Denko maj 2015

          Zdążyłam w ostatni dzień miesiąca, żeby przygotować denko. Wszystko ostatnio na ostatnią chwilę, nie wiem jak to się dzieje! W każdym razie, dziś przygotowałam kolejny post z serii projekt denko, gdzie pokazuję Wam moje wykończenia. Nie mogłam się zabrać za zrobienie zdjęć denka, ciągle było coś ważniejszego do zrobienia. Jak zwykle będzie to zbiór mini recenzji, gdzie o każdym z produktów postaram się powiedzieć kilka słów, choć nie wiem czy mi się uda. Jeżeli lubicie denka, zapraszam na dzisiejszy post!

denko-blog

denko-blog

►  Revlon ColorStay
Fluid na końcówki Indola

          W maju postawiłam na wykończenie otwartych olejów, zresztą to samo robię w czerwcu ponieważ chcę wypróbować coś nowego, ale mam tyle olejów nie wykończonych, że najpierw muszę się ich pozbyć. Tym oto sposobem w denku znalazły się aż 3: Mogador hair oil, olej rycynowy i olej awokado. Wszystkie kładłam na włosy solo jak i z maskami, poza olejkiem rycynowym moje włosy nie były zachwycone żadnym z pozostałych, raczej na żaden z tych dwóch się już nie skuszę. W przeciwieństwie do pokrzywowej odżywki do włosów z Green Pharmacy, która choć mało wydajna, fajnie wygładza włosy. Z wcierkami jak zwykle nie poszalałam, choć staram się być regularna, w maju zużyłam jedną butelkę Saponics, o której będzie post, więc wiele Wam dzisiaj nie zdradzę. W maju udało mi się skończyć produkt, po prawie półtorej roku, mowa o serum na końcówki Indola, którego pełną recenzję znajdziecie [tutaj], polubiłam i możliwe, że jeszcze kupię, ale aktualnie testuję coś nowego.

denko-blog

          Sporo znalazło się też w części pielęgnacyjnej, przede wszystkim muszę powiedzieć Wam kilka słów o płynach micelarnych. Green Pharmacy z rumiankiem zostawiał niestety lekki, lepiący się film, kiepsko domywał i był przez to mało wydajny. W przeciwieństwie do tego z L’oreala Ideal soft, który znacznie lepiej oczyszczał, nie zostawiał nic na skórze i bardzo przyjemnie pachniał. Żel peelingujący serii liście manuka z Ziaji stosowałam rzadko, bo bałam się podrażnienia naczynek, mimo jego delikatności całkowicie przerzuciłam się na peeling enzymatyczny. Przez bardzo krótki czas stosowałam krem z Ziaji na naczynka, ale zaczął mnie zapychać, więc to kolejny krem tej firmy, który nie jest dla mnie. Pozostając w temacie firmy Ziaja, spróbowałam blokera, ale niestety nie zauważyłam żadnej różnicy podczas stosowania, więc poszedł w odstawkę. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie wygładzający peeling z Joanny, przede wszystkim jego niesamowity, świeży i orzeźwiający zapach gruszki. Na pewno nie raz kupię tą wersję, a najchętniej kupiłabym wielki 5-litrowy baniak.

denko-blog
         Coraz częściej w moich denkach pojawia się kolorówka i w czerwcowym denku również znajdzie się co nieco z tej kategorii. Tym razem wykończyłam całkiem przyjemny eyeliner z Wibo, deep black, choć swoich całkiem pozytywnych właściwości, to jednak nie skuszę się na niego ponownie, mając eyeliner żelowy z Maybelline, nie potrzebuję nic innego. Astor Big & beautiful LovelyDoll to mój pierwszy i ostatni tusz z tej firmy, kompletnie  mi nie przypasowała i nie mogę jej polecić. Aczkolwiek podkład Revlon ColorStay to mój absolutny must have ostatnich czasów i na pewno zaopatrzę się w nie jedną butelkę i mam nadzieję, że nowa wersja będzie nie równie świetna.

denko-blog

          Jak zwykle przy denku nie będę umawiać dokładnie każdego zapachu, nadmienię jednak że wśród siedmiu wypalonych w maju zapachów trzy z nich to zapachy unikatowe. Mowa tutaj o Oceanside, który był całkiem przyjemnym lekko męskim, świeżym zapachem; Rainforest, który też podchodził lekko męskością, ale w takim pozytywnym sensie, przyjemny i chętnie zapaliłabym go ponownie; Meadow showers to zapach totalnie w moim klimacie, świeży, lekko słodki z domieszką trawy – czaję się na dużą świecę. Black Plum Blossom, Black Cherry i Stony Cove to moje ulubione zapachy, które zawsze muszą być w mojej pachnącej szufladzie, podobnie zresztą jak Soft Blanket, który choć nie jest dla mnie fenomenem, lubię go czasem odpalić, jest taki mocno otulający.
          Tak właśnie wygląda moje denko, znów jest całkiem konkretne, z czego bardzo się cieszę, takie wykończenia pomagają mi kontrolować co mam, czego potrzebuję, czego unikać, a co powinnam kupić ponownie. Co prawda nie lubię fotografować denek i zastanawiam się nad sensem pisania tych postów, ale mam sentyment, bo to pierwsza seria jaką napisałam na blogu. Koniecznie dajcie znać czy macie ochotę na posty denkowe, czy mam sobie odpuścić?

Jakie są Wasze denka, daliście radę w tym miesiącu?

- aGwer