Denko styczeń 2016

          Ostatnio nadużywam stwierdzenia „skleroza nie boli” i powoli zaczyna mnie to denerwować. Nadmiar obowiązków doprowadził do tego, że często nie mam czasu nawet na podstawowe rzeczy – typu rozliczenie  z denka. W związku z tym w marcu pojawi się jeszcze jeden post z wykończeniami, ale w dniu dzisiejszym skupię się na denku z lutego. Nadeszła pora aby opowiedzieć Wam kilka słów o kosmetykach, które niedawno wykończyłam i tym razem muszę się przyznać, że wcale nie jest ich tak dużo! Jeżeli lubicie denko, zapraszam na denko stycznia!

denko-blog

Denko-blog
              Tradycyjnie już zacznę od produktów do pielęgnacji włosów. O dziwo wśród wykończeń zalazł się tylko jeden szampon, ale za to jaki! Pharmaceris H-Keratineum, jeden z moich ulubionych szamponów ever. Uwielbiam go, bo nie dość, że naprawdę działa, to przepięknie pachnie i jest całkiem wydajny. Jak wykończę moje szampony z Yves Rocher na pewno zakupię kolejną buteleczkę, tym razem pełnowymiarową. Byłam pewna, że odżywka long repair od Nivea już doczekała się recenzji, a tu klops! Muszę koniecznie to nadrobić, bo jeżeli czytacie mnie od dawna to wiecie, że to mój numer jeden. Podobnie jest z pokrzywową odżywką firmy ANNA, do której co jakiś czas wracam – jest tania i dobra! Kallos Banana to jedna z przyjemniejszych masek tej firmy jaką miałam okazje używać. Na pewno sięgnę po nią jeszcze nie jeden raz. Wcierka ECOLAB była dla mnie totalną nowością i zadziałała naprawdę dobrze! Tak się nią zachwyciłam, że zapomniałam zrobić zdjęć do postu – ale bez obaw, mam w planach zamówić dwa opakowania żeby przeprowadzić pełną kurację i wrzucić jej efekty na bloga!
Denko-blog
           Wśród pielęgnacji znalazły się dwa produkty, które kurzyły się na dnie mojej szuflady w łazience i straciły ważność. Chodzi o delikatny żel do mycia twarzy z Green Pharmacy, który schowałam na później i kompletnie zapomniałam oraz o masło shea, które używałam swego czasu bardzo namiętnie. Niestety w pewnym momencie zaczęłam używać zwykłego balsamu, więc masło poszło  odstawkę. Jedynym produktem, który zużyłam bez problemu był żel pod prysznic Balea Shimming Berry, który jak to żel od prysznic: mył i spełniał swoje zadanie. 
Denko-blog
               W styczniu musiałam pożegnać się z bardzo dobrą maskarą Maybelline lash sensational, która swego czasu trafiła do moich ulubieńców [klik] wśród, których znalazł się również srebrny rozświetlacz Silver z Lovely. Musiałam się z nim pożegnać, ponieważ wylądował na ziemi i nie udało się go już uratować. Kamuflaż z Catrice, kredka do oczu i tint firmy Bell przestały spełniać swoją funkcję poprzez skończony termin ważności. Kamuflażu dawno nie używałam, a kredka od dawna leżała nie używana, więc nie było mi szkoda ich wyrzucić. 
Denko-blog
           Z bolącym sercem musiałam rozstać się z cudownym zapachem Si Giorgio Armani [klik], który sprawiłam sobie ponad rok temu. Uwielbiałam go i coś czuję, że jeszcze kiedyś trafi w moje ręce. Trzy próbki dostałam przy okazji zakupów w Sephorze i totalnie zakochałam się w Miss Dior – boski, świeży i kobiecy! 
Denko-blog
          Wśród wypalonych zapachów Yankee Candle mie znalazł sié żaden hit, choć Christmas Girland uwielbiam na Święta i właśnie wtedy palę go najczęściej. Aktualnie wróciłam do moich ukochanych Akwareli z Kringle Candle i mysle o duźej śwecy.

          Wydaje mi się, że to moje styczniowe denko nie jest takie złe, chociaż myślałam, że będzie gorzej. W styczniu pożegnałam kilka produktów, do których na bank wroce.


A jak ma się Wasze denko?

- aGwer