozcierać nim dolną powiekę. Podobnie jak w przypadku modelu M brush 11, on też świetnie sprawdza się podczas rozcierania i blendowania cieni. Cena: 69,90zł

M brush, 16

Płaski pędzel do aplikacji cieni na całą powiekę. Ja określam ten kształt mianem „kociego języczka”, bo jest płaski i zaokrąglony. Bardzo dobrze chwyta kolor, a jego rozmiar i wygodny kształt sprawiają, że jest uniwersalny i wielozadaniowy. Za jego pomocą możemy aplikować cień na całą powiekę, podkreślać łuk brwiowy, cieniować linię rzęs lub dolną powiekę. Jest sprężysty i elastyczny, nie drapie. Bardzo wygodnie się nim pracuje. Cena: 79.90zł

M brush, 07

Mój ulubieniec do rozcierania cieni na dolnej powiece. To najmniejszy model do rozcierania w kolekcji, o ile mnie pamięć nie myli. Typowy pędzel do rozcierania w wersji mini. Jego rozmiar sprawia, że jest idealny do blendowania dolnej powieki, nakładania kolory na wewnętrzny kącik lub rozcierać cień pod łukiem brwiowym. Jest bardzo precyzyjny i mega praktyczny. Mój top of the top, jeżeli chodzi o codzienny makijażu. Cena: 64,90zł
m-brush-by-maxineczka
Bez dwóch zdań są to pędzle z wyższej półki. Zapewne nie każda z Was się na nie zdecyduje, ja jednak jestem zdania, że w pędzle warto zainwestować. Jeżeli zdecydujecie się na najlepsze narzędzia, przez długi czas będziecie się cieszyć świetną jakością. Ja z całego serca polecam pędzle M brush by Maxineczka! Jestem przekonana, że za kilka lat będę dokładnie tego samego zdania, bo nic nie wskazuje na to, żeby ich jakość miała się zmienić. 
Skusicie się na jakiś model M brush?
- aGwer