Lip Tint from Bell

          Dziś mam dla was recenzję Lip Tint z Bell, który zakupiłam w Biedronce, jakiś czas temu. Myślę, że może Was zaciekawić ten produkt, ponieważ moim zdaniem jest naprawdę idealny na lato. Dlaczego? O tym poniżej.
          Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo nie lubię nosić szminek w takie upały, jakie ostatnio panują na dworze. Uczucie, że mam coś na ustach doprowadza mnie do szału! Też tak macie? Jeżeli tak to ten błyszczyk, który reklamuje się jako błyszczyk z efektem flamastra, nadaje się naprawdę idealnie na takie ciepłe dni, ponieważ właściwie w ogóle nie czuć go na ustach!
          Zacznijmy jednak od początku, czyli od opakowania. Nie ma w nim absolutnie nic nadzwyczajnego. Wręcz mogę powiedzieć, że jest troszeczkę tandetne na pierwszy rzut oka. Opakowanie jest takie jak we wszystkich błyszczykach jakie znamy. Chociaż kolor nakrętki idealnie pasuje do pomysłu z flamastrem, mi kojarzy się z ostro różowym zakreślaczem, a kształtem takowy przypomina. Za 7zł raczej nie powinniśmy spodziewać się niczego rewelacyjnego.
          Jak możecie zobaczyć na zdjęciu aplikator również jest najpopularniejszą, najbardziej znaną w świecie gąbeczką. Jest bardzo wygodna, nie wygina się, jest sztywna co jest dużym plusem, ponieważ ładnie rozprowadza kolor na ustach. Płyn jest dość rzadki, to trzeba przyznać jednakże nie jest ZA rzadki, więc spokojnie możemy go nakładać, bez obaw że się rozciapka na ustach. Jak widzicie wnętrze opakowania, nie różni się niczym innym od innych tego typu kosmetyków.
           Przejdźmy jednak co działania i efektu jaki błyszczyk wywołuje na naszych ustach. Więc przede wszystkim co rzuca się od razu, to że usta są bardzo nawilżone, naprawdę byłam w szoku że taki błyszczyk z niższej półki tak fajnie nawilża. Ponadto usta są naprawdę ładnie błyszczące, nie widać tego na zdjęciach ale możecie mi wierzyć na słowo. Mimo tego, aby uzyskać fajny kolor trzeba nałożyć kilka warstw błyszczyku, ponieważ po pierwszej warstwie usta owszem błyszczą się, ale kolor jest tak nieznacznie zmieniony, że właściwie nie widać różnicy… Fakt, że po chwili kolor ciemnieje, odrobinę ale mimo to żeby zobaczyć jakąś różnicę, trzeba nałożyć minimum 3 warstwy! Przez to wydajność produktu na pewno będzie słabsza, niż gdybyśmy używali tylko jednej. Ale ze względu na cenę, nie będę się tego czepiać.
          Największym plusem tego błyszczyka moim zdaniem jest to, że praktycznie go nie czuć. Jak większość szminek, pomadek czy błyszczyków dla mnie są za „ciężkie” na taki upał to ten błyszczyk jest naprawdę „leciutki”, jest ledwie wyczuwalny na ustach. Mam momentami wrażenie, że lekko skleja usta ale jest to efekt krótkotrwały w trakcie wysychania, a kolor na samym końcu jest naprawdę bardzo naturalny. Nie jest prze kolorowany, sztuczny ani za ostry – w sam raz!
          Chciałabym poruszyć jeszcze jedną kwestię dość istotną, mianowicie trwałość. Jak dla mnie jest zadowalająca. Po prawie 3h noszenia jej na ustach, nauki (a ja gadam jak się uczę i popijam jak zaschnie mi w gardle) kolor był naprawdę niewiele bledszy. Owszem blask się zmniejszył, ale sam koloryt był całkiem spoko. Właściwie to już wszystko co mam na ten temat do powiedzenia 🙂
PODSUMOWANIE:
+ cena
+ naturalny efekt
+ nawilżenie
+ ładny połysk
+ fajny kolor
– lekko skleja usta
– mało wydajny
Planujecie zakup, macie ten błyszczyk? Jakie są wasze wrażenia?
- aGwer