Żurawinowe smokey eyes | moja metamorfoza

          Żurawinowe smokey przygotowałam jeszcze latem, ale ciągle gdzieś umykał mi ten post. Bardzo chciałabym Wam jednak pokazać moją propozycję, bo w końcu makijaż smokey eyes nie musi być nudny. Niekoniecznie zawsze musimy uderzać w czernń lub w brąz. Osobiście uwielbiam bawić się kolorem i bardzo często w moim makijażu jest coś nieoczywistego. Jestem przekonana, że wśród Was znajdą się jakieś fanki kolorowego makijażu na co dzień. Dzisiejsza makijażowa propozycja na pewno dla wielu z Was będzie opcją raczej na wieczór i totalnie Was rozumiem. Ja w tym momencie też raczej uderzyłabym w lżejsze klimaty. Nie zmienia to jednak faktu, że mam nadzieje iż makijaż Wam się spodoba!
smokey-eyes
smokey-eyes

          Niestety, z racji tego iż makijaż wykonałam parę miesięcy temu i nie spisałam sobie wszystkich kosmetyków jakie użyłam, nie mogę Wam napisać czy wykonałam ten makijaż. Mam nadzieję, że tym razem mi to wybaczycie, bo zawsze staram się takie listy robić. Na ustach na pewno mam Lip Tar z OCC w kolorze Strumped. Przygotowałam za to zdjęcia przed (z podkładem i korektorem) oraz po, gdzie widać jak makijaż zmienia kobietę. Ja bardzo lubię łączyć zdjęcia przed i po, bo efekt końcowy zazwyczaj robi mocne wrażenie.
          Jako fanka mocnych makijaży, czułam się w tym żurawinowym smoky naprawdę bardzo dobrze. Kolor pomadki bardzo mi tutaj pasował, chociaż opcja z delikatnymi ustami nude też byłaby jak najbardziej okej. Teraz pewnie zrobiłabym to nieco inaczej, nie zmienia to jednak faktu, że smoky to smoky!

smokey-eyes
smokey-eyes

          Koniecznie dajcie znać jak podoba Wam się mój dzisiejszy (a właściwie sprzed kilku miesięcy) makijaż i czy Wy też czasami lubicie poszaleć z mocnym okiem i mocnymi ustami?

PS. Właśnie wróciłam z Targów Beauty Vision, które miały miejsce w Poznaniu i powiem Wam, że mam ochotę na jakiś dobry serial. Odpalam zaraz razem z Alą z bloga Ala Ma Kota, Grę o Tron i pora na relaks!

- aGwer