Ulubieńcy marca | MySecret, MAC, Origins

ulubiency-blog
          Kwiecień prawie za nami, a ja dopiero zebrałam ulubieńców marca żeby się z Wami nimi podzielić. Ale co się odwlecze, to nie uciecze więc nadeszła pora na post z ulubieńcami marca. W większości są to nowe produkty, ale wróciłam do jednego kosmetyku, który niejednokrotnie się u mnie sprawdził i zawsze robił na mnie dobre wrażenie. Czego można się po mnie spodziewać, wśród ulubionych kosmetyków dominuje kolorówka, ale chyba nikogo to już nie dziwi. Jeżeli macie ochotę bliżej poznać rozświetlacz, róż, korektor i cień do brwi oraz maskę do twarzy, która działa cuda na mojej skórze, koniecznie przeczytajcie dzisiejszy post, bo jest o czym.
ulubiency-blog

             Miałam w życiu to szczęście, że defekty okresu dojrzewania obeszły mnie szerokim łukiem. Nie musiałam borykać się z trądzikiem, czy innymi efektami ubocznymi wkraczania w wiek dorosły. Jednakże należę do tej grupy kobiet, która od czasu do czasu zmaga się z wągrami w okolicy nosa. Na szczęście znalazłam na to sposób i poza plastrami na nos [KLIK], jest nim maska z Origins. Poza maską wśród produktów do twarzy w ulubieńcach znalazł się korektor MAC Mineralize concealer, który odkryłam dopiero niedawno i cudowny, dający efekt odświeżenia na skórze, róż theBalm: FratBoy. Moim kolejnym odkryciem jest rozświetlacz MySecret face Illuminator, który daje jeszcze lepszy efekt niż Mary Lou. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie też cień do brwi z ABH w odcieniu ebony, maltretuję go ostatnio przy każdym makijażu i jestem zachwycona!

Origins, Clear Improvement  – dokładnie active charcoal mask to clear pors, czyli po polsku: maska z węglem drzewnym do oczyszczania porów. Węgiel wyciąga wszystkie zanieczyszczenia, bo działa na nie, jak magnez. Dodatkowo zawiera białą glinkę i lecytynę, która odpowiada za rozpuszczenie zanieczyszczeń. Skóra po jej zastosowaniu jest gładka, miękka i niezwykle oczyszczona. Trzeba z nią jednak uważać, bo niestety przy częstszym stosowaniu może przesuszać.
MAC, mineralize concealer – mój kolor to NC20 i genialnie zakrywa cienie pod oczami, nawet te nieco trudniejsze do zatuszowania. Jest lekki, ale mocno napigmentowany i świetnie się trzyma przez wiele godzin. Już nie sięgnę po pro longwear, bo korektor Mineralize jest zdecydowanie lepszy.
Anastasia Beverly Hills, Brow Powder Duo – w odcieniu ebony totalnie zawładnął moim makijażem brwi. Ebony to dość ciemny kolor, ale na tyle neutralny, że brwi nie są ani zbyt chłodne, ani zbyt ciepłe. Dodatkowym atutem jest też to, że można nim osiągnąć różną intensywność i duo jest naprawdę bardzo trwałe. Jak dobrze się nim popracuje, to brwi wyglądają jak zrobione pomadą lub farbką, także pigment jest naprawdę powalający.
ulubiency-blog

MySecret, face Illuminator – jeden z najlepszych rozświetlaczy dostępnych w drogeriach. Daje bardzo mocne rozświetlenie, nie ma żadnych drobinek i kolor na skórze wygląda fenomenalnie. To taki cieplejszy szampański odcień Mary Lou z mocniejszym efektem rozświetlenia. Rewelacja za bardzo niską cenę.
theBalm, Frat Boy – idealny różowo brzoskwiniowy róż, który przepięknie ożywia skórę i na każdej buzi wygląda bardzo ładnie. Już dawno go pokochałam i ostatnio przypomniało mi się, jak bardzo go lubiłam. Pełną recenzję znajdziecie tutaj: [KLIK]
             Pięć kosmetyków, które Wam dziś przedstawiłam, to mój prawie codzienny niezbędnik. Uwielbiam wieczory z maską od Origins, a rozświetlacz w połączeniu z różem Frat Boy, dają przepiękny efekt na skórze. Zazwyczaj jak mam mniej czasu na makijaż sięgam właśnie po ten duet i mam pewność, że efekt będzie na piątkę z plusem. Pięć produktów, które sprawdzają się u mnie świetnie i bez dwóch zdań mogę je Wam polecić!

A co znalazło się w Waszych ulubieńcach?

- aGwer