Piękne włosy w 30 minut – Kallos, keratin

           Wśród produktów do pielęgnacji włosów, ogromną karierę robią maski firmy Kallos. Sama zaczynając swoją przygodę z włosomaniactwem chciałam mieć je w swoim arsenale. Jako pierwsza w moje ręce wpadła właśnie maska keratynowa, czyli bohaterka dzisiejszego posta. Jeżeli nie miałaś okazji używać żadnej maski tej firmy, to Kallos keratin powinna być tą pierwszą. W dzisiejszym poście znajdziesz odpowiedź „dlaczego właśnie ta„?

kallos keratin
kallos keratin

          Standardowo maski firmy Kallos możesz znaleźć w litrowych opakowaniach, które nie kosztują więcej niż 15zł, a na necie można dorwać je nawet jeszcze taniej. Moja przygoda z tą maską zaczęła się właśnie od litrowego opakowania i długo nie mogłam go wykończyć, co tylko przemawia na korzyść produktu. Maskę można kupić zarówno w wielu drogeriach internetowych jak np. mintishop, ale również na allegro, a stacjonarnie chociażby w Hebe. Także dostępność, jak najbardziej na plus. Zanim jednak przejdę do działania, chcę Wam powiedzieć kilka słów o samej masce.
          Opakowanie litrowej maski, jak i mniejsze są wykonane z grubego plastiku i są bardzo wygodne w użytkowaniu. Ja co prawda maski zazwyczaj nakłada poza prysznicem, więc nie przeszkadza mi, że opakowanie trzeba odkręcić przed użyciem. Jak na maskę za 6zł, w przypadku małego opakowania i 13zł, w przypadku większego, wygląda naprawdę elegancko. Nie mogę też nie wspomnieć o zapachu! Jest świeży, leciutko cytrusowy ale zdecydowanie nie drażniący. Ja jestem na tak, bo jak wiecie lubię rześkie zapachy, a ten właśnie taki jest.

kallos keratin

kallos keratin

          Kallos, keratin to maska wielozadaniowa. Dzięki swojej gęstej, choć lekkiej konsystencji (określiłabym ją jako bardzo mocno zbity krem) można używać nie tylko jako maskę, ale i w formie odżywki. W tej roli również pisuje się świetnie, a czas użytkowania zmniejsza się do minimum. Używana jako odżywka (czyli tylko kilka minut podczas kąpieli) wygładza i nabłyszcza włosy, jednocześnie znacznie zmniejszając plątanie się włosów, a na dłuższą metę dobrze nawilża. Efekt jest świetny, ale można dzięki niej osiągnąć coś znacznie lepszego.
          Według producenta maskę powinno się trzymać na głowie 10 minut, następnie ją spłukać. Moim zdaniem maska daje najlepsze efekty po 30 minutach. Aby jeszcze bardziej podkręcić właściwości, warto założyć na włosy woreczek foliowy i owinąć głowę ręcznikiem. Po takim zabiegu włosy są naprawdę rewelacyjne. Dlaczego? Ponieważ są po prostu idealne. Nie dość, że się nie plączą, są niesamowicie gładkie, miękkie, sypkie i bardzo, ale to bardzo błyszczące. Mam wrażenie, że przy regularnym stosowaniu włosy na dłużej są świeże, pełne plasku i co najważniejsze: porządnie nawilżone. Co więcej, maska nie obciąża włosów. Moje średniej grubości średnio gęste włosy są zazwyczaj nieco oklapnięte, dzięki tej masce mój oklap się nie pogłębia. Wręcz przeciwnie, maska świetnie je dociąża przez co nie puszą się, ani dziwnie nie układają.
kallos keratin

          Ja uważam, że Kallos, keratin to jedna z lepszych masek do włosów jakie miałam przyjemność stosować i w dodatku w świetnej cenie. Jeżeli pielęgnacja włosów nie jest Twoim priorytetem, ale lubisz czasem zrobić im domowe spa nie bankrutując przy okazji, to ta maska jest idealnym rozwiązaniem. Jest to maska proteinowa, więc nie warto przesadzać z jej stosowaniem, coby nie przeproteinować włosów. Jednakże to jest kwestia bardzo indywidualna, więc musisz na swoich włosach zobaczyć, jak zareagują na maskę. Na start polecałabym 1-2 na tydzień, coby przypadkiem nie przesadzić.
Jaka jest Twoja ulubiona maska Kallos?

PS. Dwa lata temu robiłam porównanie maski keratynowej do słynnej al Latte: [ KLIK ].

- aGwer