Niedzielnik | dlaczego kocham bajki, kryzys w blogowaniu i o wielkiej miłości do Harrego Pottera

blog-kosmetyczny

Cześć! Ponieważ mamy niedzielne przedpołudnie, nadeszła pora na kolejną odsłonę #niedzielnika. Bardzo się cieszę, że poprzedni post tak bardzo przypadł Wam do gustu. Dziękuję za wszystkie komentarze i wiadomości, bo pisałyście, że mój pomysł bardzo Wam się podoba i chcecie więcej. Przyznam szczerze, że sama nie mogłam się doczekać kolejnej odsłony niedzielnika. Dzisiaj poznacie mnie od strony dwudziestosiedmiolatki, którą kompletnie się nie czuję! Opowiem Wam trochę o mojej wielkiej miłości do Harrego Pottera, o kryzysie w blogowaniu i moim małym, choć bardzo przyjemnym uzależnieniu. Na końcu znajdziecie też kilka fajnych linków!

blog-kosmetyczny

Ile ja mam lat?

Bardzo często zdarza mi się chwila zawieszenia kiedy ktoś pyta mnie o wiek. I to nie wynika wcale z faktu, że chcę coś ukryć albo zataić. Po prostu kompletnie nie czuję, że mam dwadzieścia siedem lat! Jakbym miała określić mój wiek na jaki się czuję, to powiedziałabym dwadzieścia dwa, max dwadzieścia trzy lata. Przechodzą kryzys ćwierćwiecza, który ciągnie się już kilka lat i nie do końca potrafię odnaleźć się w dorosłym świecie. A może po prostu nie chcę?

Dlaczego bajki są spoko?

Absolutnie nie wstydzę się tego, że mając dwadzieścia siedem lat (jeszcze!) kocham oglądać bajki. To dla mnie idealna odskocznia od codziennych zmartwień i problemów. Uwielbiam piękne estetycznie obrazy, intensywne kolory, oprawę muzyczną i pozytywne przesłania współczesnych animacji. W ciągu ostatnich miesięcy całkowicie zakochałam się w angielskiej wersji Trolli. Klimat tej bajki, niesamowite piosenki i niesamowite kolory sprawiają, że mam ochotę się uśmiechać i ciągle nucić piosenki pod nosem. Druga bajka, która ostatnio wkradła się do mojego serca to Vaiana, Skarb oceanu (a właściwie Moana). Bardzo podoba mi się fakt, że nie jest to kolejna księżniczka poszukująca swojego księcia z bajki, a kobieta walcząca o swoje marzenia. Mocno przypomina mi moją ukochaną Pocahontas, a polska oprawa muzyczna mocno wpada w ucho. Poza tym… kto nie chciałby wiecznie być dzieckiem? Ja na pewno, bo kompletnie nie czuję się na swój wiek.

O miłości do Harrego Pottera

Nie, nie ma tu na myśli postaci czarodzieja i nie, nie kocham się w Danielu Radcliffie. Jestem zakochana w świecie wykreowanym przez J. K. Rowling. Już zresztą pisałam parę lat temu na blogu o ➥ książce mojego dzieciństwa, czyli o całej serii Harrego Pottera. Magia, zagadki, odkrywanie świata czarodziejów, przepiękne obrazy zarówno w książce jak i w filmie. Łatwo się zatracić w tej rzeczywistości. Całą serię przeczytałam jakieś 5-6 razy, jak nie więcej. Nie zliczę też wszystkich razów spędzonych przed telewizorem bądź ekranem komputera ponownie zatracając się w magiczny świat Hogwartu. Saga jest dla mnie wyjątkowa, ponieważ dorastałam z bohaterami, czekałam na premiery książek i filmów, bo własnie w tedy był ten największy boom na Harrego Pottera. Czy są wśród Was fanki tej serii?

blog-kosmetyczny

blog-kosmetyczny

No i na co Ci ten blog?

Trochę sobie pogadałam, więc teraz sobie ponarzekam. Ale tylko odrobinkę, obiecuję! Od czasu do czasu, nachodzą bardzo dziwne myśli. Ostatnio wynikało to z faktu, że szykując jeden z tekstów do cyklu Blogowanie od kuchni szperałam po sieci. Przeglądałam blogi, różne konta na Instagramie czy na Facebooku. Naszła mnie ogromna fala frustracji, że niektóre rzeczy są dla mnie po prostu nieosiągalne. Nie mam znajomości dzięki którym raz dwa dostanę współpracę za kilka tysięcy, nie jestem wybitnie utalentowana i nie prowadzę najlepszego bloga w Polsce. Nie mam warunków na perfekcyjne zdjęcia, nie stać mnie na firmę od SEO i na najdroższe kosmetyki czy najlepszy aparat. Miałam ochotę powiedzieć po prostu STOP lub wziąć kilka dni wolnego od wszystkiego co związane z blogiem. Bo nie zawsze wszystko idzie po mojej myśli, czasem niektóre działania nie przynoszą takiego efektu jaki bym chciała. Bardzo się staram i może stąd moja frustracja, bo za bardzo chcę? Czasem jest to po prostu frustrujące, a ja mam wrażenie, że mój blog ginie w sieci i nikt o nim nie pamiętam. Co robię źle, że efekty nie są powalające? Wzięłam jednak kilka głębokich wdechów, puściłam sobie „Pół kroku stąd” Natalii Nykiel i z uśmiechem na twarzy wróciłam do pracy. Oznajmiam jednak, że kryzys minął!

Uzależniona od zdjęć

Mówiąc dokładniej, od dodatków do zdjęć. Choć samo fotografowanie też jest uzależniające, ale to bardzo pozytywne uzależnienie! Jak chodzę na zakupy, nawet te spożywcze, to zdarza mi się rozglądać za materiałami, które dobrze wyglądałyby na fotografii. Naprawdę! Bardzo lubię bogate, ale nieprzytłaczające kompozycje, biel, marmur, jasne i czyste zdjęcia. Nie lubię używać ciągle tych samych elementów więc mieszam, kombinuję i oczywiście… kupuję kolejne dodatki! Mówiłam, że to już choroba, a mnie powoli kończy się miejsce na przechowywanie rekwizytów… Deseczki, podkładki, spodeczki, kolorowe kartki, brokat, lampeczki, koszyczki i masa pierdół, które urozmaicają zdjęcia na bloga czy Instagram. Ale ja kocham robić zdjęcia, więc… takie uzależnienie to ja mogę mieć.
➥ Jak przygotować zdjęcia przed publikacją na blogu?

Post udostępniony przez a G w e r b l o g (@agwer_blog) 16 Mar, 2017 o 1:00 PDT

blog-kosmetyczny

Kilka linków, które warto sprawdzić

Zawsze staram się wygenerować odrobinę czasu na to, aby znaleźć w sieci jakieś interesujące treści. Pozostając w tematyce blogowania, powinnyście przeczytać Jak pisać poczytne posty, 15 przydatnych taktyk. Ostatnio szukając grafik do postów na FB, trafiłam na post u Natalii z blogaJest Rudo (którą notabene też polecam!) o tym, skąd pobierać darmowe grafiki. Jeżeli miałyście problem z tym, czy podczas pisania blogowych tekstów używać słowa brązer czy bronzer, Agata wyjaśnia na swoim blogu, która wersja jest poprawna.

W tematyce Beauty jestem zazwyczaj bardziej na bieżąco. Tym razem jednak podrzucę Wam tylko jeden tekst. Trafiłam ostatnio na bardzo interesujący tekst, który wyjaśnia jak określić porowatość włosów. Każdy rodzaj porowatości jest dokładnie i przystępnie opisany, jeżeli miałyście z tym problem, ten tekst powinien rozwiać Wasze wątpliwości.

O czym byście chciały poczytać w następnym niedzielniku? Napiszcie mi w komentarzu jakie książki odmieniły Wasze życie i czy też macie jakieś przyjemne uzależnienia? 

PS. Pamiętajcie, że ruszył już Share Week u Andrzeja Tucholskiego. Ja na pewno przygotuję swoje typy. A Wy?

- aGwer