Ulubieńcy lutego | Dr Irena Eris, Maybelline, Semilac

ulubiency-kosmetyczni-blog

          W lutym w moje serce wkradły się nowości, z którymi wcześniej nie miałam za bardzo do czynienia. Często się tak dzieje, że to właśnie nowe kosmetyki pojawiają się wśród ulubieńców miesiąca, bo po te produkty sięgam najczęściej w celu przetestowania. Jak przystało na mojego bloga, zaszalałam z kolorówką, ale naprawdę jest się czym zachwycać. Kosmetyki z dzisiejszego posta bardzo dobrze się spisały w wielu sytuacjach, a jeden z nich pojawia się w ulubieńcach już po raz drugi. Świetny podkład z półki drogeryjnej, korektor dający sobie radę właściwie ze wszystkim, czy chociażby puder, który świetnie wygląda na skórze, to tylko część produktów jakie znajdują się w dzisiejszym poście. W ulubionych kosmetykach lutego znalazły się też dwa lakiery do paznokci i to nie byle jakie!
ulubiency-blog


         W pierwszej kolejności z moich ulubieńców chciałabym wspomnieć o kosmetykach dr Ireny Eris. Jakiś czas temu przygotowałam propozycję makijażu Nude [klik], gdzie użyłam tylko produktów tej marki. Seria Provoke zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie, a podkład Radiance w odcieniu 110 Ivory i sypki puder stały się moimi codziennymi ulubieńcami. Podkład choć ma średnie krycie, wygląda na skórze bardzo ładnie i świeżo. Puder nie daje efektu maski, a po nałożeniu na twarz, nie daje warstwy pudrowości, której bardzo nie lubię. Trwałość jest zadowalająca i choć pod koniec dnia, nos wymaga przypudrowania, tak całość prezentuje się bardzo dobrze. Korektor Maybelline, Fit Me w odcieniu nr 10 genialnie spisuje się przy zakrywaniu moich cieni pod oczami, jednocześnie nie ciemniejąc i nie wchodząc z załamania skóry. Świetnie współgra z każdym podkładem i dobrze się miesza z innymi korektorami – sięgam po niego niezwykle często. Recenzję znajdziecie w tym linku.
          Pośród produktów do makijażu królowały u mnie ostatnio matowe pomadki w płynie. Jak Anastasia wciąż wzbudza we mnie mieszane uczucia, tak pomadka Gerard Cosmetics, Cher całkowicie skradła moje serce. Pokazywałam ją wczoraj w makijażu na Instagramie [klik] i bardzo często wybierałam ją w lutym do wielu makijaży. Płynna matowa pomadka Charming z theBalm również bardzo przypadła mi do gustu i choć ma nieco słabszą trwałość, niż Cher i troszkę mocniej wysusza usta, to bardzo fajnie sprawdza się na co dzień. Kolor nie jest nachalny i bardzo ładnie wygląda na ustach.
          Po raz drugi niekwestionowanym ulubieńcem jest Tattoo liner z Kat Von D, Trooper, czyli eyeliner idealny. Mam w zapasie drugie opakowanie i coś czuję, że starczy mi to na bardzo długo. Może Kat Von D zdąży wejść do polskiej Sephory… W każdym razie jest rewelacyjny, mocno napigmentowany, wygodny w obsłudze i bardzo trwały. Nigdy nie byłam fanką eyelinerów w pisaku, ale ten jest najlepszy spośród wszystkich jakie używałam.

ulubiency-blog

         W końcu na blogu pojawią się paznokcie! A taką małą zapowiedzią są dwie przepiękne propozycje manicure, które w lutym zrobiła mi Ala [klik]. Frappe i Pink Gold od Semilac, czyli dwa lakiery hybrydowe, na które mogę patrzeć godzinami. Mój pierwszy raz z Semilaciem pokazywałam na Instagramie 5 tygodni temu [klik] i od kilku dni znów ten zestaw gości na moich paznokciach. Kolory są bardzo kobiece, subtelne i wyglądają bardzo elegancko. Długo nie mogłam się przekonać do lakierów hybrydowych, ale z moją płytką, to chyba jedyne wyjście, aby paznokcie wyglądały normalnie…
ulubiency-blog

          Wspomniałam, że tym razem wśród ulubieńców znalazło się też miejsce na kosmetyki do pielęgnacji. Do oczyszczania porów używam ostatnio nowej w mojej gwardii, Origins Clear Improvement, charcoal mask. Bardzo dobrze oczyszcza pory, ale niestety wysusza, w związku z czym należy pamiętać o nawilżaniu cery. W pielęgnacji dłoni bardzo przypadł i do gustu gęsty krem Palmers, Cocoa butter formula, który kupiłam z myślą o trzymaniu w torebce, a póki co cały czas leży na wierzchu, bo ciągle go używam. Cudownie pachnie, szybko się wchłania i bardzo dobrze nawilża. Odżywka bez spłukiwania Smart touch ma cudowny, delikatnie słodki, owocowy zapach i bardzo podoba mi się, że nie obciąża włosów. Mały rozmiar pozwala zabrać ją ze sobą na wyjazd, a bardzo dobry atomizer nie uprzykrza użytkowania, odżywka ułatwia rozczesywanie i chroni końcówki. Fajnie, że znalazła się w poprzednim Shiny Boxie [klik]
          Rzadko zdarza się u mnie taka liczba ulubieńców. Zazwyczaj wybieram 4-5 produktów, które totalnie zawładnęły moim światem w danym miesiącu. Tym razem nie mogłam się jednak powstrzymać i wybrałam aż 11 produktów. Pora pożegnać się z ulubieńcami lutego, bo post wyszedł naprawdę wyjątkowo długi. Mam nadzieję, że Wam się podobało i chętnie podzielicie się swoimi wrażeniami w komentarzach. 
Co znalazło się wśród Waszych ulubieńców?
- aGwer