# Kierunek: Genewa, Saint-Julien, Mont Blanc

          Gdzie jestem? Aktualnie najprawdopodobniej jestem w trakcie przygotowań przed wyjazdem na lotnisko lub w drodze do Berlina na port lotniczy Schönefeld, albo na tymże lotnisku czekam na samolot do Genewy. To są takie trzy najbardziej prawdopodobne opcje, ponieważ nie wiem kiedy dokładnie uda mi się opublikować ten post. W każdym razie znajduję się dalej od Polski niż byłam jeszcze wczoraj. Skąd mój wyjazd, dlaczego tam? Wszystko Wam wyjaśnię w dzisiejszym poście, na który Was serdecznie zapraszam.

źródło: google maps
          Wyjazd do Francji i do Szwajcarii jest swego rodzaju urlopem, odpoczynkiem i nagrodą za dobrze wykonaną pracę. To takie podsumowanie ostatniego roku, oderwanie się od Szczecińskiej codzienności i zaczerpnięcie świeżego powietrza, naładowanie baterii na nadchodzący, mam nadzieję, przełomowy rok. Umożliwili mi to oczywiście moi kochani rodzice, bez nich na pewno ten wyjazd by nie wypalił. We Francji w Sain Julien moi rodzice mają przyjaciół, jeszcze z czasów studiów, bywali u nich parę razy, ale ja nie miałam okazji się jeszcze załapać. Do teraz! Mama naopowiadała mi jak jest tam pięknie, jakie są widoki, zupełnie inne powietrze, inny klimat. W związku z tym, właściwie bardzo spontanicznie podjęliśmy decyzję o wyjeździe.
          Już mieliśmy rezerwować lot, kiedy okazało się, że mój paszport stracił ważność… 10 lat temu, nieźle co? A do Szwajcarii przecież trzeba mieć paszport! Nie ważąc na przeszkody losu, z samego rana pognałam do Szczecińskiego urzędu Wojewódzkiego, zrobiłam zdjęcia, złożyłam wniosek i czekałam… Aż w sumie sama się dowiedziałam, że jest już do odbioru. Na marginesie, jak spieszy Wam się z odebraniem paszportu, a nie złożyliście podania o przyspieszenie wydania, to idźcie do informacji. Dostałam nr tel, do pokoju wydawania paszportów i zamiast czekać w stresie cały tydzień, dowiedziałam się, że tego samego dnia mogę odebrać paszport. 
          Po tych całych stresach, mamy bilety na samolot, mamy paszport i w środę wylatujemy z Berlina prosto do Genewy! Z Genewy jedziemy do Sain Julien i zaczynamy zwiedzanie! Chociaż pewnie pierwszy dzień, będzie takim dniem na odsapnięcie po podróży. Lot trwa co prawda 1,5h ale musimy ze Szczecina wyjechać o 3 w nocy, żeby na lotnisku być 2h przed wylotem, to będzie ciężka noc! Ale warto i nie mogę się już doczekać!!

źródło: google maps
          Jakie mamy plany? Zwiedzić oczywiście Genewę, pojechać do Montreux, gdzie znajduje się pomnik Freddiego Merkurego (mój TŻ jest ogromnym fanem, na pewno mu coś przywiozę!) i planujemy również wyprawę pod Monc Blanc. Oczywiście jeżeli plany się nie zmienią, a mam nadzieję, że nie! W między czasie na pewno pojedziemy jeszcze w wiele innych miejsc, obejrzymy piękne widoki i pozachwycamy się nad pięknem Francji i Szwajcarii. Coś czuję, że zrobię masę zdjęć!
          Takie są moje plany na najbliższy tydzień, relaks połączony ze zwiedzaniem! Nie omieszkam też zajść do francuskiej Sephory, więc na pewno przywiozę ze sobą jakieś łupy (na pewno taki jeden dla Ali (nie)mającej kota!). Moja mama jest już psychicznie przygotowana na wyprawę do Sephory, oby tylko wszystkie nasze założenia wypaliły!
         Kochani, na blogu mnie za bardzo nie będzie, mam przygotowanych kilka postów, które postaram się publikować, ale na wszystkie Wasze komentarze i wiadomości odpowiem dopiero po powrocie. Natomiast zapraszam Was na mój instagram oraz fanpage, gdzie pewnie będzie mnie więcej. Pozdrawiam Was gorąco i przesyłam uśmiechy!! 🙂

- aGwer