Aktualizacja włosów | lipiec 2016

aktualizacja-wlosow
            Zapuszczanie włosów towarzyszy mi już od lutego 2013 roku, więc jakby nie patrzeć ponad 3 lata już za mną. Głównie co się zmieniło to fakt, że pozbyłam się większości włosów farbowanych, zdecydowanie poprawiłam ich kondycję i oczywiście – zapuściłam włosy. Niestety, nie udało mi się jeszcze osiągnąć mojej wymarzonej długości, ale jestem coraz bliżej celu. Aktualizacji nie było już jakiś czas, więc pora nadrobić i pokazać Wam moje włosy z lipca!

aktualizacja-wlosow

             Dojrzałam do tego, aby pozbyć się większej części najbardziej zniszczonych włosów i zdecydowałam się na radykalne cięcie. Po długich przemyśleniach, doszłam do wniosku, że moim włosom naprawdę dobrze zrobi porządne podcinanie. Już od jakiegoś czasu zauważyłam, że końcówki są w coraz gorszym stanie, plączą się i wyglądają na zaniedbane mimo nieustannej pielęgnacji. Rozdwajały się, pękały, a ja po każdym czesaniu zbierałam z podłogi połamane końcówki. Nadeszła pora aby to zmienić i poprosiłam Alę (Ala Ma Kota) żeby zajęła się moimi końcówkami. Pozbyłyśmy się aż 8cm!
         Aktualnie moje włosy mają 57 centymetrów, chociaż od poprzednich 65 brakowało mi tylko 5cm do wymarzonej długości. Doszłam jednak do wniosku, że chcę aby włosy były przede wszystkim zdrowe, a później długie do pasa. Najbardziej satysfakcjonujące jest to, że chociaż długość jeszcze mnie nie zadowala, to stan włosów jest zdecydowanie lepszy niż wcześniej. Są gęstsze, odporne na zniszczenia, bardziej błyszczące, gładkie i miękkie. Mam włosy niskoporowate więc uzyskanie efektu tafli jest u mnie niezwykle proste, szczególnie po podcięciu tych niesfornych końców. Od momentu podcięcia wróciłam do bardzo intensywnego wcierania wcierek i olejowania, a efekty pokażę Wam (mam nadzieję) już w sierpniu!
aktualizacja-wlosow
aktualizacja-wlosow
Czego używałam w lipcu?
– Eco Lab, serum stymulujące i zatrzymujące wypadanie włosów – wersja do włosów przetłuszczających się, czyli z czerwoną etykietką. Póki co jedna z moich ulubionych wcierek, nie wysusza skóry głowy, a przyspiesza porost i wzmacnia cebulki.
– Yves Rocher Volume, Anti-Hair Loss – oba używałam zamiennie, bo są delikatne dla moich włosów i świetnie działają. Ostatnio częściej sięgam po wersję przeciw wypadaniu włosów, ale Volume pomaga mi wtedy, kiedy chcę zwiększyć ich objętość.
– Nivea, Intense Care & Repair – nowa wersja proteinowej odżywki z Nivea i choć skład ma nieco zmieniony, to cały czas świetnie działa na moje włosy. Są po niej mięsiste, gładkie i lśniące.
– Schwarzkopf, Gliss Kur Million Gloss – ekspresowa odżywka regeneracyjna bez spłukiwania do włosómwmatowych bez połysku, która ułatwia rozczesywanie i nadaje blasku. Stosuję ją zawsze na mokre włosy, pięknie pachnie, nie obciąża włosów i faktycznie ułatwia ich rozczesywanie.
L’oreal Mythic Oil Nourshing oil – ponieważ została mi resztka tego produktu, stosowałam go zarówno do codziennego zabezpieczania końcówek, jak i czasami w większej ilości na noc. Jego pełną recenzję pisałam całkiem niedawno.
          Aktualnie jestem zadowolona ze stanu moich włosów, nie mogę narzekać na plątanie, elektryzowanie czy nadmierne wypadanie. Od kilku dni łykam też tabletki Hairvity i jestem ciekawa jak zakończy się cała kuracja. Jestem bardzo ciekawa jak Wy dbacie o swoje włosy? Jakie są Wasze ulubione produkty do ich pielęgnacji?
Koniecznie zostawcie mi w komentarzach swoją wcierkę nr 1!
- aGwer